facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2006-08-19
 

Kinga Ociepka

20 lat, wzrost: 165 cm, waga: 50 kg, staż wspinaczkowy: 10 lat, OS: 8a, Flash: 8a+, RP: 8c, najlepsze osiągnięcia: Mistrzyni Świata Juniorów 2000 i 2001, 5 razy Mistrzostwo Polski Seniorów w Bulderingu, 4 razy Mistrzostwo Polski na trudność


Wiek: 20 lat, wzrost: 165 cm, waga: 50 kg, staż wspinaczkowy: 10 lat, OS: 8a, Flash: 8a+, RP: 8c, najlepsze osiągnięcia: Mistrzyni Świata Juniorów 2000 i 2001, 5 razy Mistrzostwo Polski Seniorów w Bulderingu, 4 razy Mistrzostwo Polski na trudność, najważniejsza droga: Gracias Fina 8a OS, najlepszy rejon: Rodellar, Hiszpania, Sponsorzy: FiveTen



Zawody

Po pierwszym roku wspinania zaczęliśmy razem z innymi dzieciakami startować w zawodach. Pierwszymi były zawody zorganizowane w Reni Sporcie. Czułam się pewnie, bo to była nasza ściana, ale i tak towarzyszył mi ogromny stres i totalny brak wiary w siebie. Na początku w swoim wspinaniu naśladowałam raczej Konrada [Ociepkę, brata – red.] i zawsze dążyłam do tego, żeby wspinać się tak jak on. Również na zawodach interesowałam się bardziej jego startem niż swoim własnym. Przez cztery lata z rzędu co roku jeździliśmy z rodzicami do Marina di Rawenna na nieoficjalne Mistrzostwa Świata Juniorów do 14 lat. W tym samym czasie zaczęliśmy jeździć na juniorskie Puchary Czech na trudność oraz na zawody bulderowe. Po ukończeniu czternastego roku życia pojechałam na pierwsze Mistrzostwa Świata Juniorów do Amsterdamu. Tuż przed tymi zawodami, na zawodach w Rawennie, odniosłam swój największy wówczas sukces – zwycięstwo w zawodach na trudność. Zawsze Kryśka [Hawlena] była ode mnie lepsza i tak naprawdę nikt nie spodziewał się mojego triumfu. Po tych zawodach zaczęłam bardzo dużo ćwiczyć z chłopakami, dzięki czemu znacznie zwiększyłam siłę. Jadąc na zawody do Amsterdamu, wszyscy wiedzieliśmy, że to są już oficjalne Mistrzostwa Świata. Moim marzeniem było wejście do finału, jednak już po eliminacjach byłam pierwsza ex aequo z jedną z Amerykanek. Wchodząc na drogę finałową, czułam się bardzo pewnie, wszyscy bili mi brawo już w połowie drogi, a ja widziałam, że jeszcze tyle przede mną i nie miałam pojęcia, o co im wszystkim chodzi. Tymczasem już wtedy było wiadomo, że wygrałam. To co się działo, gdy zjechałam, było po prostu nie do uwierzenia. A potem najbardziej podniosły moment – rozdanie nagród i hymn polski, kiedy wszyscy wstali, a mój tata nawet się rozpłakał.

Trening

Zawsze wydawało mi się, że nie wspinam się profesjonalnie, ale tak naprawdę podporządkowałam tej pasji całe życie. Nie było to  żadne poświęcenie, przeciwnie – sprawiało mi wielką przyjemność i było jedną z najlepszych rzeczy, jakie mi się w życiu przytrafiły. Na początku treningi w dużej grupie były świetną zabawą, jednak zawsze chcieliśmy być lepsi od siebie, co było równocześnie dużą mobilizacją.
W końcu z całej grupy zostałam tylko ja, Konrad i Bebik. Trenowaliśmy na Koronie razem z Maćkiem Oczko i zaczęło to wyglądać naprawdę poważnie.Zwłaszcza od momentu, kiedy zaczęłam startować w zawodach seniorskich. Zawsze byłam przyzwyczajona do tego,  że ktoś mnie trenuje. Tak było właściwie do zeszłego roku, ale z czasem doszłam do tego, że chcę trenować sama. Jednak gdybym przez te wszystkie lata nie było przy mnie Maćka, to nie zostałabym Mistrzynią Świata, a na pewno przestałabym podnosić swój poziom, ponieważ w pewnym momencie byłam jeszcze na tyle niedojrzałym sportowcem, że gdy ponosiłam porażkę, po prostu odechciewało mi się wspinać. Byłam po prostu strasznie słaba psychicznie i gdyby ktoś mnie nie mobilizował, to wolałabym się wspinać na niższym poziomie bez walki. Teraz bardziej wspinam się niż trenuję. Ciągle jednak myślę, że zacznę na serio trenować. Tak naprawdę trenowałam tylko z Maćkiem, bo wiedziałam, co robimy w danym dniu i po co to robimy. Natomiast gdy zaczęłam się wspinać z chłopakami, brakowało nam konkretnego planu, po prostu wspinaliśmy się, więc znowu wróciłam do punktu wyjścia. Choć z drugiej strony wspinanie z facetami jest jednym z najlepszych sposobów na trening, bo oni zawsze byli ode mnie lepsi, a próba dorównania im bardzo podnosi moją formę. Niestety, chcąc startować profesjonalnie, trzeba robić więcej –  wykonać wiele konkretnych zadań, które umożliwią wpasowanie się z formą w zawody. Trochę się boję tego ogromu pracy, którą muszę jeszcze włożyć w swoje wspinanie i w zdobycie wiedzy, bez której nie da się osiągnąć maksimum swoich możliwości...

Cały tekst prezentujący wspinaczkową sylwetkę Kingi Ociepki w sierpniowych GÓRACH 8 (147) 2006


(dg)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Maciek Szopa
 
2018-07-21
GÓRY
 

Bardzo dobre warunki na K2 - 31 osób na szczycie

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com