facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Jan Kiełkowski – „Miałem wielkie szczęście spotkać w górach wspaniałych ludzi”

Wczoraj wieczorem dotarła do nas bardzo smutna wiadomość o śmierci Jana Kiełkowskiego. Nie ma wątpliwości, że Jan na trwałe zapisał się w historii polskiego wspinania – dokonując honornych przejść na tatrzańskich ścianach i uczestnicząc w wielu wyprawach w góry świata, lecz również podejmując się tytanicznej pracy (wraz ze stałą współpracowniczką – żoną Małgorzatą), której owocem były nizliczone publikacje przewodników wspinaczkowych i alpinistycznych po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, Górach Azji, Tatrach oraz Dolomitach. Jednak prawdziwym opus magnum Kiełkowskich jest siedmiotomowa Wielka Encyklopedia Gór i Alpinizmu, pozostająca najbardziej szczegółowym tego typu opracowaniem, jakie ukazało się na świecie!

Małgorzata i Jan wśród swoich zbiorów; fot. arch. M. i J. Kiełkowscy

 

Poniżej przedstawiamy wypowiedzi Małgorzaty i Jana wybrane z wywiadu, opublikowanego w GÓRACH (214) w marcu 2012 roku. Mamy świadomość, że zaledwie zarysowują niezwykle barwną postać, jaką był „Kiełek”, lecz pozwalają też dostrzec, jakiego formatu był człowiekiem – ciepłym, bezpretensjonalnym i zawsze gotowym do pomocy innym. Zostawiając Was z kilkoma myślami Państwa Kiełkowskich zachęcamy też do zapoznana się z obszerniejszym fragmentem wspomnianego wywiadu.

 

Wszystko zaczęło się w Tatrach

Praca (nad filmem „Odwrót” – red.) dla mnie – i myślę, że dla nas wszystkich – była wspaniałą przygodą, do tego jak na tamte czasy bardzo dobrze płatną. Dla mnie miała również poważniejsze konsekwencje, bo właśnie wtedy poznałem Małgosię, która w tym czasie była w Morskim Oku na klubowym obozie wspinaczkowym i z którą później się pobraliśmy. W ten sposób ta nasza, odtąd już wspólna przygoda, cały czas ściśle związana z górami, trwa ponad czterdzieści lat – Jan Kiełkowski.

 

Stworzyliśmy go (zbiór książek i map – red.) sami, to znaczy nie odziedziczyliśmy. Książki górskie zbieramy od młodości, w różnych okresach z różną intensywnością, w zależności od możliwości finansowych, i teraz, po kilkudziesięciu latach, jest to już rzeczywiście wielka górska biblioteka. Pamiętam, że na początku, podczas każdego pobytu w Zakopanem kupowaliśmy w księgarni na Krupówkach jedną książkę – Małgosia Kiełkowska.

 

Jan Kiełkowski i Tadeusz Piotrowski prężą buły w Dolinie Kobylańskiej, 1967 lub 1968 rok; fot. arch. M. i J. Kiełkowscy

 

Nasze miejsce na Ziemi

Dla mnie i chyba dla większości ówczesnych wspinaczy mojego pokolenia skałki były celem samym w sobie, sposobem spędzania wolnego czasu. W większości nie mieliśmy ochoty na żadne treningi, ale wspinaliśmy się w skałkach, czego „produktem ubocznym” było oczywiście dobre treningowe przygotowanie do wspinaczek w Tatrach – Jan Kiełkowski.

 

Skałki Jury, zwłaszcza Rzędkowice, były naszym ulubionym miejscem na Ziemi. Są nim zresztą do dzisiaj, choć teraz już rzadko tam bywamy. Wtedy jeździliśmy co tydzień. Pociągiem do Zawiercia, a potem autobusem do Rzędkowic albo Podlesic – trochę to trwało. Kiedyś, podczas długiego powrotu do domu, Jasiek powiedział: zrobimy przewodnik wspinaczkowy po skałkach Jury, ale taki prawdziwy, jak Paryskiego po Tatrach. I tak to się zaczęło – Małgosia Kiełkowska.

 

Małgorzata i Jan Kiełkowscy w obozie w Kotle Zachodnim poczas wyprawy na Lhotse; fot. arch. M. i J. Kiełkowscy

 

Od przewodnika po Jurze do Wielkiej Encyklopedii Gór i Alpinizmu

Na początku miała to być encyklopedia jednotomowa, obejmująca tematycznie całość problematyki górskiej i alpinistycznej, oczywiście w wielkim skrócie i z akcentem położonym na alpinizm. W pewnym momencie jednak wydawca zaproponował, żeby rozszerzyć zakres i podzielić ją na siedem tomów. W ten sposób praca nad encyklopedią rozciągnęła się na lata. Teraz jesteśmy właśnie w trakcie opracowywania tomu szóstego, biograficznego. (…)

W światowej literaturze alpinistycznej są oczywiście różne encyklopedie i leksykony, które w różnym stopniu przedstawiają problematykę górską i alpinistyczną. Nasza jest z pewnością najobszerniejszym, najpełniejszym i najaktualniejszym opracowaniem tego typu na świecie. I to stanowi o jego wyjątkowości – Małgosia Kiełkowska.

 

Na pewnym etapie pracę należy jednak zakończyć, a jak powszechnie wiadomo, „doskonałe są tylko te dzieła, które nigdy nie zostały napisane” – Jan Kiełkowski.

 

Uczestnicy wyprawy w Pamir i Pamiro-Ałaj w 1970 roku na dworcu w Warszawie. Od lewej stoją: Wanda Rutkiewicz, Jan Kiełkowski, Halina Krüger, Jan Franczuk, Andrzej Zawada, Wojciech Rutkiewicz (odprowadzający), Wojciech Jedliński i Tadeusz Łaukajtys; fot. arch. M. i J. Kiełkowscy

 

Szczęście do przyjaciół

Miałem wielkie szczęście spotkać w górach wspaniałych ludzi i wspinać się ze świetnymi kumplami i wspinaczami, z którymi związały mnie trwałe przyjaźnie. Jeśli miałbym niektórych z nich tutaj wspomnieć, to z okresu początkowego szczególnie wspominam Jurka Badurę (niestety młodo zginął), Andrzeja Makułę i Edka Wykę, którzy zbyt wcześnie rozstali się z górami i zniknęli z mojego horyzontu, oraz Janusza Majera. Janusz w pewnym momencie też nieco oddalił się od gór, ale potem wrócił i poszedł przez nie własną, wyprawową drogą. Najczęściej wspominani partnerzy z okresu sportowego to Adam Uznański (który chyba nieco za wcześnie zdezerterował), Tadek Piotrowski, Jasiu Franczuk, Genek Chrobak, Jurek Kukuczka i Piotrek Czok, a także Tadek Łaukajtys, no i ciągle wspinający się wcale ostro Zbyszek Wach i Janusz Skorek – Jan Kiełkowski.

 

Mimo trudności, górska droga jest zawsze wspaniała

Nigdy nie odbierałem wspinania w kategorii porażek, chociaż bywały sezony, wyjazdy czy wyprawy w góry, które pod kątem sportowym, z takich czy innych względów były mniej udane. Wydaje mi się, że było to wkalkulowane w moje podejście do wspinania i dlatego nie przeżywałem z tego powodu żadnych stresów. Porażka uczy, że zawsze trzeba się z nią liczyć, gdy coś się robi, i przejść nad nią spokojnie do następnego przedsięwzięcia – Jan Kiełkowski.

 

Wspinaczka na Piku Wolnej Hiszpanii w 1971 roku; fot. arch. M. i J. Kiełkowscy

 

Nie całkiem (przestałem się wspinać – red.). Raczej bezkonfliktowo przeszedłem w kolejną fazę obcowania z górami i, odkrywając coraz to nowe możliwości w tym zakresie, kontynuuję tę górską wędrówkę i polecam tę drogę również innym – Jan Kiełkowski. 

 

Rozmawiał: Andrzej Mirek

Opracowanie: Dorota Rakowicz

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
Piotr Michalski
 
2020-11-27
GÓRY
 

Tatry - jesienna nowa droga na Osterwie

Komentarze
0
 
Weronika Biernacka
 
Goryonline
 
2020-11-02
GÓRY
 

Zmarł Sławomir Olejniczak (1973-2020)

Komentarze
0
 
Weronika Biernacka
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2020 Goryonline.com