facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-12-16
 

Historia Śnieżnej Pantery

12 październik 1967, Zarząd Główny związków i organizacji sportowych ZSRR ma zaszczyt ogłosić „powstanie honorowego medalu nagradzającego alpinistów, którzy zdobyli cztery siedmiotysięczniki Związku Radzieckiego – Pik Komunzima, Pik Pobiedy, Pik Lenina oraz Pik Korzeżniewskiej”.
W ten sposób powstał medal zaprojektowany przez Iwana Antonwoicza z inskrypcją „Zdobywca najwyższych gór ZSRR” zwanego później „Śnieżny Bars” (ros.Снежный барс) czyli w naszym rodzimym języku „Śnieżna Pantera”.



Odznaka Śnieżnej Pantery. Dla nieznających naszego "bratniego" języka: Zdobywca najwyższych szczytów ZSSR. Fot. wikipedia.org

 
Cztery szczyty wówczas wystarczały do otrzymania tego prestiżowego tytułu. Taki stan rzeczy obowiązywał do 1985 roku, kiedy z powodu zmian terytorialnych z Chinami Pik Pobiedy został wyłączony z trofeum „Śnieżnej Pantery” na rzecz dużo niższego Chan Tengri, który do tej pory budzi kontrowersje w sprawie swojej właściwej wysokości. Oficjalnie ma 6995 m n.p.m., ale stała czapa lodowa na szczycie powiększa go o dodatkowe 15 metrów. Mamy więc piąty siedmiotysięcznik. Pod koniec 1989 roku Pik Pobieda po raz kolejny wraca do programu i od tego właśnie momentu prawdziwy „Śnieżny Bars” musi mieć na koncie 5 gigantów byłego ZSRR.

Wróćmy jednak do początku. Do czasów eksploracji. Koniec XIX wieku to początek mapowania Pamiru i Tien Shanu. Z bardziej istotnych faktów to w 1886 roku niemiecko-sowiecka ekspedycja odkrywa olbrzymi lodowiec nazywając go lodowcem Fedczenki na cześć rosyjskiego eksploratora. Trzeba sobie zdać sprawę, że helikopterów wtedy nie było, więc badanie tych rejonów było niezwykle wymagające.

Pierwsza ekspedycja na Chan Tengri musiała wykuwać przez kilka dni w lodzie stopnie, aby karawana złożona z kilkudziesięciu koni mogła dostać się do podnóża góry (sic)! Jak tylko okazało się, że na swoim terenie rosną góry siedmiotysięczne Rosjanie zaczęli organizować masowe ekspedycje. Niestety pierwszy siedmiotysięcznik, Pik Lenina, padł łupem Niemców we wrześniu 1928 roku, którzy nadali mu imię Szczyt Kaufmana, co zresztą nie było zaakceptowane przez ZSRR. Oficjalnie zdobyli go oczywiście Rosjanie 3 września 1934 roku, a wśród nich był Witalij Abałakow, który wielokrotnie pojawi się w tej historii.

Chan Tengri padło w 1931 roku pod naporem ukraińskiego teamu z Michaiłem Pohrebeckim na czele. Dalej była epopeja w zdobyciu najwyższego Piku Komunizma, który oparł się atakom wielu doskonałych wówczas alpinistów. Ostatecznie z kilkudziesięcioosobowej ekspedycji na szczyt 3 września 1933 roku wszedł wyczerpany Jewgienij Abałakow, młodszy brat wspomnianego już Witalija. Był to wówczas najwyższy zdobyty przez człowieka wierzchołek. Historia Abałakowa, który ostatnie metry do szczytu pokonał czołgając się na kolanach jest po dziś dzień legendarna.



"Triumf i tragedia wielkiego alpinisty"


Kolejny z gigantów Pik Korżeniewskiej - nazwany na cześć żony odkrywcy - poddał się dopiero w 1953 roku dużej ekipie rosyjskiej pod wodzą M. Ugarova. Na polu walki pozostał ostatni, jednocześnie najniebezpieczniejszy Pik Pobiedy. Szczyt nie był wcześniej uważany za wybitny gdyż ginął pod urokiem sąsiedniego Chan Tegri. Jednak okazało się, że niespodziewanie wznosi się na imponujące 7439 metrów. Już od samego początku szczyt zyskuje miano „zabójczego”. Z 12-osobowej wyprawy Kazachów w 1955 roku, przeżyła cudem tylko jedna osoba, niejaki Usenow. Tragedia ta nie zniechęciła lidera kolejnej wyprawy, nieśmiertelnego Witalija Abałakowa, który 30 sierpnia 1956 roku wprowadza na szczyt aż 11 szczęśliwców. Nikt jednak wówczas nie myślał o zdobywaniu wszystkich siedmiotysięczników. Gdyby tak było to Abałakow wyprzedziłby całą kolejną epokę, gdyż do „kolekcji” zabrakło mu stosunkowo łatwego Piku Korżeniewskiej. Do dzisiaj zawdzięczamy mu zresztą życie za każdym razem, gdy musimy wycofać się ze ściany mając do dyspozycji tylko jedną śrubę lodową...

Wracamy do Śnieżnej Pantery. Medal z numerem 1 otrzymuje Jewgienij Iwanow, który w 1961 roku ma już na koncie wszystkie wymagane szczyty. Wówczas pewnie nawet nie wiedział, że otrzyma medal, który wymyślony został dopiero 6 lat później. Podobnie Cyryl Kuzmin i Walentin Bozhukow, którzy w 1966 roku mimochodem zdobyli wszystkie pięć siedmiotysięczników jako pierwsi w historii. W 1970 również na wszystkie 5 weszła pierwsza kobieta Ludmiła Agranowskaja.



Boris Korszunow najstarszy zdobywca tytułu Śnieżnej Pantery. Fot. Anna Piunowa

Potem już się potoczyło szybkim tempem. Każdemu szanującemu się alpiniście ZSRR wypadało bowiem zostać „Śnieżnym Barsem”. Dodatkowo nie było to takie kosztowne, wszystkie góry znajdywały się przecież na terenie Związku Radzieckiego. Wyjazd w Himalaje, czy Karakorum był dużo trudniejszy logistycznie, a przede wszystkim droższy. W Pamirze i Tien Shanie można było zdobyć odpowiednie doświadczenie, by potem móc wziąć udział w wyprawach Himalajskich. Dlatego zaczęto organizować masowe obozy alpinistyczne, zwane alpiniadami. Prawie wszystkie nowe drogi na siedmiotysięczniki, również te najtrudniejsze, powstały właśnie w tym okresie. Motywacja zespołowa dawała rezultaty.

W alpiniadach wzięli udział także Polacy. 30 lipca 1970 na Pik Komunizma wchodzą K. Głazek, S. Kuliński (kierownik), T. Piotrowski, W. Wróż; 17 sierpnia – A. Okopińska z towarzyszami (był to nowy polski kobiecy rekord wysokości!). Ma marginesie dodam, że od końca lat 80. nie było już w Pamirze Tadżyckim Polaków, wrócili dopiero w 2005 roku! Do 1985 roku trofeum Śnieżnej Pantery otrzymało około 170 alpinistów, wszyscy pochodzili z terenów ZSRR. Nagle ni z gruchy ni z pietruchy tytuł otrzymuje dwójka Amerykanów William Garner i Randy Starrett II, którzy są pierwszymi „westernerami” i jedynymi Amerykanami na liście. To oznaczało, że Śnieżna Panterą (ang. Snow Leopard) po raz pierwszy zainteresował się świat zachodu.

Rok 1989 przynosi prawdziwy wysyp „zagranicznych” Panter. Tytuł zdobywają Bułgarzy, Japończycy, Czesi, Austriacy, Słowacy i... Polka, Amalia Kapłoniak. Jak pamiętamy do 1990 roku Pik Pobiedy nie był wymagany do zdobycia wyróżnienia. Do końca 1990 roku jest już 452 zdobywców Śnieżnej Pantery! Wśród nich, najmłodszy pogromca piątki, 22-letni Andreji Tseliszew. Są też zdobywcy wielokrotni np. inny legendarny himalaista Anatolij Bukrejew w 1990 zdobył tytuł już 3-krotnie. Inny wielokrotnym zdobywcą jest jeszcze wciąż żywy Gleb Sokołow, który oprócz 4-krotnego tytułu posiada rekordy prędkości w wejściu na wszystkie 5 szczytów z imponującymi 20-godzinnymi wejściami (z lodowca na szczyt i z powrotem na Piku Komunizma i Pobiedy!).


Gleb Sokołow. Fot. arch. Gleb Sokołow

W 1991 roku pada kolejny rekord. W. Kriszczaty, W. Suwiga, S. Gritsuk i M. Ismetow zdobywają Śnieżną Panterę w ciągu jednego sezonu! Lata 90. nie są już tak aktywne. Kolejne narodowości, kolejne wejścia wielokrotne, jednak jeden wyjątkowy rekord. W 1999 roku znany chyba wszystkim Denis Urubko wraz z Andrejem Mołotowem zdobywa pięć szczytów w 42 dni, po dziś dzień rekord niepobity. Do 2000 roku tytuł posiada już 537 alpinistów.

Oryginalną zdobyczą może się pochwalić pierwszy Francuz Jean-Noel Urban, który ze wszystkich pięciu szczytów zjechał na nartach. W 2004 roku Boris Korszunów lat 69, zostaje najstarszym zdobywcą „Śnieżnej Pantery” przy okazji pobijając inny wręcz niemieszczący się w głowie rekord. Trofeum zdobywa bowiem po raz... dziewiąty! Pamir staje się wreszcie bardziej dostępny dla Polaków, co przyciąga rokrocznie nasze małe narodowe wyprawy. Dopiero w 2006 roku Marcin Hening zostaje pierwszym Polakiem z 5 szczytami na koncie (GÓRY, marzec 2006). W 2007 dołącza do niego Marcin Miotk, w 2008 roku Marcin Kaczkan. W 2009 roku dominację Marcinów przełamuje najmłodszy Polak, 24-letni Maciej Stańczak, a rok później, pierwsza Polka z piątką na koncie, Ola Dzik.



Ola Dzik. Fot. arch. Aleksandra Dzik

Do teraz na oficjalnej liście znajduje się 600 zdobywców Śnieżnej Pantery, w tym 23 zdobywców wielokrotnych (którzy zdobyli trofeum dwa razy, lub więcej). 93% wszystkich zdobywców to alpiniści z terenów byłego ZSRR. Jeżeli założymy, że pięć szczytów zdobyli tylko Ci od 1990 roku, to liczba maleje do około 200. To nadal całkiem sporo grono alpinistów. Czy można zatem założyć, że zdobycie Śnieżnej Pantery to łatwe zadanie? Absolutnie nie. Dla alpinistów z terenów byłego ZSRR trofeum nadal oznacza wejście do wąskiego grona najlepszych z najlepszych. Dla wspinaczy z zachodu „Śnieżna Pantera” to egzotyczne i prestiżowe wyróżnienie. Czym jest zdobycie trofeum najlepiej obrazuje stare przysłowie „mastierów sporta” na temat najniebezpieczniejszego ze szczytów: „Nie ważne, że wszedłeś na Everest,  powiedz czy wszedłeś na Pobiedę?”

Tomasz Kowalski

Autor w tym roku próbował zdobyć Śnieżną Panterę w jednym sezonie. Więcej o tej próbie przeczytacie w listopadowym numerze GÓR (nr 210).
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-05
HYDEPARK
 

Hajzer. Droga Słonia.

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com