facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2016-04-08
 

Historia Simonda, czyli jak Edmund Hillary wszedł na Everest

Początki XIX wieku - potencjalni zdobywcy Mont Blanc przybywają do Chamonix. Można sobie wyobrazić, że wiedza o zdobywaniu gór najwyższych i świadomość bezpieczeństwa nie są jeszcze tak powszechnie znane. 


Dopiero więc na miejscu, w obliczu piękna i grozy gór rozpoczyna się poszukiwanie odpowiedniego dla osprzętu. Bracia z rzemieślniczej rodziny Simond, którzy do tej pory pracowali w drewnie i żelazie, okazują się idealną odpowiedzią na ich potrzeby. Jako że ilość amatorów Dachu Europy oraz okolicznych szczytów wzrasta, jeden członek rodziny, Francois Simond, ok. 1860 r. założył warsztat produkujący rzeczy przeznaczone wyłącznie dla alpinistów, przede wszystkim raki i czekany.

 

 

Rodzinny interes oczywiście przeżywał swoje upadki i wzloty, szczyty i depresje. Fabryka, wraz z pokoleniami, kilkakrotnie nieznacznie zmieniała swoje położenie, jednak zawsze znajdowała się w Chamonix pod Mont Blanc lub jego najbliższej okolicy. W 2008 roku Ludger Simond postanowił sprzedać swój rodzinny biznes francuskiej firmie multisportowej Decathlon, która do dziś, przy entuzjastycznym wsparciu Ludgera, niestrudzenie pracuje nad tworzeniem sprzętu, który ułatwi życie wspinaczom sportowym i alpinistom.

 

W fabryce Simonda wykuto między innymi czekan, który sir Edmund Hillary dzierżył przy pierwszym wejściu na Mont Everest w 1953 roku. Do dziś spuścizna braci z XIX wieku ma się dobrze, o czym świadczy obecność sprzętu marki Simond przy znaczących sportowych drogach, takich jak przejście południowo-zachodniej ściany Kamet (7756 m. n.p.m.).

 

 

Naturalnym krokiem w rozwoju marki była także odpowiedź na potrzeby wspinaczy i alpinistów w postaci produkowania odzieży wspinaczkowej i alpinistycznej. Choć w Polsce na razie mniej znany, Simond znajduje coraz większe grono entuzjastów. Poza plecakami, linami i sprzętem wspinaczkowym i alpinistycznym, oferta skierowana jest również do przedstawicieli bardziej niszowych sportów, takich jak canyoning. Oczywistą oczywistością jest także produkcja slackline’a, który wraz z ciepłymi dniami sukcesywnie zaznacza swoją obecność w parkach. 

 

W ostatnich projektach ekipy z Les Ouches znajduje się między innymi Jump Line, z powodzeniem konkurujący z Jiblinem Gibbona. W najnowszej kolekcji są też typowe (niemniej nietypowe) nowości - odzież czy liny. Na koniec, nie zabraknie również karabinków, plecaków oraz innowacyjnej uprzęży dla małych dzieci.

Goryonline
 
2018-09-21
BIZNES
 

Otwarcie Salewa Store w Warszawie

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-07-25
BIZNES
 

Konkurs Mountopia 2018 rozstrzygnięty!

Komentarze
0
 
Monika Młodecka
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com