facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2005-11-15
 

Chris Sharma

Zanim Chris Sharma zaczął się wspinać w wieku 11 lat, nie wykazywał specjalnych uzdolnień w dziedzinie sportu. Jednak szybko okazało się, że nastolatek ma ogromny talent do wspinania. Nim minął rok, od kiedy po raz pierwszy założył uprząż, Chris prowadził już 5.12-tki (ok.7a). W 1995 roku, w wieku czternastu lat, zrobił drogę Surf Safari, wycenianą wówczas na 5.14a


Początki

Zanim Chris Sharma zaczął się wspinać w wieku 11 lat, nie wykazywał specjalnych uzdolnień w dziedzinie sportu. Jednak szybko okazało się, że nastolatek ma ogromny talent do wspinania. Nim minął rok, od kiedy po raz pierwszy założył uprząż, Chris prowadził już 5.12-tki (ok.7a). W 1995 roku, w wieku czternastu lat, zrobił drogę Surf Safari, wycenianą wówczas na 5.14a (później przecenioną na 5.13c). Na miejscowej ściance nastolatek od razu zrobił furorę, pokonując „wszystko, co się dało”. W dodatku  czynił to w osobliwy sposób. „Chris łamał wszystkie zasady. Kiedy mówiłeś, że przy jakimś ruchu konieczne jest zrobienie drop-knee, to on przechodził to frontalnie. Kiedy zaś twierdziłeś, że nie da się czegoś zrobić, jak wyjadą ci nogi, to on przechodził to na samych rękach” – wspomina jeden ze starszych kolegów.

Cudowne dziecko

Dziś magazyny pełne są newsów o młodocianych geniuszach wspinaczki. Jednak dekadę temu, w połowie lat dziewięćdziesiątych, wieści o nastolatku, wykazującym swe przewagi skalne nad „dorosłymi” wspinaczami, robiły znacznie większe wrażenie. Czasopismo „Climbing” zamieściło pierwszą wzmiankę o „cudownym dziecku” z kalifornijskiego Santa Cruz w numerze datowanym na 15 grudnia 1995 roku. Jim Thornburg opublikował wówczas notkę o czternastoletnim Sharmie, w której opisywał jego zwycięstwo w zawodach pucharowych, w czasie których pokonał starych amerykańskich wyjadaczy. Opis tego występu jest na tyle znamienny, że warto go tu przypomnieć: „Chris bez większego problemu pokonał drogi eliminacyjne, więc był jednym z ostatnich zawodników, którzy opuścili strefę. Jak zwykle przez większą część czasu, jaką musiał spędzić za kulisami, wspinał się jak szalony gibon, podczas gdy inni odpoczywali lub wspinali się po łatwych problemach, aby się rozluźnić i zachować energię na start. Kiedy już był na drodze, dokładał, kiedy inni robili po krzyżu; strzelał, gdzie inni restowali i wspinał się bez cienia wątpliwości i lęku. Wreszcie pod koniec drogi wypuścił nogi w powietrze. Zrazu próbował je znowu wstawić, najwyraźniej słysząc w głowie rady bardziej doświadczonych wspinaczy, którzy instruowali go, jak używać nóg. W końcu jednak posłuchał swojego własnego wewnętrznego głosu i szybko pokonał na samych rękach końcową sekwencję, aby złapać ostatni chwyt. Jego przyjaciel, który jako pierwszy oznajmił mu, że zwyciężył, wspomina, że powtarzał mu w kółko: «Gratulacje, wygrałeś». A on dopowiadał: «No co ty?»”

Sharma style: „wczesny” Chris Sharma nie stronił (to eufemizm) przed wypuszczaniem nóg w powietrze podczas pokonywania przewieszonego terenu. „Zawsze staram się stawiać stopy na ścianie, ale czasami po prostu o nich zapominam” – wyznał kiedyś beztrosko. Popularność nastoletniego wspinacza szybko zaowocowała nowym terminem w żargonowym słowniczku – manierę wypuszczania nóg w powietrze zaczęto określać jako „Sharma style”. Dziś to powiedzenie jest już nieco zapomniane (nic dziwnego, bo dojrzalszy Chris używa nóg nieco częściej).

1996

Sezon 1996 Sharma zaczął mocnymi akcentami. W połowie kwietnia powtórzył Closing Down 5.14a (8b+) w Mount Charleston. Przejście drogi zajęło mu zaledwie osiem prób, rozłożonych na cztery dni. W ten sposób Chris zaliczył najszybsze powtórzenie drogi, a był dopiero trzecią osobą – po sławach amerykańskiej wspinaczki: Tomy Yaniro i Dougu Englekirku –  która ją poprowadziła. Tydzień później piętnastolatek rozwiązał swoją pierwszą ekstremę o nazwie Ubermensch 5.14a w Pinnacles National Monument. Droga miała charakter bulderowy, biegnąc po 10-metrowym, obłym filarku z mikrokrawądkami.
Prawdziwa bomba wybuchła kilka tygodni później. Chris udał się bowiem do Logan Canyon w Utah, aby zmierzyć się z drogą uznawaną za drugą co do trudności w Ameryce, a pierwszą linią o wycenie 5.14b (8c) autorstwa Amerykanina: Super Tweak Boone Speeda. Pierwsze przejście zajęło autorowi 28 (!) dni pracy. W momencie, gdy stanął pod nią piętnastolatek, miała ona zaledwie jedno powtórzenie w wykonaniu Dale’a Goddarda. Chris nie przejął się jednak mitem drogi i przeszedł ją w piątej próbie (2 dzień pracy), robiąc końcowe przechwyty praktycznie na samych rękach. Tym samym dokonał najszybszego przejścia 5.14b (8c) przez Amerykanina i piątego w ogóle (po Boone Speedzie, Dale’u Goddardzie, Ronie Kauku i Joe Brooksie). Tydzień po przejściu ST Chris powtórzył znaną, bulderową drogę Todda Skinnera, Throwin’ the Hoolihan 5.14s w Wild Iris w drugiej próbie (była to w dodatku jego pierwsza wspinka w tym dniu!). W tym momencie można było powiedzieć, że burza w amerykańskim wspinaniu już się rozpętała. Prawdziwa nawałnica miała jednak dopiero nadejść... 

Dalszy ciąg artykułu o Chrisie do przeczytania w listopadowym numerze "GÓR", 11 (138) 2005

(kg)

 

 

Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com