facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2006-01-27
 

Bogusław Kowalski i Jerzy Stefański w Chile

Wyprawa ma charakter eksploracyjny - ich celem są ściany w dolinie Cochamo, zwanej Chilijskią Yosemite (Cochamo, Escalando). Mamy już pierwszą relację.


Bogusław Kowalski
(KW Toruń) i Jerzy Stefański (KW Katowice) wystartowali do Chile. Wyprawa ma charakter eksploracyjny - ich celem są ściany w dolinie Cochamo, zwanej Chilijskią Yosemite (Cochamo, Escalando).
Chłopaki mają zamiar (po solidnej rozgrzewce, oczywiście, na klasykach) poprowadzić kilka nowych dróg w tym rejonie. Miejsce jest bajkowo piękne, chłopcy nagrzani, pozostaje nam czekać na wieści...

Relacja z 13.02:

Pozdrawiam z Puerto Montt. Dolina jest odjazdowa a przede wszystkim jest tu lato. Ale po kolei:
Po dwóch dniach transportu z niesamowicie położonego Cochamo do campu przy Rifugio La Junta zaczęliśmy na ścianie PARED SECA, na której przygotowane sa krótkie drogi sportowe; pobawiliśmy się tam dwa dni.
Póżniej wybraliśmy się na Trinidad Sur na drogę Brazylijczyków z grudnia 2005 Alendelaca 400 metrów ale po trzech wyciągach nas zmył deszcz. Po dwóch dniach wróciliśmy na drogę ale po kolejnych trzech wyciągach powstrzymały nas trudności 7b i zjechaliśmy nie chcąc gwałcić ściany. Wcześniej pokonaliśmy wyciąg za 6c+ ale RP bo było mokro i brudno od porostów.
Po kolejnych dwóch dniach wbiliśmy się w ścianę Gorilla, chcieliśmy zrobić nową drogę jednak okazało się, że powtarzamy stara probę. Najpierw było klasycznie a później tam gdzie skończyli poprzednicy zaczęła się praca, bo rysy zarośnięte były zielskiem i płynęła nimi woda. Zjechaliśmy po więcej sprzętu. Po dniu odpoczynku wbiliśmy się znowu i cały czas walczyliśmy z wegetacją. Później była najbardziej niesamowita rysa w okapie, jaką robiłem, aż w końcu złapały nas ciemności. Po bardzo niewygodnym biwaku ale ciepłym i przy świetle księżyca ruszyliśmy dalej. Najpierw klasyka z azero w brudnych od zielska miejscach. A później bardzo psychiczna hakówka w czymś, co miało być rysą, a okazało się zalaną rynną. Nie doszedłem do jej końca, ponieważ z ostatniego miejsca spadłem z najmniejszą jedynką, jaką mieliśmy.
Powyżej była płyta 30 może 50 metrów bez możliwosci asekuracji. Co prawda połoga ale bez boltów nie do zrobienia z ta asekuracją. Zjechaliśmy więc.
Cały czas jest słonecznie i ciepło, nawet za bardzo. Prześladują w ścianie jedynie tabanos - krwiożercze muchy końskie.
Dolina jest cudowna: rzeka, wodospady ze zjeżdżalnią, dżungla. Mnóstwo ścian potencjału. Towarzystwo jest super, gospodarza tu Argentyńczycy z Bariloche z osiadłym tam bardzo sympatycznym Danielem z Kolorado.
Jutro pójdziemy obejrzeć sobie inna ścianę. Mamy taki chytry plan ;)

Pozdrowienia dla Wszystkich.
Bodziu


Bodzio i Jurek dziękują sponsorom za wsparcie: PZA, KW Toruń, Nestle Pacific Toruń, oraz wielu "bezimiennym" przyjaciołom, bez których...

Ekipę wyposażyli: Marmot i niezawodna Lhotse.

Źródło: KW Toruń

2006-01-27

(dg)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com