facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2013-05-31
 

Barcelona praktyczny przewodnik po barach i rejonach wspinaczkowych

Wszyscy wiedzą, że Barcelona to wspaniałe miasto: Gaudí, Born, Port Olímpic, dzielnica gotycka, Las Ramblas, Barça... Ale poza swoimi mocnymi stronami kulturalno-artystycznymi stanowi też atrakcyjny kierunek dla wszystkich żądnych wspinaczkowych wrażeń.
Nasza propozycja jest bardzo prosta: kup bilet tanich linii lotniczych, wypożycz samochód i wybierz sobie jeden z setki hoteli w centrum, które obniżyły ceny w ramach walki z kryzysem. My damy ci namiary na cztery sektory wspinaczkowe wokół Barcelony, wszystkie znajdujące się mniej niż godzinę jazdy samochodem od centrum.

W ten sposób całe dnie będziesz miał zajęte męczeniem przedramion, zaś wieczory możesz zachować na miłą i tanią kolację w atmosferze magicznej metropolii. To świetne połączenie turystyki i wspinaczki, a wieczorne imprezy są prawdziwą wisienką na torcie.



Victor Esteller na Somni diabolic 8a Agulla Senglar. Monserrat. Fot. David Munilla

Zaczynamy!
Monserrat to klasyka wspinania w Katalonii, ale ze względu na specyficzny charakter skały jedni go kochają, a inni nienawidzą. Dla tych, którzy znajdują się pośrodku skali, najlepsze w tym gigantycznym świecie dziurek zlepieńcowych będą miejsca, gdzie wspinanie nie polega wyłącznie na łapaniu orzeszków i wymyć na pół palca. Agulles de Monserrat to rejon szeroki na dziesięć i długi na pięć kilometrów, pełen ścisków, dziurek i fakerów, w których wspinaczka odnosi się do słów takich jak: klasyk, mistyczny, zagubiony, słoneczny. Miejsce to należy do najbardziej popularnych i położonych najbliżej Barcelony – mniej niż pięćdziesiąt kilometrów na północ od stolicy Katalonii. Można się tam szybko dostać autostradą, ściany są nasłonecznione, a wspinaczka bardzo zróżnicowana, ponieważ typowy „dziurkowany” zlepieniec miesza się z płytami przypominającymi wapień, na których znajdziemy krawądki i odciągi. Drogi nie są krótkie i trzymają trudności do końca. Najsłynniejsze sektory, idealne na zimę, oferują około dwustu różnych linii.

El Garraf, położny mniej niż 40 km na południe od Barcelony, to grupa skał nadbrzeżnych uznanych za teren chroniony, leżących w rejonie plaż często odwiedzanych latem (Sitges). Dokładnie tam, gdzie ściany opadają do Morza Śródziemnego i przebiega droga, znajduje się obfitujący w klasyki sektor La Falconera oraz sektory sportowe: Pas de la Mala Dona i Café del Mar. Na pierwszym murze wytyczono krótkie drogi płytowe, potem linie są już dłuższe i bardziej zróżnicowane. Co więcej, na dole znajdziemy małą jaskinię z całkiem długimi i zaskakującymi drogami. Wszystko to nad wielkim tarasem tworzonym przez górną część tunelu kolejowego, z pięknym widokiem na morze. W Café del Mar nie ma tego sztucznego tarasu, sektor jest położony jeszcze bliżej wody, a na samym dole znajduje się mała jaskinia, w której można uprawiać DWS [Deep Water Soloing – przyp. red.]. Wszystkie sektory mają słoneczną wystawę i z tego powodu idealnie nadają się na zimę. Wielu barcelończyków przyjeżdża tu również w letnie popołudnia, bo sporo dróg jest wtedy zacienionych, a bryza morska przynosi dodatkowy chłód. Mimo położenia blisko drogi, jest to miejsce naprawdę niesamowite i urokliwe.

Na ziemi Ordeal, ze swoimi niesamowitymi widokami na Monserrat, znajduje się Gelida – niewielkie miasteczko z malutkimi domkami, oddalone tylko 35 minut jazdy autostradą od centrum Barcelony. Mówi się, że swoją nazwę zawdzięcza temperaturze wody jednego ze źródeł, których ma ponad dziesięć. Inne nosi nazwę Font Freda – niedaleko niego znajduje się sektor wspinaczkowy. To bardzo przyjemny zakątek otoczony sosnowym lasem. Idąc spacerkiem w cieniu drzew, docieramy pod same drogi. Dodatkowego wdzięku dodaje temu miejscu fakt, że w ciągu tygodnia możemy się tam wspinać prawie w samotności. Gelida to królestwo pionowych płyt, jednak trudniejsze ósemkowe drogi są już nieco przewieszone.



Niesamowite ściany Monserrat. Fot. David Munilla

Na ścianach tych trzech podsektorów znajdują się drogi o długości od dziesięciu do dwudziestu pięciu metrów. Typowym rodzajem chwytu jest krawądka i małe dziurki, bardzo podobne do tych w Siuranie. Na murze o wystawie wschodniej znajduje się około pięćdziesięciu dróg sportowych o różnym stopniu trudności. 

Can Paulet leży najbliżej Barcelony, tylko dwadzieścia minut jazdy samochodem od centrum. Ściana ta znajduje się na malutkim wzgórzu wyrastającym ponad miasteczko Cervello. Nic nie wskazuje na to, że nieopodal znajduje się doskonałe miejsce wspinaczkowe. Przygoda zacznie się, kiedy zejdziemy małą stromizną i odkryjemy wspaniały cyrk wapiennej, pomarańczowej, pionowej skały zwieńczonej małym dachem. Górna cześć tego masywu jest przecięta półeczką, z której zaczynają się prawie dwudziestometrowe drogi. Strefa łatwiejszych linii znajduje się po drugiej stronie – ich długość nie przekracza dziecięciu metrów. Jest tu pięćdziesiąt dróg o bardzo zróznicowanych chwytach: odciągach, krawądkach i dziurkach. Dominują techniczne płyty znajedziemy tu również kilka okapów, co tylko podnosi różnorodność wspinania. Zdaniem niektórych wyceny w rejonie wydają się dość zaniżone.

Kończymy

Chociaż w Barcelonie znajdują się jedne z najdroższych restauracji w Hiszpanii, to w samym mieście stosunek ceny do jakości może nas mile zaskoczyć, nawet w rejonach turystycznych. Trzeba tylko poszukać, zaczynając od Las Ramblas, a kończąc dla przykładu na Plaza Real albo El Born. W obydwu tych miejscach można znaleźć wszystko: od restauracji (przy wejściu do niektórych ustawiają się kolejki), barów tapas, aż do drink-barów i klubów nocnych. Jako że dzieje sie tutaj sporo, można balować do białego rana. Niektóre bary, chociaż zamykają się kolo 2–3 w nocy, kontynuują imprezy wewnątrz przy zamkniętych okiennicach. Radzimy nie zmieniać barów po godzinie zamknięcia, ponieważ ten proceder działa nieoficjalnie i jeśli wyjdziesz, już cię nie wpuszczą.



Wizytówka Barcelony – Antoni Gaudi. Fot. David Munilla

Sposób poruszania się po pubach zależy od rodzaju „zwierzyny nocnej” odwiedzającej poszczególne miejsca i okolice. Damy wam trochę wskazówek:
w El Raval (na wschód od Las Ramblas), znajduje się dużo lokali z początku wieku; Il Barri Gòtico, El Born i La Ribera łączą staroświecki, romantyczny charakter z nowoczesnym wystrojem. W El Eixample, a także w okolicy Balmes-Aribau oraz po drugiej stronie Passeig de Gràcia, znaleźć można każdy rodzaj barów: od spokojnych kawiarni z muzyczką po nowoczesne dyskoteki. Trochę wyżej w okolicach Tuset i Santaló jest
bardziej „chilloutowo”. Gràcia oferuje dla odmiany małe tarasy i lokale undergroundowe. Ostatnio popularne miejsce to El Port Olímpic i jego sąsiedztwo, El Maremagnum, w El Port Vell i El Poble Nou, ze swoimi przepełnionymi tarasami.

Dyskoteki

Jamboree (Plaza Real) – sala taneczna z muzyką na żywo, która po 1,5 godziny zamienia się w dyskotekę z dobrą muzyką i miłą atmosferą.
Club Fellini (Las Ramblas 27) – składa się z trzech sal: Bad Room, Red Room i Mirror Hall, w których grają dobrą i różnorodną muzykę. Jest to najlepsza dyskoteka w Barcelonie.
Karma (Plaza Real) – w ciągu tygodnia grają dużo muzyki indie, ale w weekendy przeobraża się w świetną dyskotekę.
Baja Beach Club (Paseo Marítimo 34) – zaraz obok plaży. Super miejsce na podryw. Występy taneczne na żywo.
Razzmatazz (Carrer dels Almogàvers 122) – jedna z najsłynniejszych i najczęściej odwiedzanych dyskotek w Barcelonie. W każdej z pięciu sal grają inną muzykę.
Pachá (Avinguda del Dr. Gregorio Marañón 17) – duża dyskoteka, słynna w Barcy.
Jeśli masz ochotę potańczyć salsę, idź do La Paloma (c/Tigre 27) lub Buenavista (Roselló 217).
Miejsce specjalne: Can Paixano (Calle de la Reina Cristina 7), znane jako la Xampañería albo la Xampa – możesz tu spróbować wspaniałych win musujących w niskich cenach oraz przepysznych przekąsek (butifarra – rodzaj kaszanki z cebulą).
Za małe pieniądze: Fresco to sieć restauracji samoobsługowych, w których płacisz raz i jesz, ile chcesz. Jedna z nich znajduje się przy Carrer Universitat (obok Las Ramblas), a inna przy Maremágnum.

Całość artykułu znajdziecie w GÓRACH nr 222 (Listopad, 2012)

Tekst i zdjęcia: David Munilla

Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-10
HYDEPARK
 

Burka w Nepalu nazywa się sari

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-31
HYDEPARK
 

Revelations

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-30
HYDEPARK
 

Magazyn TATRY (nr 65)

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-24
HYDEPARK
 

Elizabeth Hawley. Strażniczka gór

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com