facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 
2011-05-30
 

Stanisław Barabasz i najstarsza narta

Przenieśmy się do roku 1888 i posłuchajmy opowieści o jednej z najstarszych nart w Polsce. Jest to narta jednego z pionierów narciarstwa – Stanisława Barabasza.
Rodzajów nart jest coraz więcej. Do wyboru i koloru. Niektóre Panie podobno bardzo dbają o kolorystykę i lubią ... różowe, mężczyźni lubują się w stalowych kolorach, ale nie wszyscy. Jedni lubią twardsze „Voelkle”, inni miękkie, ale niezwykle skrętne „Rossignole”, inni „Atomiki” czy „Dynastary”, „K2” lub „Traby” albo „Dynafity”. Mnie, jako dziejopisowi zakopiańskiego narciarstwa, pozostała jakże przyjemna rola pokazania nie nart nam współczesnych, lecz najstarszej narty w Zakopanem, znajdującej się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego. A opowieść o tej „legendarnej”, najstarszej zakopiańskiej narcie, która liczy sobie 120 wiosen, jest następująca.

Zacznijmy od ważnej informacji o miejscu, gdzie od czasu do czasu jest pokazywana, a jest nim Muzeum Tatrzańskie. Dział Sztuki Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem posiada w swoich zbiorach reprezentatywną i bardzo bogatą kolekcję nart z przełomu XIX i XX wieku i okresu do 1939 r., w tym między innymi: narty z 1897 r., na których dokonano wejść na Chomiak i Howerlę w Karpatach Wschodnich, narty dziecięce, które własnoręcznie wykonał znany przewodnik tatrzański Klemens Bachleda, a także sprzęt sportowy z zakopiańskich wytwórni nart: Stanisława Zdyba, Franciszka Bujaka, braci Aleksandra i Kazimierza Schiele, Izydora Gąsienicy-Łuszczka i Stanisława Zubka. W sumie kolekcja ta obejmuje ok. 100 par nart. Wśród nich jednymi z najcenniejszych eksponatów są narty, których używał u schyłku XIX wieku, w czasie swoich tatrzańskich wycieczek jeden z pierwszych zakopiańskich narciarzy, pionier „białego szaleństwa” na naszym terenie – Stanisław Barabasz.

Barabasz należy do tych postaci, które miały duży wpływ na początkowy rozwój narciarstwa w Tatrach Polskich zarówno pod względem organizacyjnym (współzałożyciel klubu ZON TT w 1907 r. (Zakopiańskiego Oddziału Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego – dzisiejszego klubu SN PTT 1907 Zakopane), jak i popularyzacyjnym (sam organizował częste wycieczki narciarskie, nawet trudne i opisywał je). Był on też z pewnością pierwszym narciarzem, który używał nart do zimowych wypraw w Tatry w sposób ciągły, nieprzerwany, przez okres kilkunastu lat (od 1902 r. aż do wybuchu I wojny światowej), w przeciwieństwie do innych prób narciarskich w Zakopanem, które miały zdecydowanie charakter jednorazowego użycia sprzętu narciarskiego i nie znalazły kontynuacji. Można więc śmiało nazwać Barabasza pionierem zako­piań­­skiego i tatrzańskiego narciarstwa. Zaraził on swoim przykładem wielu zakopiańczyków i „ceprów”.

Zaczynał on jednak swoją przygodę z „latającymi deskami” lub „łyżwami”, jak wówczas nazywano narty na ziemiach polskich, nie w Tatrach, lecz w okolicach Jasła. Już w grudniu 1888 r. używał nart podczas polowań na zwierzynę leśną w okolicach dworu w Cieklinie koło Jasła. Zauważył bowiem, że poruszanie się na nartach w czasie polowań jest o wiele łatwiejsze niż poruszanie się pieszo. Pierwsze narty wykonał dla niego stelmach już w roku 1888. O swoich pierwszych nartach Barabasz pisał:.. Znalazły się dwie deski, jedna jesionowa, druga bukowa. Ale to nie szkodzi, dobrze, że i takie są. Wystrugał je stelmach, ale tak cienko, jak gdyby miały służyć za linię do tablicy szkolnej... Zaostrzone końce wyparzyło się w gorącej wodzie i wygięło nad ogniem (St. Barabasz, Wspomnienia narciarza, Zakopane 1914).

Fot. Z archiwum rodziny Dvoraków

Te pierw­sze, prymitywne narty przymocował do nóg (nie wiemy jak, prawdopodobnie sznurkiem) i używał ich z powodzeniem w czasie polowań, właśnie w Cieklinie, mimo iż, jak wspomina, sporo się natrudził, zanim zrozumiał, jak można prawidłowo ich używać. Z tej pierwszej jego pary nart zachowała się tylko jedna.
Ta pierwsza, niemalże „legendarna” dla polskiego narciarstwa deska z roku 1888
, znajduje się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem pod sygnaturą S/531/MT. Na narcie widnieje podpis „Narty St. Barabasza zrobione w r. 1888 w jasielskiem według opisu na których odbył w r. 1894 wycieczkę do Czarnego Stawu”.

Nartę otrzymało Muzeum w darze od klubu SN PTT 1907 Zakopane w dniu 7 lipca 1946 r.
Wymiary: długość 200 cm, szerokość 7, 8 cm, grubość pod stopą 1 cm, tył narty ma grubość 0,5 cm.

Co do losów drugiej z tych nart wersje są różne. Działacz klubu SN PTT 1907 Zakopane red. Wojciech Jarzębowski twierdził, że druga z tych nart spłonęła wraz ze schroniskiem na Hali Pysznej w Tatrach Zachodnich, gdzie była pokazywana, ale ta wersja nie znajduje potwierdzona w innych źródłach. Ładna to legenda, choć być może prawdziwa. Wszak w schronisku na Pysznej spotykała się brać narciarska i lubiła powspominać dawne, dobre czasy, a w tym pierwszych pionierów narciarstwa jak Barabasz, Zaruski czy Karłowicz. Być może któryś z działaczy SN PTT przybił wtedy do ściany „Izby Lorii” narty Barabasza, by się „lepiej wspominało” szanowanego w Zakopanem dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego i narciarza. Kto wie. Siła wspomnień ma bowiem magiczny czar.

W każdym razie ta druga z barabaszowych nart przeszła do narciarskiej legendy. Wiązania niestety nie zachowały się. Narta Barabasza była eksponowana na wielu wystawach czasowych, organizowanych przez Muzeum Tatrzańskie. To jednak nie jedyna narta Barabasza w zbiorach Muzeum, gdyż w okresie późniejszym wykonał on dla siebie dużo krótsze narty, o długości 1,7 m, z metalowymi wiązaniami własnego pomysłu i inicjałami właściciela „SB” (Stanisław Barabasz), znajdującymi się na wierzchu narty. Mniejsza długość tych nart oraz porządne metalowe wiązania ułatwiały ewolucje w górach. Te narty także znajdują się w zbiorach zakopiańskiego Muzeum.

Fot. Z archiwum rodziny Dvoraków

Na tychże nartach Barabasz wykonał swoje pierwsze wycieczki zimowe: w 1888 i 1894 r. do Czarnego Stawu Gąsienicowego. O dawnych wyprawach tatrzańskich pisał; ...cudnie wtedy było w górach. Żadnego śladu człowieka nie było znać, tylko gdzieniegdzie wypunktowano tropy lisów. Szałasy zasypane aż po dachy, drzemały w śniegu oblepione śniegiem turnie, żadnego głosu nie odbijały, echa nie budziły. Szumu potoków schowanych głęboko pod śniegiem nie było słychać, słowem cisza zupełna przerywana tylko świstem nart. Słońce grzało tak, że trzeba było zdjąć okrycie. Po latach potwierdzał we wspomnieniach, że był to czas, kiedy nikt w zasadzie jednak o użyciu nart w Tatrach nie myślał, a sam Barabasz zadał sobie sporo trudu, by właściwie opanować technikę jazdy: Były to czasy, kiedy o nartach u nas nikt nie myślał. Mnie śniły się one podnieconemu lekturą o Lapończykach, którzy na nartach z łukiem i strzałami polowali na dzikie reny, o ludach zamieszkujących północną Syberię, wreszcie o Norwegach, którzy jak ptaki szybko mkną na nartach po śniegu. Było to grube nieporozumienie, bo w tych opisach nie było żadnej wzmianki ani o zjazdach z góry, ani o skokach narciarskich, a ja w prostocie ducha sądziłem, że narciarz siłą mięśni swych nóg osiąga szybkość lotu ptaka. Jakoś nie mogło mi się to w głowie pomieścić. A jednak marzyłem o tem, aby zrobić takie narty i jeździć na nich (St. Barabasz, Wspomnienia narciarza, Zakopane 1914).

W roku 1905 Barabasz zdobył na nartach z towarzyszami pierwsze „dwutysięczniki” w Tatrach Polskich: Kopę Kondracką (2005 m) i Małołączniak (2096 m), wchodząc na nie z Hali Kondratowej. Świadczy to, o wzroście poziomu techniki narciarskiej i umiejętności narciarzy. Bardzo interesujące są opisy zjazdów z tych szczytów, które skreślił swym piórem: Zaczyna się tedy szalona jazda w zakosy. Śnieg zaczyna padać, mijam towarzysza, który nas opuścił, wywracam wspaniałego kozła, który mi łyżwy poprzekręcał w niemożliwy sposób, iż wstać nie mogłem, dopiero odpiąłem narty z trudem i puszczam się dalej. Z powodu padającego śniegu, mroku od ciemnej chmury nad nami, i braku odznaczania się terenu śnieżnego, szybkość pędu poznawało się dopiero, mijając jakiś kamień lub skałkę. A był on niezwykły, skoro w pół godziny zjechało się na Halę Kondratową, skąd widziałem przez płatki śniegu drobne punkciki mych towarzyszy wysoko w górze.

Czerwone Wierchy do dzisiaj należą do dość ambitnych wycieczek narciarskich w okolicy Zakopanego, dlatego trzeba podkreślić, że narciarze z kręgu Barabasza wybierali za cel swych wypraw cele ambitne. Wiemy także, jakie były trasy narciarskie ówczesnych narciarzy. Jeżdżono głównie na Hali Gąsienicowej, nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, pod Przełęczą Liliowe i Beskidem, na Kasprowym, Przełęczy Goryczkowej, Hali Kondratowej, Czerwonych Wierchach, w Małej Łące i Miętusiej. Potem odkryto „narciarskie El Dorado” czyli rejon Doliny Pyszniańskiej. Celem wycieczek stawały się szczyty i przełęcze coraz trudniejsze, o czym świadczy zdobycie Giewontu i Kamienistej. Technika zjazdu była zróżnicowana skoro, jak wspomina Barabasz, niektórzy zjeżdżali na plecach, na nartach, głową w dół itd. Ci pierwsi narciarze nie dostrzegali prawie niebezpieczeństwa ze strony lawin. Dopiero śmierć Mieczysława Karłowicza pod Małym Kościelcem otwarła im oczy.

Można przyjąć, że wyprawy te to pierwsze poważne "wyrypy narciarskie", jak nazywał takie wycieczki inny znany narciarz zakopiański, Józef Oppenheim.

Po latach uznano zasługi Barabasza - pioniera narciarstwa w Tatrach Polskich, dla propagowania „białego szaleństwa”, skoro historyk polskiego narciarstwa i taternictwa zimowego, sam świetny narciarz lwowskiego KTN-u (Karpackiego Towarzystwa Narciarzy), Roman Kordys napisał: - najprawdopodobniej pierwszym, który zaczął u nas nart próbować był myśliwy Stanisław Barabasz, który miał narty już w grudniu 1888 roku. Narta, szanowna 120-latka, nie zniknie w muzealnych magazynach. Narta Stanisława Barabasza zostanie niedługo pokazana na wystawie „Tatry. Czas zdobywców”, która zostanie otwarta w maju 2009 r. w Galerii Kulczyckich w Zakopanem a następnie w Museo Nazionale della Montagna w Turynie we Włoszech. Pamięć o nartach Barabasza, zwłaszcza o tej najstarszej z 1888 r., i o nim samym trwa więc nadal.
 
Wojciech Szatkowski
Muzeum Tatrzańskie


Źródło:
nieznanetatry.pl
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
 
Piotr Michalski
 
Goryonline
 
2018-11-21
GÓRY
 

O tych 4 zasadach pamiętaj wychodząc w góry!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com