facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Raport z Pucharu Świata: Pierwsze zwycięstwo w karierze Moroniego i 4 medale dla Japonii. Nasi daleko.

Ostatnim akcentem azjatyckiego tournée w ramach Pucharu Świata w boulderingu były zawody rozgrywane w japońskim Hachioji. Wieszczyliśmy w zapowiedzi dominację gospodarzy, po cichu jednak licząc na niespodziankę i błysk formy kogoś spoza ścisłej światowej czołówki, która na dzień dzisiejszy jest dość hermetyczna. Tak stało się też w ubiegły weekend – kapitalny występ Gabriele Moroniego w niezwykle trudnym i zarazem zaciętym męskim finale dał sympatycznemu Włochowi pierwsze pucharowe zwycięstwo w jego 14-letniej karierze. Na tym limit niespodzianek się wyczerpał – u Pań trzecią wiktorią z rzędu popisała się Akiyo Noguchi, potwierdzając tym samym niekwestionowaną dominację. 

Bezkonkurencyjna Akiyo Noguchi


Od dobrych 2 sezonów śmiało można by stwierdzić, że zmagania boulderowej czołówki przybrały format: Japonia versus Reszta Świata. W czym kryje się fenomen świetnej dyspozycji reprezentantów Kraju Kwitnącej Wiśni próbowało już dowieść kilka co wybitniejszych i bardziej doświadczonych postaci ze sceny wspinaczkowego środowiska. Dość powiedzieć, że niektórzy z naszych rodzimych zawodników w poszukiwaniu swojej optymalnej dyspozycji sięgają po rozwiązania dalekowschodniej kuchni (pozdrowienia dla Wojtka Pełki, bodajże jednego z największych miłośników sushi wśród rezydentów pewnej podgórskiej piwnicy ;-)) Ale odłóżmy żarty i dywagacje na bok – jasnym dla wszystkich było, że próżno było szukać przełamania japońskiej hegemonii na krajowym podwórku Samurajów. Dlatego nikogo specjalnie nie zdziwił fakt, że w finale w Hachioji zarówno u Pań jak i Panów dokładnie połowę stawki stanowili Japończycy. O mały włos, a mielibyśmy do czynienia z podwójną wiktorią. Na otwierającym męski finał problemie numer 1, będącym niezwykle czujnym i koordynacyjnym slabem, błysnął geniuszem Gabi Moroni, jako jedyny topując (i to bardzo szybko, jakby robił jednego z treningowych baldów) i zarazem uciekając samotnie reszcie stawki. W pogoń za najstarszym w gronie finalistów Włochem ruszyli Tomoa Narasaki i Rei Sugimoto. Samotny top tego drugiego na problemie numer 3, przed ostatnim baldem otworzył mu szansę na zwycięstwo. A na finałowym problemie nie brakowało dramatycznych zwrotów akcji. Sugimoto ostatecznie nie poradził sobie z rozpracowaniem sekwencji siłowych i dynamicznych przechwytów, natomiast Narasaki popisał się flashem, który dał mu pozycję lidera. Na polu walki został już tylko Moroni – wiedział, że żeby wygrać musi zatopować. Doświadczony Włoch wytrzymał presję i w konsekwencji mógł cieszyć się swoim pierwszym zwycięstwem w zawodach rangi Pucharu Świata. Wzruszającym i pięknym zarazem obrazkiem była nie tyle jego radość po topie na M4, po którym zresztą długo nie chciał rozstać się z topową klamą, ale reakcja Narasakiego i Sugimoto, którzy cieszyli się równie mocno z sukcesu starszego kolegi. I niech ktoś powie, że bouldering nie jest pięknym sportem. ;-) 

 

Podium Panów

 

Rywalizacja Pań przebiegła już za to całkowicie pod japońskie dyktando, choć świetny występ Ekateriny Kipriianovej na „jedynce” i „dwójce” dawał nadzieję na kolejnego sensacyjnego zwycięzcę, a raczej zwyciężczynię. Ostatecznie Rosjanka musiała ustąpić bardziej doświadczonym Noguchi i Nonace. Obydwie Japonki szły „łeb w łeb”, gromadząc łącznie taką samą liczbę topów i zon, ale minimalnie lepsza okazała się Akiyo, potrzebując do tego o jedną próbę mniej. To dało jej trzecie (sic!) zwycięstwo z rzędu po triumfach w Chongqing i Tai’an. Czterokrotna triumfatorka Pucharu Świata zmierza pewnym krokiem po swoje piąte zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Czy dołoży do tej nieprawdopodobnej serii kolejną wygraną w amerykańskim Vail? Przekonamy się już w najbliższy weekend. Liczymy również na polski akcent - do Stanów prosto z Japonii udaje się skromna delegacja, składająca się z Idy Kupś i Macieja Dobrzańskiego. Ida w Hachioji zaliczyła całkiem niezły występ, kończąc rywalizację z wynikiem 2T4Z na 37 miejscu. Należy wziąć pod uwagę fakt, iż reprezentantka krakowskiej Korony startuje jeszcze ciągle równolegle w zawodach rangi juniorskiej - zarówno w boulderingu jak i w prowadzeniu. Maciek uplasował się na 65 pozycji, ale tutaj też pamiętajmy, że jego koronną dyscypliną jest prowadzenie. Start sezonu w tej konkurencji już niebawem - liczymy, że tam popularny "Dobrzan" pokaże zapas zarówno wytrzymałości jak i mocy. :-)

 

Podium Pan - Akiyo leci po końcowe zwycięstwo

 

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego skrótu i najciekawszych fragmentów zawodów:

 

 

 

A tutaj znajdziecie komplet wyników: http://www.ifsc-climbing.org/index.php/world-competition/results#!comp=7152&cat=5


Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-22
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Puchar Świata w prowadzeniu 2018 dla Janji Garnbret i Jakoba Schuberta!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-21
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Michał Ginszt i Roman Batsenko z mocnymi przejściami w Kusiętach

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-21
WSPINACZKA SPORTOWA
 

"Sprawa Honoru" VI.8 (9a) dla Jawora!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com