Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2014-03-07
 

Piotrek Hercog 12. na Trans Gran Canarii

Piotr Hercog na Trans Gran Canarii: mój najtrudniejszy bieg

W ostatni weekend na wyspie Gran Canaria odbył się jeden z bardziej popularnych biegów górskich - Trans Gran Canaria. To duże i ważne zawody należące do prestiżowego cyklu Ultra Trail World Tour Series, gdzie startują najlepsi ultrasi świata oraz ostatnio, także spore grono Polaków. W tym roku na pięciu dystansach: 15 km, 30 km, 42 km, 82 km i 125 km wystartowało ponad 2200 zawodników i kilkunastu naszych rodaków. Przypomnijmy, że rok temu maraton wygrał Marcin Świerc w czasie poniżej 3 godzin, wprawiając organizatorów w konsternację i przywożąc do kraju nowy przydomek „Incredible Polaco”.

W tym roku Marcin nie startował w zawodach, ale miał godnych naśladowców na najdłuższej trasie, m.in. Piotrka Hercoga, Krzyśka Dołęgowskiego i Magdę Ostrowską-Dołęgowską. Piotrek z Teamu Salomon Suunto określił TGC125 jako najtrudniejszy bieg, w jakim brał udział. Przeczytajcie dlaczego.

Nauczony doświadczeniem poprzedniego roku wiedziałem, że luty-marzec to jeszcze nie czas na optymalne wyniki dla mnie. To dopiero druga faza przygotowań - transformacja, czyli  początek wdrażania się w szybsze bieganie. Brakuje całego Bezpośredniego Przygotowania Startowego trwającego około 6-8 - tygodni. Taki stan miałem teraz przed startem, ale ponieważ chcę w tym roku ukończyć minimalną liczbę zawodów potrzebną do klasyfikacji w cyklu UTWT http://www.ultratrailworldtour.com/ i być na przyzwoitym miejscu - nie było wyjścia, musiałem jechać i wystartować.
Z drugiej strony zaplanowaliśmy z Marcinem pierwszy raz obóz zimowy w ciepłym miejscu i był to też dobry pretekst, by polecieć na Kanary. Treningi zresztą zrobiliśmy świetne: w 2 tygodnie wyszło ponad 350 km po górach.

Praktycznie cały bieg (do ostatniego bufetu przed metą) biegliśmy z Gediminasem (Litwinem trenującym w Polsce - przyp.), chyba z kilkadziesiąt razy mijaliśmy się na trasie, ale większość byliśmy w zasięgu wzroku - odpuściłem już tylko końcówkę na płaskim i Gediminas skończył o dwa miejsca wyżej. Wesoło było mieć takiego kompana na trasie. Gorzej było nocą, uderzyłem  głową z w olbrzymi kaktus. Całe szczęście, że był złamany i nie wbiły mi się 4-centymetrowe kolce - zbiegałem 15 km/h, więc aż mnie odrzuciło i zamroczyło na chwilę. Na szczęście skończyło się tylko na kilku zadrapaniach.

Po starcie, w górach temperatura wynosiła raptem 6-7 stopni, padał lekki deszcz i mocno wiało. Gdy rano wbiegliśmy na jasną stronę góry, wyszło słońce i temperatura momentalnie skoczyła do 25-30 stopni. I zrobiło się gorąco. Trasa była bardzo zmienna, od łatwych ścieżek w lesie, po kamienie, skały, i wielkie rumowiska na zbiegach - na pewno wszechstronność dawała zawodnikom przewagę. Ale tereny piękne: część północna wyspy zielona i krzaczasta, południowa sucha i wypalona. Ja lubię taką zmienność… I na koniec jeszcze słowo o obsłudze - wspaniali, serdeczni i pomocni ludzie, którzy dodatkowo świetnie wymyślili metę w okolicach latarni morskiej na najpopularniejszej plaży na Kanarach - doping na finiszu robił niesamowite wrażenie. Aż ból z nóg ustępował!

Na zawodach moc nawet miałem, zaskoczyłem się pozytywnie po pierwszych, najtrudniejszych 85 km:  miałem nie tak znowu dużą stratę do najlepszych na poziomie 30-40 minut, po 11 h na trasie, co bardzo mnie cieszyło. Ale zbiegi dały mi mocno popalić, bardzo zwolniłem - czułem już kolana i nie chciałem ryzykować straty sezonu. I tak jestem zadowolony, że przy tej obsadzie mocarzy  wskoczyłem do pierwszej 15-tki, a do 6. miejsca straciłem niewiele ponad pół godziny…


Ostatecznie Piotrek Hercog (Salomon Suunto Team) zajął 12. miejsce na najdłuższej trasie. Zawody wygrał Ryan Sandes. Tuż po ogłoszeniu wyników nastąpiło małe zamieszanie i świat obiegła informacja, że Ryan został zdyskwalifikowany z powodu braku obowiązkowego wyposażenia. Następnego dnia jednak sprawę wyjaśniono, uznano za nieporozumienie i tytuł zwycięzcy wrócił do zawodnika z RPA. Wśród kobiet świetne 7. miejsce zajęła Magda Ostrowska-Dołęgowska, a wygrała niesamowita Nuria Picas, która zajęła 14. miejsce w klasyfikacji generalnej. Krzysztof Dołęgowski był 31.

Zapis biegu Piotrka (z czasem, tętnem i mapą) z zegarka Suunto Ambit 2:
http://www.movescount.com/pl/moves/move26769490

Wyniki mężczyzn:

1. Ryan Sandes (Salomon Running-Red Bull) – 14:27:42
2. Julien Chorier (Hoka One One) – 14:36:28
3. Timothy Olson (The North Face) – 14:39:03
(…) 12. Piotr Hercog (Salomon Suunto Team) - 16:19:24
31. Krzysztof Dołęgowski (Inov-8) - 18:34:54

Wyniki kobiet:

1. Núria Picas (Buff) – 16:44:55
2. Francesca Canepa  (Montura) – 17:29:18
3. Fernanda Maciel (The North Face) – 17:31:57
(…) 7. Magdalena Ostrowska-Dołęgowska (Inov-8) – 20:27:02

Tekst: Monika Strojny

Zdjęcia: Piotr Hercog i Marcin Świerc

www.salomonrunning.com/pl

 



 
 
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
Łukasz Kocewiak
 
2017-09-28
HYDEPARK
 

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com