facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2014-07-29
 

Kije trekkingowo-biegowe Blacka

Black Diamond kojarzony jest przede wszystkim jako producent sprzętu wspinaczkowego. W swojej ofercie posiada także kijki trekkingowe, plecaki, czołówki, narty... Użytkownicy sprzętu BD podkreślają wysoką jakość i funkcjonalność tych produktów.

Distance FL to kije trekkingowe, które z powodzeniem sprawdzą się także podczas zimowych wędrówek na nartach lub rakietach śnieżnych, a także podczas biegania w górach. Są niezwykle lekkie i naprawdę niewielkie po złożeniu. Z łatwością można je spakować do małego plecaczka. Rewolucyjna jest ich konstrukcja  - system składania jest analogiczny do znanego z sond lawinowych czy stelaży namiotów (Z-POLES zaprojektowany przez BLACK DIAMOND'a zapewnia błyskawiczne składanie i rozkładanie).


Trzy składane segmenty wykonane są z lekkiego stopu aluminium. W środku łączy je stalowa linka pokryta tworzywem z Kevlaru®, by nie ścierała rurek kija od środka. Posiadają system blokujący, poprawiającą sztywność kijów, dzięki czemu zapewniają jeszcze większą stabilność. Zapięcie Flick Lock pozwala także na regulację w zakresie 20 cm, co pomaga w dopasowaniu długości w zależności od nachylenia zbocza.


Uchwyt wykonano z pianki EVA, która amortyzuje wstrząsy oraz chroni przed ślizganiem się dłoni. W zestawie dostaje się wymienne końcówki (gumowe i z węglika) oraz pokrowiec. Waga to 450 g. Długość: 120 -140 cm. Długość po złożeniu: 42 cm.

Opinia Kamili:

„Kijami Distance FL marki Black Diamond zainteresowałam się, gdy szukałam kijów na bieganie po górach, a konkretnie na Maraton Gorce, który w tamtym czasie wydawał mi się szczytem marzeń, niemal ukoronowaniem mojej kariery biegowej. Podchodziłam do tego biegu z dużym respektem i sądziłam, że na takim biegu kije okażą się niezbędne. Gdy jednak przeanalizowałam za i przeciw, uznałam, że poradzę sobie bez nich. Miały na to wpływ, przyznam szczerze, treningi z profesjonalnym trenerem, które niesamowicie wzmocniły mnie kondycyjnie oraz udoskonaliły moją technikę biegową. Bieganie z kijami po górach ma to do siebie, że mogą pomóc na podbiegach, ale trochę przeszkadzają na zbiegach, jeśli nie ma się gdzie ich schować. Niezbędny okazuje się plecak biegowy, z którym nie lubię biegać. Jeśli jednak ktoś takowy posiada, to kije Distance mieszczą się nawet w małym plecaku idealnie. To, co mnie w nich zauroczyło, to niska waga, niemal piórkowa w porównaniu z tradycyjnymi kijami trekkingowymi, które mam w swoich zasobach oraz możliwość złożenia do naprawdę niewielkich rozmiarów. Obecnie jednak prawie w ogóle nie używam ich do biegania, stały się natomiast moimi ulubionymi kijami na krótkie jednodniowe wycieczki w góry z lekkim plecakiem. Zapewniają bowiem odciążenie, a jednocześnie łatwo możne je do plecaka przytroczyć, gdy nie są niezbędne.


Gdy nie są potrzebne, łatwo je przytroczyć do plecaka. Fot. Ceneria.pl


Na dłuższe trekkingi jednak bym ich nie polecała, gdyż mimo wszystko sprawiają wrażenie dość delikatnych i nie jestem pewna, jakby się zachowały pod wpływem ciężaru osoby z dużym plecakiem. Wydaje mi się też, że lepiej pasują na beskidzkie szlaki niż w Tatry, bo obawiałabym się, że mogłyby się uszkodzić w przypadku zablokowania między skałami. Regulacja jest łatwa, nieco tylko siły wymaga ode mnie otwarcie blokady Flick Lock. Sądzę, że w związku z moimi planami biegowymi zaproszę jednak kijki na niektóre z kolejnych moich biegów górskich. Wydaje mi się jednak, że w moim przypadku bardziej przydadzą się na dłuższych dystansach niż 42 km. Na takich biegach działa system przepaków, na których możemy zostawić sobie sprzęt niezbędny na część biegu i zapewne przy bardziej wymagających podejściach w biegach, które planuję, kije te okażą się niezbędne. Cieszę się, że będę miała możliwość korzystania wtedy z Distance FL, a nie ciężkich tradycyjnych kijów trekkingowych. Zdecydowanie lepiej się prezentują, a i na pewno sprawdzają się doskonale do takich celów. Widziałam wielu biegaczy i biegaczki biegające z kijami właśnie Distance Black Diamond.”

Opinia Darka:

„Kije Blacka Diamonda miałem okazję przetestować od  razu w warunkach bojowych, a mianowicie na tegorocznym Biegu Rzeźnika, legendarnym już w tej chwili polskim ultramaratonie rozgrywanym w Bieszczadach na dystansie 78 km. 


Na mecie Biegu Rzeźnika, czas 10 godzin 56 minut. Fot. Ceneria.pl


Zgodnie z regulaminem kijów wolno używać w tym biegu od 32 km, czyli od „przepaku” w Cisnej i tylko tam wolno je zostawić. Kolejny przepak jest w Smereku na 57 km biegu. Organizatorzy jednak nie pozwalają zostawiać tam kijów, gdyż zostawiane w workach bardzo często je dziurawiły podczas transportu. Depozyty często musiały leżeć w deszczu, a pozostawione przez biegaczy rzeczy mokły…


Depozyty na jesiennym Maratonie Bieszczadzakim. Na samym końcu mały pakuneczek z kijami Blacka.
Fot. Ceneria.pl

 

Dzięki temu że miałem kije Blacka mogłem spokojnie je tam zostawić – gdyż zdecydowanie różną się one od zwykłych kijków trekkingowych, które najczęściej biegacze górscy używają na podejściach. Są przede wszystkich bardzo małe po złożeniu – niemal połowę krótsze niż zwykłe kijki. Dzięki temu spokojnie zmieściły się do niewielkiego 12 l plecaka, który pozostawiłem w Smereku. Normalnych kijów trekkingowych do takiego plecaka nie da się zapakować. Blacki są też o wiele lżejsze, ważą zaledwie 460 g. To niezwykle ważne, gdy ma się w nogach ponad 60 km. Przeznaczone były na czas najgorszych podejść w Biegu Rzeźnika.
Istotne dla mnie w nich też jest to, że bardzo łatwo beż użycia siły można je rozłożyć. Podczas ultramaratonów, gdy jesteśmy już poza granicą normalnego wysiłku, wszelkie czynności - oprócz biegania - trzeba ograniczyć do minimum. Nawet zwykłe rozkręcenie kijków, w których np. może zablokować się mechanizm, a często się to zdarza – może nas po prostu dobić. Blacki rozkłada się jednym ruchem.


Porównanie kijów trekkingowych i kijów BD z systemem Z-Poles. Fot. Ceneria.pl


Uważam je za świetne kije przeznaczone na górskie ultra biegi. Są bardzo lekkie i bardzo małe. Gdy wiemy, że nie będą nam długo potrzebne – możemy je schować do plecaka. Powiem trochę mało skromnie, że miałem wrażenie, iż ze wszystkich kijów, jakie widziałem na tegorocznym Rzeźniku ja miałem zdecydowanie najlepsze:). Po raz kolejny przekonałem się, że ultra biegacze w większości jeszcze mało wiedzą o nowoczesnym sprzęcie outdoorowym, który mogliby spokojnie wykorzystywać realizując swoje pasje.”

Kamila i Darek Gruszka
Ceneria.pl

 

 

Pełna wersja recenzji dostępna na www.ceneria.pl

 


 

Goryonline
 
Goryonline
 
2018-07-25
BIZNES
 

Konkurs Mountopia 2018 rozstrzygnięty!

Komentarze
0
 
Monika Młodecka
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com