facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-11-10
 

Epic Boulder 2011

Gdy stanęliśmy w wejściu na ścianę w Zdzieszowicach, usłyszałam w głowie głos, niczym daimonion, szepczący "ale lipa". Ściana okazała się wysoka, za to prawie w ogóle nie przewieszona.

Pocieszeniem był samotny panel znajdujący się na korytarzu. Pretensje mogłam mieć jednak tylko do siebie, bo zdjęć z poprzedniej edycji Epic Boulder na stronie Kuźni jest co nie miara, a Hybryda.tv zmontowała nawet niezły filmik (który notabene widziałam ok 3 razy), ale tak to chyba już jest, że najczęściej widzimy i słyszymy to, co akurat chcemy zobaczyć/usłyszeć.

Moje rozczarowanie było natomiast też trochę innej genezy niż można by przypuszczać. Wprawdzie wyznacznikiem zładunu jest u mnie odpowiedni kąt nachylenia, ale co za tym idzie umiejętnościami w pionie i zacięciach raczej nie błyszcze. Gorszych upokorzeń dostarcza mi jedynie połóg. A skoro mowa o upokorzeniach to miały one dopiero nadejść.

Przebierając się w szatni powtarzałam sobie, że przystawki w pionie nie mogą być przecież aż tak trudne. Trzeba będzie się shaczyć, pokombinować, zrobić zakrok, zapiąć łódę i na tym repertuar powinien się skończyć. Jak słabych chwytów by nie dali, to wciąż będzie pion. Już pierwsze wstawki w eliminacjach pozwoliły mi zweryfikować swoje wcześniejsze "przemyślenia". Szybko przekonaliśmy się, że na tych zawodach pion oznacza nic innego jak jedną wielką zdradę. Baldy okazały się po prostu mega męczące i wcale nie takie ewidentne.
Nie pomogły zapewnienia Michała Salawy o wkaszalności problemów. Musiał on z niedowierzaniem patrzyć na kolejnych spadających zawodników, mrucząc pod nosem "przecież to jest łatwe".

Już po 30 min usłyszałam natomiast, jak Piotrek cały zlany potem, ledwo łapiąc oddech sapie "nie tak miało być". Nie miałam podstaw, by zaprzeczyć. Jestem zdania, że celem zawodów jest pokazać zarówno mocne strony zawodników, jak i wytknąć im wszystkie słabości, które następnie podczas treningów będą musieli wyeliminować. Przystawki na Epic Boulder spełniły swoje zadanie dając startującym możliwość przetestowania swoich umiejętności na: a) miażdżących stawy krawądach, b) wywołujących skurcze oblakach, c) psychicznych zaciąciach. Jednak tym, co gięło psychę najbardziej była wysokość. Topy znajdujące się zaraz pod dachem sprawiały, że większość zawodników działała wg zasady Pochopnym-ruchom-mówimy-NIE. Na przystosowanie mentalne każda grupa miała aż 2h czasu, co spokojnie wystarczało, by uporać się z tym, co w głowie i na panelu.

Po całym wysiłku i stresie, startujący mogli usiąść na materacu na korytarzu i zjeść dobrą ciepłą zupę ze świeżą bułką, napić się kawy lub herbaty, zamówić dużą pizzę w cenie małej, rozłożyć się na sali gimnastycznej i obejrzeć film wspinaczkowy lub poskakać na slacku. Wszystko to było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem i pokazywało, jak wiele starań i uwagi pochłonęła cała impreza. Po zakończeniu eliminacji, sędziowie szybko podliczyli wyniki i wyłonili najlepszą ósemkę kobiet i mężczyzn. Na 13 eliminacyjnych problemów u panów, by znaleźć się w finale, trzeba było pokonać co najmniej 10 boulderów.

Panie natomiast potrzebowały do awansu zaledwie 3 topy, co dobrze ilustruje ową "wkaszalność" przystawek :] Finał odbył się jednocześnie w 2 kategoriach, w luźnej formule Flash, w której znaczenie miały tylko same topy i bonusy, bez ilości oddanych prób. Finaliści i finalistki musieli w ciągu godziny zmierzyć się z 4 przystawkami, po 3 dla każdej kategorii + wspólna nomen omen "Jedynka", która czujnym ruchem na samej górze wystawiała psychikę zawodniczek na ciężką próbę. Pośród damskich zadań finałowych znalazła się również jedna przystawka "koncepcyjna", jedna siłowa z dosyć trudnym ruchem do bonusa oraz skok, który skutecznie obnażył problemy z dynamiką. Jako pierwsza chwyt bonusowy utrzymała Kasia Mirosław. Niezliczona ilość prób i niebezpiecznie rosnący poziom frustracji zaowocowały tym samym również u mnie. Przystawki męskie to jednocześnie siłowe i trickowe propozycje, które widowiskowo zrzucały z siebie kolejnych zawodników (zwłaszcza masywny jump na sąsiedni panel), ale również pozwalały niektórym na dołożenie do topu przy gromkim aplauzie widowni. Sztuka ta na wszystkich 4 przystawkach udało się Piotrkowi Czarneckiemu i praktycznie w ostatniej chwili Kubie Ziółkowskiemu, co zmusiło organizatorów do szybkiego rozegrania superfinału. Z pomocą Gaduły, ułożono 2 przystawki, które jasno wyłoniły zwycięzcę.

Zaangażowanie organizatorów w całą oprawę przedsięwzięcia widać było również przy rozdaniu nagród, które same w sobie zasługują na osobną wzmiankę. Crashpady, liny, ekspresy, medale, dyplomy, statuetki. Trudno w to uwierzyć, ale w ogólnym rozrachunku wygląda to lepiej niż na MŚ juniorów.

Podsumowując, mogę z czystym sumieniem napisać, że zawody Epic Boulder były dla mnie jednym wielkim miłym zaskoczeniem. Chciałabym serdecznie podziękować: routesetterom za skorygowanie moich poglądów na temat standardowego wyglądu przystawek na zawodach i za tygodniowe zakwasy; organizatorom - za przemiłą atmosferę i przemyślaną oprawę zawodów, która pokazała Wasze zaangażowanie; zawodnikom - niezmiennie za przyjacielską (mam nadzieję?:P) rywalizację i doping.

Pozdrawiam serdecznie,
Ryba

Na zachętę jedno zdjęcie Marka Zarankiewicza, przedstawiające aktywność okołowspinaczkową, tym razem wyścig na krzesłach :)

http://kuzniazdzieszowice.pl/zawody.html <----- wyniki dla zainteresowanych wymiernym aspektem rywalizacji
http://kuzniazdzieszowice.pl/galeria.html <----- 4 galerie na stronie Kuźni dla zainteresowanych estetycznym aspektem rywalizacji (analogową galerię autorstawa Maćka Dobrzańskiego znajdziecie na łamach climb.pl)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-04-10
HYDEPARK
 

Górskie wyprawy fotograficzne

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-03
HYDEPARK
 

Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-03-14
HYDEPARK
 

Denis Urubko – „Skazany na góry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-12-18
HYDEPARK
 

Kurtyka. Sztuka wolności

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com