Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2013-12-19
 

Czołówka Mactronic Nomad

Przedstawiamy recenzję czołówki Nomad z serii Outdoor Pro, linii produktów skierowanych do osób uprawiających trekking, wspinaczkę, survival, grotołazów, fanów off-roadu oraz służb ratunkowych.

Zdecydowanie miło kojarzy się nazwa – Nomad to wezwanie do wędrówki, swobodnego przemieszczania, wolności w podróżowaniu... oczywiście z przydatną czołówką pod ręką.

Nomad marki Mactronic jest innowacyjnym produktem, wykorzystującym szereg ciekawych rozwiązań, których do tej pory nie spotkałam w innych czołówkach przeze mnie używanych, ale muszę przyznać, że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Zdecydowanie Nomad zyskuje przy bliższym poznaniu...

Źródło: www.ceneria.pl

 


Na początku byłam nieco przytłoczona ciemną kolorystyką Nomady. Zagraniczni producenci outodoorowi proponują nam przecież całe spektrum barw stosowanych w odzieży, plecakach, przeróżnych akcesoriach. Dlaczego więc nie podążać za tym radosnym trendem? Ciemnozielony kolor byłby zrozumiały, gdyby czołówka ta pochodziła z linii wojskowej produktów. Choć muszę wyznać uczciwie, że zielony kolor lubię, a oliwkowy Nomad tak naprawdę ostatecznie zyskał moje serce.

W czołówkach zawsze w pierwszej kolejności sprawdzam włącznik. Ten w Nomadzie jest lekko wystający ponad powierzchnię obudowy i wciska się gładko - nie trzeba używać siły, by go włączyć. Ma to swoje plusy i minusy. Zdecydowany plus jest taki, że łatwo czołówkę możemy uruchomić, w sytuacji gdy światło jest nam szybko potrzebne. Minusem - że istnieje niebezpieczeństwo, że czołówka włączy się sama podczas przenoszenia w plecaku. Nie ukrywam jednak, że Nomadę traktuję jako czołówkę podręczną i w tym przypadku możliwość szybkiego włączenia czołówki akurat mi odpowiada.

Maksymalny tryb świecenia posiada moc 180 lumenów, a możliwe są tych trybów cztery, uruchamiane kolejnymi wciśnięciami włącznika: 100%, 50%, 10% i 2%. Kolor światła w odróżnieniu od wielu innych jest dość ciepły.

Osobno został umieszczony włącznik dla małej czerwonej diody, która może pracować w trybie ciągłym i pulsacyjnym. Uruchomienie czerwonej lampki LED powoduje automatyczne wyłączenie głównego jasnego źródła światła. Po ponownym włączeniu możemy przekonać się, że czołówka posiada pamięć wybranego ostatnio trybu świecenia i zaczyna pracę właśnie w tym trybie.

Widoczne są też w przedniej części czołówki dwa dodatkowe otwory. Za plastikową obudową w tym miejscu kryją się filtry: jeden w kolorze zielonym, a drugi w jasnym, mające na celu rozpraszanie skupionej wiązki światła. Rzecz bardzo przydatna chociażby w namiocie, gdy nie potrzebujemy mieć oświetlonego dalekiego planu, wręcz przeciwnie, bardzo ułatwi nam funkcjonowanie światło rozproszone na całe wnętrze namiotu. W zestawie mamy do dyspozycji dodatkowe dwa dyfuzory do podmiany: czerwony i niebieski. Nie tylko znawcy survivalu je docenią: „Czerwony to podstawowy kolor używany w nocy dla zmniejszenia widoczności na polu walki oraz najmniej odzwyczajający oczy od ciemności. Niebieski i zielony zależnie od preferencji są używane do różnych zadań, między innymi do czytania map, np. przez ratowników medycznych etc.” (cyt. za apokalipsazombie.pl). W obudowie czołówki możemy mieć na stałe zamontowane dwa kolory gotowe do użycia. Wyciąga się je jednym pociągnięciem paznokcia, zahaczając za wystającą wypustkę i umieszczając na miejscu światła podstawowego.

Zielona diodka zaświeca się z boku po włączeniu czołówki i za parę chwil gaśnie. To nic innego jak wskaźnik poziomu baterii, który sygnalizuje nam potrzebę (lub nie) wymiany baterii na nowe. Kolor zielony oznacza naładowane baterie na poziomie 100-20%, czerwony 20-5%, migający czerwony alarmuje: czas wymienić baterie!

Czołówka jest zasilana przez 3 baterie (3xAAA), warto je mieć w zapasie, aczkolwiek czas pracy jest dość długi. W zależności od trybu, który wybierzemy wygląda to następująco: 100% - 40 h; 50% - 75 h; 10% - 180 h; 2% - 280 h. Wymiana baterii jest bardzo łatwa. Wystarczy lekko od dołu wypchnąć tylną część obudowy, by odsłonić zasobnik z bateriami. Tylną część w całości można ściągnąć, w trakcie wymiany trzyma się jedynie na pasku, łączącym dwie części obudowy. Łatwo się obudowę demontuje, niestety nie sprzyja to dobremu zabezpieczeniu przed wodą – producent gwarantuje jednak bryzgoszczelność (IPX4 w 10-stopniowej skali, co oznacza ochronę przed kroplami padającymi pod dowolnym kątem, ze wszystkich stron, np. podczas deszczu, choć pewnie nie przed strumieniem wody). Należy jednak wspomnieć, że obudowa wykonana jest z dobrej jakości kompozytu, odpornego na uszkodzenia i wygląda na solidną.

Element regulujący kąt nachylenia czołówki odchyla się do kąta 90 st. Przepleciony jest przez niego pasek mocujący czołówkę na czole. W regulacji pomagają ząbki blokujące, dzięki którym możemy ustawić odpowiedni kąt nachylenia. Z tyłu tego elementu doczepiono miękką gumową patkę. Dzięki niej czołówkę możemy umieścić wygodnie na głowie bez obaw, że będzie nas uwierać. Ma na celu dbać o naszą wygodę.

Zdecydowanym plusem czołówki jest elastyczna opaska na głowę. Jest szeroka na tyle, że wygodnie przylega na całej długości obwodu i dokładnie obejmuje głowę. Od wewnętrznej strony dają się zauważyć dwa równoległe silikonowe paski, które jeszcze bardziej poprawiają trzymanie czołówki na głowie czy tym bardziej kasku. Guma jest dość mocna, nie ma więc obaw, że z czasem rozciągnie się. Regulacja paska jest intuicyjna, co wcale nie jest takie oczywiste w przypadku innych czołówek. Wystarczy pociągnąć ją od spodu, by zmniejszyć obwód. Z kolei blokowanie w klamrze jest na tyle niezawodne, że bez obaw o poluzowanie paska możemy czołówkę założyć na głowę.

Nomad to czołówka, która na pierwszy rzut oka nie zachwyca chociażby wyglądem i nie chodzi tylko o wspomnianą już wcześniej kolorystykę. Kształt obudowy jest dziwaczny i trudno go nazwać ładnym. Ja odkrywałam tę czołówkę powoli. Poznawanie coraz to nowych jej możliwości pozwoliło mi w brzydkim kaczątku dostrzec pięknego łabędzia. Ostateczna ocena wypadła bardzo pozytywnie.


Autorka tekstu: Kamila Gruszka

Pełna wersja recenzji znajduje się na stronie: www.ceneria.pl




 
 
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Marek
Trochę nie zgodzę się co do wyglądu. Mnie te wszystkie kolorowe czołówki nie za bardzo się podobają. Przyznać muszę Mactronicowi, że trafił w mój gust i chyba ten produkt nabędę, choć zdaję sobie sprawę z ograniczeń tej sympatycznej latareczki, które wynikają z braku stabilizacji i zasilania z trzech AAA. Należy tu dodać, że konkurencja jest droższa i oferuje mniejsze od niej możliwości. Pomysł z dwoma filtrami gotowymi do natychmiastowego użytku uważam za genialny. Dwa dodatkowe może i nie mają montażu na opasce, ale bardzo łatwo temu zaradzić. Wystarczy odpowiedni materiał, rzep oraz igła i nitka. Na dodatek jeszcze, jakby się komu chciało pobawić trochę, to latarka wydaje się być wręcz stworzona dla majsterkowiczów.

Goryonline
 
Goryonline
 
2017-09-28
BIZNES
 

BUFF® Team Polska

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2017-09-18
BIZNES
 

Kolekcja butów Columbia z podeszwami Michelin

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com