facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-04-07
 

BoulderFest09

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, słońce coraz częściej wygląda zza chmur, skała powoli się nagrzewa, ale w miniony weekend było w Lublinie + lata świetlne od najbliższych rejonów wspinaczkowych - naprawdę gorąco…
Już po raz dziewiąty lubelska Kotłownia miała zaszczyt gościć najlepszych gladiatorów panela, pragnących przełamać kolejne bariery fizyki i grawitacji na kultowej już imprezie towarzysko-wspinaczkowej BoulderFest.



Frekwencja jak zwykle dopisała, w piwnicy stawiło się 265 zawodników i zawodniczek z całego kraju, jak co roku przyjechała także ekipa z Ukrainy. W związku z długą już tradycją zawodów, organizatorzy postawili na sprawdzone i lubiane rozwiązania, poczynając od kolektywno-towarzyskich przygotowań (dzięki wszystkim, którzy pomogli przygotowywać piwnicę do zawodów!), poprzez luźną i koleżeńską atmosferę eliminacji podgrzewaną jedynie brakiem wentylacji, wzajemnym dopingiem zawodników i głośną muzą płynącą z głośników, aż po obsuwy czasowe.

Z nowinek organizatorzy postanowili jedynie wprowadzić (wzorem zawodów na Trafo) nową kategorię 45+ oraz zdalne konsultacje Magdy, która okopana za pieluchami i smoczkami swej nowonarodzonej Kai, starała się doglądać także, co dzieje się na Kotłowni. A działo się sporo… Do pokonania było dwadzieścia baldów eliminacyjnych, zróżnicowanych zarówno pod względem trudności jak i formacji po których przebiegały. Zawodnicy mieli 2 godziny, aby sprawdzić, jakie efekty przyniosły ich makrocykle… Walka była zacięta, a poziom niezwykle wysoki, do finału weszło 11 panów (pięciu pokonało wszystkie przystawki eliminacyjne, w tym także zwycięzca BoulderFestu06 – Stanislav Kleshnov z Ukrainy) oraz 12 pań.


 

Z grupy ‘seniorów’ finał został obsadzony przez wszystkich trzech startujących zawodników. Całodzienne zmagania zostały uwieńczone imprezą w jednym z lubelskich klubów, gdzie kontynuowano obchody lubelskiego święta boulderingu. Co prawda, tym razem klub nie do końca stanął na wysokości tak doniosłego zadania, ale był to chyba jedyny zgrzyt w tym roku, pomimo to humory dopisywały.

Niedziela była ostatecznym sprawdzianem umiejętności wspinaczkowych. Kompozytorzy przystawek – Olek Romanowski i Wawa Zakrzewski (warto wspomnieć, że autorem jednej z przystawek eliminacyjnych był nieobecny niestety na zawodach Maciek Lesser Gajewski) – spisali się doskonale. Eliminacje okazały się jedynie uwerturą do prawdziwego koncertu siły, wytrzymałości, wirtuozerii technicznej, zaciętości i determinacji finalistek i finalistów. Panie startowały na pięciu problemach. Grację i lekkość stylu zaprezentowały wszystkie finalistki, ale najlepsze okazały się: Agata Modrzejewska, Małgosia Kusztelak i Olga Medvedieva z Ukrainy. Dziewczyny pokonały cztery baldy, a w piątym dochodząc do tego samego chwytu uzyskały identyczną liczbę punktów. O zwycięstwie Agaty zadecydował najwyższy wynik z eliminacji, miejsce drugie zajęła Gosia, a trzecie Olga.



Na tych samych problemach zmierzyli się także weterani, przy czym fakt, że buła im starsza tym lepsza, po raz drugi już w tym roku (poprzednio na Trafo) udowodnił prezes AKW Kotłownia Tomek Burdzanowski, deklasując rywali. Dla panów przygotowano również pięć problemów, z których dwa okazały się nie do pokonania w przewidzianym przez organizatorów czasie 1.5 godz. Części zawodników spore problemy sprawiła także przystawka w daszku po trójkątnych strukturach i małych krawądkach. Najwięcej emocji jednak budziła walka na „okręcie”, przez który biegła 15+ruchowa sekwencja – od wyjścia z dachu przez niemal 45+stopniowe przewieszenie i czujne przewinięcie się przez kant. Tutaj bezkonkurencyjny okazał się Kamil Ferenc, który po niezwykle zaciętej walce, przypłaconej skurczami mięśni, dotarł prawie do końca, ale pomimo ogłuszającego dopingu publiczności i rywali nie był w stanie dołożyć ręki do topowej klamy. To jednak wystarczyło do zajęcia przez tego młodego zawodnika z KS Korona najwyższego miejsca na podium. Za nim uplasowali się Piotr Bunsch i Tomasz Oleksy.




Jak widać, już kolejny raz BoulderFest dostarczył mnóstwa wrażeń towarzyskich i sportowych. Może dlatego, że organizatorzy wciąż starają się trzymać zasady „climbers for climbers”, organizując imprezę, na której liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Zawdzięczamy to zarówno dużemu zaangażowaniu starych i (co ważne!) młodych wspinaczy z Kotłowni, ale także sponsorom, którzy w tym roku zgodzili się nas wesprzeć. A byli to:

Oficjalny patronat nad zawodami BoulderFest09 objął Polski Związek Alpinizmu.

Media: Gazeta Wyborcza, Morpho, Red Point, Magazyn Górski, Góry, Wspinanie.pl, Climb.pl, Bouldering.pl, TVP Lublin, iTVL.pl

Sponsorzy: The North Face, Aix, Pad, Alpina, Fumar, Wydział Filozofii i Socjologii UMCS , Woodpecker, Quattro.

Marcin Ciepielewski
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-12-18
HYDEPARK
 

Kurtyka. Sztuka wolności

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
Łukasz Kocewiak
 
2017-09-28
HYDEPARK
 

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com