Mont Blanc szlakiem 3MKiedy stajemy na wierzchołku, nie czujemy euforii. Nie dlatego, że nie potrafimy się cieszyć, ale dlatego, że nie jesteśmy jeszcze w pełni świadomi zdobycia szczytu. Dopiero gdy dostrzegamy wspinaczy idących z naprzeciwka, uzmysławiamy sobie, że góra już się nie wznosi. Nie wiem, kto pierwszy uniósł wtedy czekan, ale pamiętam, jak wpadliśmy sobie w objęcia. Ktoś robił zdjęcia, ktoś inny wyjął kamerę, kolejny usiadł na porzuconym na śniegu plecaku i podziwiał w zamyśleniu tych, którzy nadal poklepywali się po plecach.