"Nasza syberyjska przygoda powoli dobiega końca. Przedwczoraj opuściliśmy gościnny Czarysz i autobusami dotarliśmy przez Barnauł (trochę naokoło, ale bezpośrednio nic nie jeździ) do Bijska. Tutaj zatrzymaliśmy się w polskiej parafii katolickiej u przemiłego ks. Andrzeja Obuchowskiego. Dziś na lekko pojechaliśmy stopem do Gornoałtajska, odwiedziliśmy muzeum (chociaż tak szczerze to znacznie ciekawsze i bardziej warte polecenia jest muzeum Rerycha - związanego m. in. z Ałtajem malarza, filozofa i podróżnika, które zwiedzaliśmy w drodze z Tiungru do Czarysza, w Wierchnim Ujmonie) i jako że więcej do zobaczenia nie było, wróciliśmy do Bijska na parafię. Jutro jedziemy do Barnauł, skąd pojutrze mamy samolot. Później już tylko wydostać się z Kaliningradu przed upływem terminu wizy, no i przejazd przez całą Polskę. Z domu napiszemy więcej.
Na razie tylko krótko: dlaczego nie weszliśmy na Górę? Złożyło się na to z pewnością wiele czynników. Przede wszystkim na przyszły raz potrzebna będzie większa (co najmniej 5-6 osób), doświadczona, mocna i "zażarta" ekipa, wyposażona w sprzęt do poręczowania, ewentualnie idąca "fast & light", bez poręczówek, ale i bez zbędnych kilogramów, które my, idąc "w ciemno" w teren dotąd nie eksplorowany zimą przez Polaków, nieśliśmy ze sobą (przykład: narty, które doradzali nam nawet Rosjanie, a które w praktyce okazały się zbędnym balastem i przeszkodą na odcinkach wspinaczkowych). Na pewno istotną przyczyną była też wyjątkowo mroźna zima. Utrzymujące się przez szereg dni temperatury rzędu -45 st. C nawet zimą w górach Syberii należą do rzadkości. To, że nie spotkaliśmy żadnego zespołu, ani od rosyjskiej, ani od kazachskiej strony, jak również fakt, że tej zimy nikt nie stanął na szczycie, wydaje się być dowodem szczególnie niesprzyjających warunków w obecnym sezonie. No i wreszcie wśród przyczyn wymienić trzeba załamanie pogody za drugim razem. Ale to już akurat w górach jest standard. Cóż, trzeba więc będzie poczekać do przyszłego roku. A wcześniej do wyzwania, jakim jest Biełucha zimą, porządnie się przygotować.
Gorąco - na przekór mrozom za oknem - dziękuję w imieniu swoim i pozostałych uczestników wszystkim, którzy wsparli naszą wyprawę, wszystkim, którzy o nas myśleli, martwili się, trzymali kciuki.
Pozdrawiam,
Ola Dzik"
Więcej nowości i ciekawych artykułów znajdziesz na naszym nowym serwisie: www.magazyngory.pl