facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2005-03-10
 

Zangerl w Hueco Tanks

Postanowiliśmy zapytać austriackiego mistrza o więcej wrażeń z pobytu w Hueco.


Dachowy klasyk autorstwa Chrisa Sharmy Rumble in the Jungle V12Dotychczas Bernd Zangerl nie miał szczęścia do Ameryki. Podczas pierwszej wizyty w skałach Nowego Świata po dwóch dniach pobytu zgruchotał sobie piętę. Dwa lata temu jedynym wynikiem, jaki wywiózł z Hueco Tanks, był zerwany troczek. Starając się zapomnieć o tych przykrych doświadczeniach, Bernd postanowił sprawdzić przysłowie „do trzech razy sztuka” i w grudniu ponownie udał się za Ocean.

Tym razem los był dla niego łaskawy i dwumiesięczny pobyt w Mecce amerykańskiego buleringu, Hueco Tanks zaowocował powtórzeniami najtrudniejszych problemów tego rejonu. Pierwszym celem zrealizowanym przez Bernda było powtórzenie Slashface 8B+, problemu Freda Nicole z 1998 roku. Słynny „pożeracz skóry na palcach” doczekał się tym samym czwartego powtórzenia (wcześniej robili go: Chris Sharma  – 1998, Matt Birch – 2003, Matt Wilder – 2003). Kolejne powtórzenie z rzędu nie zadowoliło Bernda i postanowił zmierzyć się z jedyną nie powtórzoną V 14 rejonu, czyli Coeur De Leon, również autorstwa Freda Nicole z 1998 roku. Notabene właśnie na tym problemie Austriak skasował się dwa lata temu. Złe wspomnienia z przymiarek do jednoruchowego cruxa w dachu nie przeszkodziły mu w dokonaniu pierwszego powtórzenia. Patentowanie trwało trzy dni.
Oprócz dwóch V 14-stek łupem Zangerla padło kilka trudnych klasyków rejonu o wycenie V12: The Flame, Rumble in the Jungle, Diaphanous Sea, Sarah. Później jednak zapał do kontynuowania działalności został skutecznie ostudzony przez parkowe przepisy, nie licujące z wolnością, z jaką kojarzony jest buldering (w 1999 roku wprowadzono w Hueco znaczne ograniczenia w zakresie możliwości swobodnego poruszania się po terenie parku). „Mimo przepisów  kontrolujących ruch i postępującej komercjalizacji, Hueco zaczyna być znowu popularne. Bulderowcy z całego świata pielgrzymują do Hueco Rock Ranch. Skutek jest taki, że często trudno dostać się do parku. Zdarzało się, że czekaliśmy przed wejściem około pięciu godzin. [...] Moim zdaniem administracyjne bariery zmuszające do poruszania się po parku z przewodnikiem negatywnie wpływają na przyjemność, jaką czerpie się z bulderowania w tym rejonie. Buldering, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, jest możliwy tylko na North Mountain i to jedynie w przypadku, gdy ma się rezerwację. East- i Westmountain można odwiedzić tylko z przewodnikiem” – pisał Bernd. w krótkim podsumowaniu pobytu w USA. Postanowiliśmy zapytać austriackiego mistrza o więcej wrażeń z pobytu w Hueco.

Twoim pierwszym głównym celem w Hueco stała się Slashface, pierwsze V14 w Ameryce. Stwierdziłeś, że chwyty na tym problemie nie są „tak naprawdę złe”. Czy oznacza to, że nie zakwalifikowałbyś ich jako specjalnie „bolesne”? Rzeczywiście byłeś w stanie pracować nad tym problemem przez dłuższy czas w ciągu jednego dnia?

Chwyty nie są „bolesne”. W gruncie rzeczy są całkiem dobre, tyle że ściana jest bardzo przewieszona. Pierwszego dnia pracowałem nad tym problemem tylko przez godzinę, po której kontynuowaliśmy naszą „turę”, bo czułem się głupio, gdy czekało na mnie dziesięć osób, chcących iść gdzie indziej. Podczas kolejnego dnia poświęciłam mu trzy próby i ruszaliśmy dalej. W pobliżu Slashface nie ma zbyt wielu ciekawych rzeczy do robienia. Dlatego wyglądało to inaczej niż praca nad tego typu projektem w Europie. Normalnie rozgrzałbym się, poczekał na dobre warunki, robił dłuższe resty między przestawkami i spędził tam cały dzień.

Ile trwała praca nad Slashface?

Trzy dni.

Sharma, który w 1998 roku zrobił pierwsze powtórzenie drogi stwierdził, że „spodziewał się czegoś znacznie trudniejszego”. Jakie jest twoje zdanie o wycenie?

To był młody Sharma i w tym czasie musiał powiedzieć coś takiego. Uważam, że jest to klasyczne 8B+. Nie najtrudniejsze..., ale gdyby było aż tak łatwe, to kilku innych silnych gości (którzy są zaniepokojeniu zawyżaniem wycen i ogłaszają wytyczanie nowych standardów w bulderingu) też by go przeszło.

Co powiesz o Coeur de Lion? Czy brak powtórzeń wiązałbyś z faktem, że kluczowy na tym problemie jest jeden ruch, który sprawia, że jest on bardziej specyficzny?

O ile wiem, przystawiało się do niego kilku silnych wspinaczy. Kluczowe miejsce ma wyjątkowy i bardzo siłowy charakter. Ruchy na Slashface są łatwiejsze, za to problem jest dłuższy. Krótko mówiąc, Coeur to świetny problem dachowy, mający jednak końcówkę, która mogła nie odpowiadać części wspinaczy, gdyż wspinamy się tam bardzo blisko sąsiedniej ściany.

Coeur de Lion był najtrudniejszym, ale nie jedynym z trudnych dachowych problemów, jakie zrobiłeś w Hueco (wspomnijmy chociażby o Ramble in the Jungle). Podobno dachy w Hueco mają rzeźbę, której – jak to kiedyś powiedział Fred Nicole – „próżno szukać w innych rejonach świata”. Zgadzasz się z takim stwierdzeniem?

Tak, rzeźba jest wyjątkowa. Nigdy nie widziałem dachów o takim wysięgu z równie małymi, wciętymi krawądkami. Dobrze jest mieć silne palce...

Podczas jednej wizyty powtórzyłeś wiele trudnych problemów zrobionych przez dwóch bulderowców, którzy dzierżą palmę pierwszeństwa w dziedzinie autorstwa najtrudniejszych problemów Hueco – Freda Nicole (Slashface, Coeur de Lion, Sarah) i Chrisa Sharmy (Rumble in the Jungle, The Flame). Czy myślisz o dołączeniu do nich i dodaniu kilku swoich problemów?

Raczej nie. Chociaż oczywiście wciąż jestem stosunkowo młody, więc nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć w przyszłości. Bardziej myślę jednak o znalezieniu czegoś nowego w Ameryce.

Czyli masz zamiar wrócić w przyszłym roku?

Chcę robić to, na co mam ochotę, jechać tam, gdzie chcę... i kiedy chcę. Przepisy mają sens, jeśli naprawdę chronią miejsce. W przypadku Hueco podejście wydaje mi się nazbyt amerykańskie. Na świecie jest tyle skał, że niekoniecznie musi to być Hueco. Nie mam potrzeby sprawdzania siebie akurat w tym miejscu. W końcu nie chodzi o to, żeby tylko robić trudne buldery, ale czerpać z tego przyjemność. To jest najważniejsze. Któregoś dnia wrócę tam, ale aby powtórzyć problem, który właśnie rozwiązał Fred. To rzeczywiście chciałbym zrobić. Zobaczymy jednak, jak to się wszystko potoczy w Hueco.

Pytał: Piotr Drożdż

"Góry", nr 3 (130), marzec 2005

(kb)

 


 

Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com