Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2017-10-22
 

Wszystko jasne - Czołówki

Coraz efektywniej świecące diody led, skuteczniejsze źródła zasilania, bardziej zmyślne układy stabilizujące napięcie lub optymalizujące poziom oświetlenia – to zadziwiające, że ta słabo ekscytująca przeciętnego człowieka techniczna rewolucja odcisnęła tak znaczące piętno na spokojnym z natury górskim homo sapiens. Z żerującego głównie za dnia osobnika stał się istotą aktywną przez całą dobę.

W czasach, gdy magazyn GÓRY stawiał pierwsze, niezdarne kroki, świat pasjonował się rywalizacją Christophe’a Profita i Érica Escoffiera, śmiało spinających w łańcuchówki najtrudniejsze północne ściany Alp. To było naprawdę inspirujące... Poza jednym – trudno było uwierzyć, że można się wspinać przez całą dobę. Dekadę później outdoorowy światek żył już rajdami przygodowymi, testującymi wytrzymałość nielicznych śmiałków wielodobowymi wyzwaniami, a obecnie kto żyw biega ultra, gdzie jedna nocka spędzona w trasie to jak splunąć. Ale to jeszcze nie koniec! Mając coraz bardziej wypełniony zajęciami dzień, większość z nas niepostrzeżenie adaptuje się do treningów po zachodzie słońca, co stało się normą w okresie jesienno-zimowym. Gdy pewnego wiosennego popołudnia wybrałem się na truchtanie, szokujący był fakt, że świat wyglądał inaczej – biegając przez kilka miesięcy przy sztucznym świetle, zapomniałem, że może być aż tak kolorowo :). Zapewne tak samo dziwnie czują się wszyscy nieszczęśnicy na skiturach, sumujący przewyższenia po zamknięciu tras zjazdowych. Albo bulderowcy obmacujący skalne bloki przy świetle księżyca. Wygląda na to, że w niedalekiej przyszłości łóżko stanie sie niepotrzebnym rekwizytem. Jeśli się nad tym zastanowić, noc oferuje znacznie lepsze warunki do wszelakiej aktywności niż zdecydowanie przereklamowany dzień... Pod warunkiem, że dysponujemy odpowiednim źródłem światła.



Jaka czołówka?

Powiemy pewnie: oczywiście jak najmocniejsza! Bez względu na to, czy przyrządzamy kolację przy ognisku, czy też zjeżdżamy na nartach w trudnym terenie, zbawiennej jasności nigdy za wiele... Otóż nie. Choć diody led są zdecydowanie bardziej energooszczędne niż żarówki (kto jeszcze je pamięta?), jednak silne źródło światła – jeśli ma długo działać – wymaga sporego zasilania. Zwiększa to masę i rozmiar sprzętu. Nie mając w planach całonocnych biegów na orientację lub eksploracji nieznanego terenu, podczas których przydaje się zarówno mocne światło rozproszone, jak i potężny „szperacz”, warto zoptymalizować czołówkę. Tym bardziej że rozwój technologiczny zmierza do specjalizacji.

 

Konstrukcja

Jedną z podstawowych cech różnicujących czołówki jest ich konstrukcja – są modele kompaktowe oraz lampki z oddzielnym zasobnikiem na baterie lub akumulator. Te pierwsze, posiadające źródło światła i zasilania umieszczone w tej samej obudowie, muszą być stosunkowo lekkie, ponieważ zbyt duży ciężar skupiony w jednym miejscu powodowałby niestabilność podczas ruchu. Ogranicza to wielkość ogniw, dlatego w takich konstrukcjach najczęściej spotykamy małe baterie paluszkowe (AAA) lub podobnej wielkości akumulatory. Cięższe źródło zasilania powinno znajdować się z tyłu głowy – równoważąc masę lampy – lub w plecaku czy kieszeni kurtki, jeśli czołówka posiada możliwość wypięcia zasobnika i zastosowania dłuższego kabla. Rozwiązanie to zwiększa komfort i pozwala wydłużyć żywotność baterii w niskich temperaturach.

 

Coraz efektywniejsze diody sprawiają, że w większości przypadków doskonale sprawdzają się czołówki kompaktowe, zapewniające mocny strumień światła, stosunkowo długi czas działania – wynoszący często kilkanaście godzin – poręczne rozmiary i niemal nieodczuwalny ciężar. Tego typu czołówka nigdy nie zawadza w kieszeni plecaka, dlatego też najczęściej tam właśnie się znajduje, gdy nie jest potrzebna. Lampy z oddzielnym zasilaniem przydają się do bardziej specjalistycznych zastosowań, które wymagają długiego czasu pracy przy mocnym oświetleniu i/lub w niskiej temperaturze.

 

Zasilanie

Akumulator czy baterie? Każda z tych opcji ma swoje zalety i wady. Warto oczywiście analizować i porównywać pojemność i sprawność ogniw, jednak decydujące znaczenie przy wyborze będzie miała specyfika zastosowania. Jeśli lampki używamy niemal na co dzień i mamy łatwy dostęp do prądu, lepiej wybrać czołówkę z akumulatorem. Pozwoli to oszczędzić na częstej wymianie baterii, powinno też być bardziej ekologiczne. Akumulator wydaje się mniej funkcjonalny podczas wielodniowych wypraw, zwłaszcza w terenach niezurbanizowanych, gdzie nie ma możliwości ładowania. W pewnym sensie rozwiązanie tego problemu mogą stanowić powerbanki lub zapasowe akumulatory – te jednak również musimy ładować – ewentualnie ogniwa solarne... Jednak w ten sposób wkraczamy na teren, na którym dobrze czują się entuzjaści technologii, dlatego tradycjonaliści z pewnością wybiorą garść zapasowych baterii. Obie te grupy pogodzą rozwiązania, które pozwolą używać w czołówce akumulatora, a po jego wyczerpaniu zamienić zasilanie na baterie.

 

Światło

Moc i jakość diody w sposób bezpośredni wpływają na jasność strumienia światła oraz jego zasięg. Parametry te są również zależne od zastosowanej w czołówce optyki, skupiającej lub rozpraszającej wiązkę światła. Określona w lumenach wartość strumienia świetlnego informuje nas wprawdzie o „mocy” czołówki, ale musimy pamiętać, że dane producentów powinniśmy traktować orientacyjnie, ponieważ duże znaczenie ma kształt plamy świetlnej. Optymalny dla aktywności outdoorowej – biegania i jazdy na nartach czy rowerze – powinien zapewniać kompromis pomiędzy potrzebą jak najszerszego oświetlenia bliskiego terenu, a dobrym widzeniem dalszego planu. Dopasowanie tych funkcji do naszych potrzeb zapewnia w czołówkach regulowany poziom jasności oświetlenia oraz odpowiednia optyka, którą może stanowić kilka diod z różnymi soczewkami lub jedna, posiadająca opcję zmiany skupienia światła. Zaawansowane konstrukcje czołówek automatycznie dopasowują moc i skupienie wiązki do oświetlanego w danym momencie planu.

 

Bardzo rzadko branym pod uwagę czynnikiem jest barwa światła. Starsze modele oświetlenia ledowego posiadały charakterystyczną niebieskawą barwę, która przy dłuższym zastosowaniu męczyła wzrok. Najlepszy jest kolor zbliżony do światła dziennego (biały, czyli około 5000 kelwinów), niektórzy natomiast preferują ciepłe, lekko żółte światło.

 

 

BLACK DIAMOND / SPOT

Nowa wersja czołówki Spot ma moc 300 lumenów i wysokie parametry wodoszczelności, pozwalające zanurzyć ją pod wodą. Trzeba przyznać, że jak na takie kompaktowe maleństwo to całkiem nieźle. Na tym nie kończą się dobre wieści – sterowanie oświetleniem odbywa się na dwa sposoby: górnym włącznikiem, umożliwiającym płynną regulację natężenia światła, lub poprzez dotknięcie obudowy z prawej strony, gdzie znajduje się czujnik PowerTap, który uruchamia skupioną i silną wiązkę. Taki patent idealnie sprawdza się w trudnych warunkach, gdy mamy zmarznięte dłonie lub wykonujemy intensywny ruch. Trzy diody – jedna TriplePower i dwie Single- Power (biała i czerwona) – o różnym kącie świecenia pozwalają dopasować moc i barwę światła do różnych sytuacji. Spot posiada też trzypoziomowy wskaźnik zużycia baterii i blokadę włącznika. Co ciekawe, producent podaje, że w maksymalnym trybie 300 lumenów czas pracy wynosi aż do 30 godzin. Oczywiście chodzi o wiązkę skupioną, która ma większą jasność niż światło rozproszone. Natomiast maksymalny czas pracy przy 40 lumenach wynosi ponad 170 godzin. Czerwona dioda zapewnia dyskretne światło, które przydaje się, jeśli nie chcemy nadmiernie rzucać się w oczy. Źródło zasilania stanowią trzy baterie AAA, czyli popularne małe paluszki, co jest wygodnym rozwiązaniem dającym nam autonomię w terenie.


Moc maksymalna: 300 lm • Tryb / czas świecenia: 300 lm / 20 h, 40 lm / 175 h • Zasilanie: 3 baterie AAA • Diody: TripelPower, SinglePower • Wodoodporność: IPX8 • Waga: 88 g (z bateriami) • Cena: 189 zł

Najmocniejszy tryb oświetlenia*


DECATHLON / ONNIGHT 710

Bardzo mocna czołówka z oddzielnym zasobnikiem na akumulator – zapewnia odpowiedni poziom światła, niezbędny podczas dynamicznych aktywności, jak bieganie w terenie czy jazda na rowerze, długi czas działania (3 godziny przy mocy 300 lm) i pozwala odpowiednio rozłożyć obciążenie na głowie. Za pomocą wygodnego przełącznika można w łatwy sposób regulować natężenie oświetlenia, wybierając jeden z czterech trybów. Różne wiązki światła są efektem zastosowania dwóch diod – z dyfuzorem i z soczewką. Umożliwia to skuteczne oświetlenie najbliższego otoczenia i terenu w promieniu 80 metrów. Dołączony do zestawu kabel pozwala podłączyć zasilanie czołówki do powerbanku, przedłużając w ten sposób czas działania. Litowo-jonowy akumulator kompatybilny jest z wtyczkami micro-USB, posiada też wskaźnik naładowania pozwalający sprawdzić dostępny poziom energii. Zarządzanie energią ułatwia funkcja rezerwy, dostępna w trybie mocnym i oszczędnym, która uruchamia się, gdy akumulator zbliża się do stanu rozładowania – umożliwia korzystanie z oświetlenia 50 lm przez godzinę.

Moc maksymalna: 300 lm • Tryb / czas świecenia: 300 lm / 3 h, 120 lm / 6 h, 50 lm / 20 h, rezerwa: 50 lm / 1 h • Zasilanie: akumulator litowo-jonowy 2300 mAh • Dioda: Cree XPG2 • Wodoodporność: IPX4 • Waga: 120 g • Cena: 179,99 zł

 

 

EDELRID / ASTERI

Czołówka z mocnym światłem o mocy 250 lumenów. Jest też stosunkowo lekka, wziąwszy pod uwagę źródło zasilania o dużej pojemności, które stanowią trzy baterie AA, czyli popularne duże paluszki. Takie rozwiązanie wymusiło zastosowanie jedynej rozsądnej w tym wypadku konstrukcji, czyli oddzielnego zasobnika na baterie, co zapewnia dużą stabilność na głowie. Znajdująca się z tyłu czerwona dioda pozwala zachować bezpieczeństwo na drogach z ruchem samochodowym. Regulacja natężenia światła odbywa się za pomocą przycisku włącznika, natomiast szerokość wiązki zmienia przesuwany dyfuzor, którym przysłaniamy reflektor z diodą białą albo czerwoną. Innym ciekawym rozwiązaniem jest możliwość przypięcia czołówki – zarówno reflektora, jak i zasobnika – do kasku za pomocą odpowiednich zaczepów. Asteri jest odporna na działanie silnego strumienia wody pod dowolnym kątem, więc nawet największe tatrzańskie zle wy nie nadwyrężą jej elektroniki. Trzy poziomy światła białego i dwa czerwonego, wraz z opcjami rozpraszania, oraz dwa tryby czerwonej diody znajdującej się z tyłu zapewniają możliwość dopasowania oświetlenia do niemal każdej sytuacji, natomiast funkcja blokowania włącznika pozwala bez stresu wrzucić czołówkę do plecaka.

Moc maksymalna: 250 lm • Tryb / czas świecenia: 250 lm / 13 h, 110 lm / 20 h, 20 lm / 85 h, 4 lm (czerwone) / 115 h • Zasilanie: 3 baterie AA • Wodoodporność: IPX6 • Waga: 189 g • Cena: 166,99 zł

 

 

FENIX / HL60R

Latarka ta robi wrażenie bardzo trwałej. Rzeczywiście, wykonana jest z wytrzymałego stopu aluminium, posiada też klasę wodoszczelności IPX8, co oznacza, że możemy z nią nawet nurkować. Oczywiście niezbyt głęboko, bo do 2 metrów, ale podczas kanioningowych przygód sprawdzi się doskonale. Według standardu ANSI wytrzymuje upadek z wysokości 1 metra, jednak w praktyce zniesie o wiele więcej... Prawdę powiedziawszy, jej solidna obudowa nadawałaby się do obrony przed niedźwiedziem. Nie trzymajcie nas jednak za słowo, gdy okażecie się nieskuteczni – nie sprzęt, tylko technika ma znaczenie :). A skoro jesteśmy przy technice, to Fenix HL60R świeci z maksymalną mocą 950 lumenów. Trzeba przyznać, że parametr ten wzbudza autentyczny respekt, zwłaszcza że dotyczy czołówki kompaktowej – nieco ciężkiej, ale jednak poręcznej. Na dodatek tak znaczną mocą dysponujemy przez ponad 40 minut, a kształt wiązki świetlnej można uznać za perfekcyjny – w mocnym trybie rozświetla okolicę równomiernie, tworząc nad użytkownikiem prawdziwą łunę. Oczywiście 950 lumenów przydaje się rzadko, a nieco słabsze, ale nadal bardzo skuteczne tryby pozwalają na naprawdę długą akcję. Jest to zasługa wydajnego akumulatora litowo-jonowego 18 650, który po wyczerpaniu w terenie możemy zastąpić baterią CR123A. Ładowanie źródła zasilania odbywa się przez port USB.

Moc maksymalna: 950 lm • Tryb / czas świecenia: 950 lm / 48 min, 400 lm / 3 h, 150 lm / 10 h, 50 lm / 29 h, 5 lm / 100 h • Zasilanie: akumulator litowo-jonowy 18 650 (w zestawie) lub baterie CR123A • Dioda: Cree XM-L (U2)• Wodoodporność: IPX8 • Waga: 121 g • Cena: 370 zł

 

Zdjęcie wykonane w innych warunkach, niż w przypadku pozostałych czołówek**

 

 

MACTRONIC / CAMO

Camo to stosunkowo lekka czołówka z oddzielnym zasobnikiem na trzy baterie AA i prostym systemem sterowania. Konstrukcja oraz dodatkowa, górna taśma i silikonowe wykończenia za pewniają stabilizację lampki na głowie. Model ten umożliwia odpięcie zasobnika i schowanie baterii do plecaka lub do kieszeni kurtki (po przedłużeniu dodatkowym, dołączonym do zestawu kablem), co znacznie przedłuża ich żywotność w niskiej temperaturze. To ważne, bo chcąc korzystać z maksymalnej jasności 300 lumenów, warto oszczędzać źródło zasilania. Skupienie wiązki światła reguluje się płynnie za pomocą zmiennej optyki – w najszerszej światło mogłoby być mocniej rozproszone, za to w skupieniu osiąga imponujący zasięg prawie 180 metrów i pod tym względem jest najsilniejsze wśród czołówek prezentowanych w naszym zestawieniu. W zasobniku na baterie umieszczona jest czerwona dioda z dwoma trybami oświetlenia, gwarantująca, że będziemy dobrze widoczni podczas przemieszczania się po drogach. Solidna obudowa zapewnia odporność na wilgoć, błoto, pył i uderzenia (IPX7). W najsłabszym trybie światła stałego Camo może funkcjonować ponad 6 dni.

Moc maksymalna: 300 lm • Tryb / czas świecenia: 100% / 8,5 h, 53% / 20 h, 10% / 150 h • Zasilanie: 3 baterie AA • Dioda: Luxeon® T White Led • Wodoodporność: IPX7 • Waga: 198 g • Cena: 191,99 zł

 

 

OLIGHT / H1 NOVA

Kąśliwe maleństwo – niewiele większa od baterii typu paluszek lampka, która emituje maksymalnie 500 lumenów. Oczywiście nie ma nic za darmo, dlatego największa moc światła jest dostępna przez 3 minuty – głównie ze względu na konieczność ochrony diody przed przegrzaniem. Jednak po przejściu w tryb bardziej oszczędny mamy do dyspozycji imponujące 180 lumenów przez 3 godziny, a przy 60 lumenach możemy być aktywni przez całą noc – w sumie H1 Nova posiada pięć trybów światła stałego oraz tryb SOS. Mały Olight jest też bardzo uniwersalny – czołówka to tylko jedna z wielu możliwości zastosowania. Po wyjęciu z silikonowego uchwytu możemy wykorzystać ją jako ręczną latarkę kątową, a dzięki dołączonemu do zestawu klipsowi przypniemy ją do paska spodni, kurtki czy plecaka. Wytrzymały korpus wykonany jest z aluminium lotniczego pokrytego twardą anodyzacją i zapewnia odporność na upadki z wysokości do 1,5 metra oraz ciągłe zanurzenie na głębokość do 2 metrów. Spód latarki posiada mocny magnes, pozwalający przytwierdzić ją do stalowych powierzchni. Choć na pierwszy rzut oka H1 Nova wydaje się doskonała jako rezerwowa czołówka, okazać się może, że będzie świecić mocniej niż nasze główne źródło światła :).

Moc maksymalna: 500 lm • Tryb / czas świecenia: 500–180 lm / 3–170 min, 180 lm / 3 h, 60 lm / 8,5 h, 15 lm / 42 h, 2 lm / 360 h, SOS / 6 h • Zasilanie: 1 bateria 3V CR123 (w zestawie) lub akumulator RCR123A (opcja) • Dioda: Cree XM-L2 • Wodoodporność: IPX8 • Waga: 49,5 g • Cena: 199,99 zł

 

 

PETZL / ACTIK CORE

Pozycja pioniera w segmencie kompaktowych czołówek ledowych zobowiązuje, więc Petzl proponuje zgrabną, solidną i lekką lampkę z mocnym światłem, w najsilniejszym trybie emitującą 350 lumenów. To imponujący parametr, zwłaszcza że nie występuje jako funkcja krótkotrwałego doświetlenia, tylko zapewnia działanie czołówki przez niemal 2 godziny. To wystarczająco dużo, żeby przebiec długą trasę, a przecież zazwyczaj rzadko korzystamy z pełnej mocy – 100 lumenów w trybie bardziej oszczędnym w większości przypadków starcza z nawiązką. Actik wyposażony jest w akumulator Core, który możemy ładować poprzez złącze USB. Najfajniejsza jest jednak możliwość zastąpienia akumulatora bateriami AAA, co docenią wszyscy pasjonaci niekończących się nocnych przygód :). Kilka poziomów oświetlenia oraz dwie wiązki (szeroko lub mieszana) pozwalają dopasować parametry światła do każdej górskiej aktywności. Tryb czerwonego oświetlenia umożliwia pozostanie niezauważonym, gdy tego chcemy, natomiast taśma z elementami odblaskowymi i z gwizdkiem – wręcz przeciwnie.

Moc maksymalna: 350 lm • Tryb / czas świecenia: 350 lm / 2 h, 100 lm / 7 h, 5 lm / 160 h, rezerwa: 5 lm / 3 h • Zasilanie: akumulator CORE 1250 mAh (na wyposażeniu), kompatybilność z bateriami alkalicznymi, litowymi i akumulatorkami Ni-MH • Wodoodporność: IPX4 • Waga: 80 g • Cena: 215 zł

 

ROCKLAND / DUSK

Prosta czołówka z kategorii budżetowych zapewnia poziom oświetlenia pozwalający skutecznie funkcjonować w większości sytuacji podczas trekkingu czy na biwakach. Świetnie nadaje się też na zapasowe źródło światła lub stały element wyposażenia plecaka – taki, o którym możemy niemal zapomnieć, za to po który z ulgą sięgamy w sytuacji awaryjnej. Maksymalna moc światła wynosi 52 lumeny. Nie jest to wartość imponująca w obecnych czasach, gdy producenci licytują się na liczby, ale jeszcze kilka lat temu z takimi lampkami startowali zawodnicy rajdów przygodowych i nikt nie narzekał. Możemy więc przyjąć, że podczas marszu przeciętną górską ścieżką na pewno trafimy do celu. Dusk posiada cztery tryby oświetlenia – w tym dwa czerwone – pozwalające dostosować ilość i rodzaj światła do różnych sytuacji.

Moc maksymalna: 52 lm • Tryby: 4 • Zasilanie: 3 baterie AAA • Diody: 1 Watt Led + 2 Red Led • Waga: 50 g (bez baterii) • Cena: 49,90 zł

 

 

* Zdjęcia nocne przedstawiają najmocniejsze tryby oświetlenia czołówek. W przypadku regulacji wiązki – światło skupione.

** Zdjęcia zrobione były w ciężkich warunkach atmosferycznych, przy padającym deszczu. Wyjątek stanowi czołówka Fenix HL60R, której zdjęcia musieliśmy zrobić w pogodną noc. Suchy asfalt znacznie lepiej odbija światło niż mokry. 


Tekst / PIOTR GRUSZKOWSKI


KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
piotr
masz rację. bateria sprawdza się w dwóch przypadkach: a) jeśli masz ją schowaną jako zapasowe źródło, b)jeśli latarka jest rzadko używana i jako awaryjne oświetlenie zalega zazwyczaj w plecaku. aku dobrze jest systematycznie rozładowywać i ładować... choć mój telefon do biegania ładuję dwa razy w roku i działa ;)
cr123
Z takim sprzętem bez akumulatorków CR123 to ani rusz. Za dużo idzie kasy na baterie. Używam sam http://akumulatorki.cr123.pl/akumulatorki-cr123/18-2x-bateria-akumulator-cr-123-a-30-v-1200-mah-nowa-rcr-16340-li-ion-lithium.html

Goryonline
 
2017-11-13
SPRZĘT
 

Jaki czekan techniczny wybrać?

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2017-11-09
SPRZĘT
 

Ile wytrzyma uszkodzona taśma do ekspresa?

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-10-31
SPRZĘT
 

Samozaciskowe przyrządy asekuracyjne

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2017-10-30
SPRZĘT
 

The North Face - przełomowa technologia Ventrix

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-10-27
SPRZĘT
 

Liofilizaty / Aptonia

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com