facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

W najnowszych GÓRACH (271): Scrollowanie i wspinanie w Dolinie Yosemite

O jednym z najlepszych sezonów Polaków w Dolinie Yosemite opowiada Michał Czech.

Karolina Ośka na 31 wyciągu Golden Gate (5.11d); fot. Michał Czech

 

Dolina Yosemite – odległe miejsce położone hen w Ameryce. Słyszał o niej niemal każdy łojant, bez względu na staż czy rodzaj uprawianej wspinaczki. Gdy z Karoliną Ośką jechaliśmy tam pierwszy raz w 2017 roku, nie wiedzieliśmy kompletnie czego się spodziewać i zakładaliśmy najgorszy możliwy scenariusz. Nasłuchaliśmy się strasznych historii o gigantycznych tłumach, niedźwiedziach, czyhających na każdym kroku rangerach i piekielnie trudnych wycenach. Bardzo poważnie podeszliśmy do przygotowań. Trenowaliśmy łojenie w rysach i starliśmy się opanować techniki linowe konieczne do wspinaczki bigwallowej, szukając informacji w książkach lub tutorialach w Internecie. Co tu dużo mówić – byliśmy przygotowani na srogi łomot.

 

Dwumiesięczny pobyt w dolinie zupełnie odczarował to miejsce, a w mojej głowie pozostał obraz krainy o litej skale, krótkich podejściach i doskonałej pogodzie. To wszystko zwieńczone polewą z masła orzechowego i king cobry. Po dolinie jeżdżą darmowe autobusy, w bardziej odległe rejony bez problemu można złapać stopa, a podejścia dłuższe niż godzinne bywają rzadkością. (…)

 

Krzysiek i Zuzia Nosalowie wybierają się na Nosa; fot. arch. Krzyś i Zuzia

 

Jadąc do Yosemite w tym roku, mieliśmy zupełnie inne nastawienie. Nie trenowaliśmy rys ani jakichkolwiek technik linowych. Skupiliśmy się na przerzucaniu żelaza na Koronie pod okiem naszych ukochanych trenerów, powtarzając sobie, że przecież „wszystko już umiemy” i właściwie „jesteśmy dobrzy”. Z Karoliną rzadko wspólnie działaliśmy, każde z nas prowadziło swoje życie, biegając za codziennymi sprawami. Tak naprawdę prawie w ogóle się nie wspinaliśmy J.  Jeszcze nigdy, w ciągu ostatnich sześciu lat, nie wspinałem się tak mało. (…)    

 

Zasadniczo, naszą ekipę można było podzielić na hakmistrzów i wyznawców wspinaczki klasycznej, czy, jak ktoś woli po amerykańsku, free climbingu. Reprezentanci obu grup odwalili w tym sezonie kawał dobrej roboty. Zaryzykuję nawet opinię, że takiego roku Polaków w Yosemite jeszcze nie było – choć jest to oczywiście bardzo subiektywne stwierdzenie, a kryteriów oceny może być wiele.

 

Po czym poznać zespół hakmistrzów? Zazwyczaj sprzęt, który ze sobą przywożą, waży więcej niż standardowe 23 kilogramy oferowane przez linie lotnicze i wymaga dodatkowego bagażu (czasem nawet kilku). Ich pobyt w dolinie charakteryzują następujące fazy: przygotowanie worów i cierpliwe noszenie ich pod ścianę (podzielone czasami na kilka kursów), wielodniowa wspinaczka w tempie jednego, dwóch wyciągów na dzień oraz last but not least – następująca po niej celebracja lub topienie smutków. W przypadku wyjazdów dłuższych niż 3-tygodniowe może się zdarzyć, że proces ulegnie zapętleniu, a stosunek pomiędzy fazą drugą i trzecią będzie zachwiany, w zależności od spręża.

 

Karolina Ośka na Hollow Flake (5.11d); fot. Michał Czech

 

Do drugiej grupy zaliczam wszystkie osoby, które w ścianę zabierają buty wspinaczkowe i próbują przemieszczać się po skale zamiast po drabinie – choć oczywiście rezultaty bywają różne. Jak doskonale wiemy, wyceny w Yosemite trudno uznać za przystępne, a łatwe z pozoru wyciągi potrafią nieźle zajść za skórę. Przyczyny porażek są rozmaite. Zazwyczaj jest „wyślizgane”, „za ciepło w słońcu” lub nawet „nie mieszczą mi się palce”. Poza narzekaniem i wymówkami osobników z grupy drugiej cechuje również nieogar sprzętowy. Często brakuje im czegoś, więc pożyczają od hakmistrzów różnorakie elementy szpeju: friendy, liny, karabinki, a nawet „srajtubki”. Co więcej, zdarza się, że jedno holowanie zmęczy ich bardziej niż godzinna sesja na kampusie. (…)

 

Na początku października wszystkie zespoły ze sprężem biorą się do roboty. Hakmistrzowie noszą wory pod ścianę, a miłośnicy free climbingu jeżdżą na w miarę krótkie i proste drogi, aby przyzwyczaić się do tutejszej skałki. (…)

 

Więcej o najciekawszych wydarzeniach sezonu w Dolinie Yosemite oraz wykaz przejść polskich wspinaczy znajdziecie w najnowszym numerze GÓR (271).

 

Tekst: Michał Czech

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2020-04-06
Tylko w GÓRACH
 

Tatry na starych fotografiach – schronisko w Roztoce

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2020-04-03
Tylko w GÓRACH
 

Jak wybrać kije do skituringu? Radzi instruktor 5+ Szkoły Górskiej

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2020-04-01
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (272): „Wspinanie w Emiratach”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2020-03-31
Tylko w GÓRACH
 

Zdobyć wrzątek

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2020-03-30
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (272): „Atrakcyjna alternatywa… Aragac”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2020 Goryonline.com