facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

W najnowszych GÓRACH (263): "Góry Kantabryjskie - Senda del Arcediano"

"Autobus wypluł mnie w Cangas de Onis. Jedyna szansa na wydostanie się w góry była za 2,5 godziny. Przez ten czas miałam zamiar zdobyć jedzenie, informacje i mapy. O jedzeniu w wynikłym zamieszaniu zapomniałam..."

Ruta de Reconquista. Fot. Katarzyna Nizinkiewicz

 

NIC TAM NIE MA


"Bieg do informacji turystycznej (wcale nie krótki), do biura Parku Narodowego (bo w informacji nie wiedzieli nic o górach). Tam z kolei wiedzieli tylko o Picos d’Europa... Po chwili, kiedy udało mi się zainteresować moim problemem pana mówiącego po angielsku, okazało się nie tyle, że o Górach Kantabryjskich nikt nic nie wie, ale że tam po prostu „nic nie ma”. Przez 2 godziny ów pan starał się dowiedzieć o jakichkolwiek długodystansowych trasach, ja biegałam jak szalona, szukając map w sklepach z pamiątkami. Nic nie osiągnęliśmy. Wobec tak powalającej klęski postanowiłam wykorzystać wszystkie krótkie szlaki. Na pierwszy ogień poszła Senda del Arcediana – starożytny rzymski trakt. Pan z biura sugerował, że zaczyna się w Puente Dobras, a nawet o wioskę wcześniej, w Cano lub Torno. Postanowiłam nie ryzykować i wysiąść przy moście. Trudno przecież przegapić dużą rzekę, a i szlak musi ją jakoś przejść – pewnie mostem."

 

Biwak nad morzem chmur. Fot. Katarzyna Nizinkiewicz

 

"Szkolny busik, które mnie łaskawie zabrał, zatrzymywał się na każdym przystanku. Mój niestety z jakichś powodów pominął. Kierowca postanowił wypuścić mnie w Sames i dopiął swego. Rozczarowana weszłam do biura gminy. Urzędująca pani wyjaśniła, że szlak zaczyna się w Amieva i wręczyła mi mapę, z której wynikało, że zaczyna się... w Sames. Czułam się jak w czeskiej komedii, tylko wcale mi się nie chciało śmiać. Ruszyłam szosą, zbierając po drodze leżące tam w wielkiej obfitości jadalne kasztany. Po drugiej stronie doliny na Parku Krajobrazowym Pongo zawiesiły się deszczowe chmury. Zjechał traktor, ktoś spędził z pastwiska trzy krowy. Na przełęczy znalazłam biało - czerwony znak, GR201. W Saint Roman zaczepiłam odzianą w kwiecisty fartuch szczerbatą panią. Powiedziała, że jak namiot, to na Miradorze. Że dobre miejsce, równe i jest woda. Tak zrobiłam. Z Collado de Amieva wyrastała nowoczesna platforma, faktycznie idealna, osłonięta od wiatru i sucha. Dziwaczna. Daleko w dole błyszczało 9 sodowych lamp – Amieva. Poza tym tylko gwiazdy i lodowaty, uprzejmie wsiąkający w żwirek deszcz. Przelotny."

 

W najnowszym, 263 numerze GÓR, w ramach naszego cyklu "Góry, w których pieniądze są zbędne", Katarzyna Nizinkiewicz zabiera nas w niezwykle klimatyczną podróż szlakami legendarnej GR201 - Senda del Arcediano, wiodącej starą, rzymską drogą. W niektórych miejscach czas jakby zdawał się zatrzymać, co świetnie uchwyciła autorka w swojej relacji. Zapraszamy do lektury!

Mateusz Mazur
 
2018-10-16
Tylko w GÓRACH
 

Jak wybrać buty górskie?

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2018-10-09
Tylko w GÓRACH
 

Pierwszy górski półmaraton. Trening i strategia na zawody

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-09
Tylko w GÓRACH
 

Manaslu - podarunek

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2018-10-02
Tylko w GÓRACH
 

Jak się ubrać w góry - kolekcja Devolda z wełny merino

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-02
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (263): "Aconcagua - prosta droga na szczyt"

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com