facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-03-10
 

US Highline Trip

Niedługo po tym, gdy skończyłem pisać podsumowanie sezonu 2009, okazało się, że razem z dwójką przyjaciół, których „wciągnąłem” w cały projekt (Damian Czermak i Michał Korniewicz), możemy wyjechać do USA na trzymiesięczny trip, podczas którego możemy przejść tyle highlineów, ile tylko damy radę, i przy okazji się powspinać.
Tekst: Jan Gałek

To wszystko dzięki sponsorowi, którym była... Wyprawa oficjalnie została nazwana „Grolsh Expedition”, zatem chyba łatwo się domyślić, kto ją sponsorował:). Więcej newsów z wyprawy można znaleźć na stronie www.slacklinespirit.pl prowadzonej przez Michała. Tam w trójkę staramy się na bieżąco informować o naszych wzlotach i upadkach.

Gdy piszę te słowa, jesteśmy w „kraju za wielką wodą” równy miesiąc, podczas którego wydarzyło się wiele dobrego. 10 października wylatujemy z Warszawy do San Francisco. Po szybkiej przesiadce w Londynie możemy „rozkoszować” się czternastogodzinnym lotem. Jeszcze „tylko” podróż metrem do bulderowni „Bridges Rock Gym”, którą prowadzi mój kumpel Damian Cooksey. Notabene jest to jedno z pierwszych miejsc, a na pewno pierwsze oficjalne, gdzie można wytrenować zarówno żelazny szpon, jak i niczym niezachwiany balans na slackline. Dobijamy się więc parogodzinną sesją na paru slackline i bulderach. Po zamknięciu bulderowni momentalnie zasypiamy na crashpadach.

Kolejne parę dni spędzamy w San Francisco (dokładnie w Berkeley). Wkrótce dołącza do nas reszta ekipy: mój przyjaciel i główny fotograf wyjazdu, Jordan Tybon, oraz moja dziewczyna, Faith Dickey. W Berkeley razem z Damianem przechodzimy pierwszy highline – Mt. Tam [35 m dł., 15 m wys.] – zlokalizowany na okolicznych wzgórzach, niesamowicie eksponowany z doskonałym widokiem na miasto i okolice. „Korny” (Michał Korniewicz) pomimo wielu prób, musi obejść się smakiem. Na miejscu przyłącza się do nas kolejna osoba – Brian Mosbaugh. I tak oto problem podróżowania Hondą Civic w pięć osób rozwiązuje się w najlepszy możliwy sposób.



Jan Gałek na highline Mt. Tam (35 m dł., 15 m wys.). Fot. Jordan Tybon

Kolejny przystanek to Yosemite Valley, gdzie planuję przejść wszystkie możliwe klasyki highline’owe. Rozbijamy obóz na Camp 4. Nie ma tu zbyt wielu łojantów. Pogoda nienajgorsza, choć temperatura nie zalicza się do komfortowych. Na pierwszy ogień idzie krótszy Lost Arrow Spire (który przeszedłem 2 lata temu). Jak się okazuje, droga dojazdowa pod „lajtowy” szlak podejściowy jest zamknięta i musimy dymać z 40–45-kilogramowymi plecakami przez Yosemite Falls. Może nie jest to długie podejście, ale na pewno strome.

Następnego dnia razem z Damianem wspinamy się na Lost Arrow Spire i z pomocą Kornego oraz Briana montujemy highline. Cała nasza szóstka z mniejszymi lub większymi problemami pokonuje 17-metrowy highline 880 metrów nad dnem doliny. Warto wspomnieć, że przejście Michała Korniewicza (aka „Korny”) i Damiana Czermaka (aka „Daemon”) to pierwsze dwa polskie powtórzenia. Tego dnia Faith przechodzi w stylu OS full-man (OS w dwie strony), stając się pierwszą kobietą, która pokonała ten highline w najczystszym możliwym stylu. Prognoza na następne dni nie jest obiecująca, więc schodzimy na dół, gdzie fundujemy sobie królewską, „prawie darmową” wyżerkę w kafejce Lodge. Ach, te niekończące się dolewki i stosy niedojedzonych frytek.

Pogoda nie daje za wygraną i jedyny highline, który udaje nam się przejść w Yosemite, to dłuższa wersja Lost Arrow Spire [33 m dł., 880 m wys.]. Pozostawiona poręczówka przyspiesza cały proces montażu. Damian przechodzi highline jako pierwszy, w jedną stronę OS. Zaraz po nim ja – highline puszcza OS & fullman... na całe szczęście. To jeden z „najstraszniejszych” highline’ów, jakie przeszedłem w życiu. Ostatnią osobą, która pokonuje tę linię, jest Faith (pierwsze kobiece przejście). No cóż, Yosemite Falls, który pokonał mnie dwa lata temu, highline na Rostrum oraz znany z przejścia free-solo Deana Pottera Taft Point Highline dalej pozostają w sferze planów. „Jeszcze tu wrócimy!”.


Faith Dickey na highline Wet Beaver (29 m dł.), w rejonie Fruita Bowl, Moab. Fot. Jordan Tybon

Po 24 godzinach spędzonych w samochodzie bez ogrzewania docieramy do Moab w stanie Utah. Tam też spędzamy dziesięć najbardziej niesamowitych (przynajmniej według mnie) dni tego wyjazdu. W małym sektorze nazwanym Highland Bowl w ramach nieoficjalnego festiwalu „Gooble, gooble bitches, Yeah 2!” zebrała się, w oczywistym celu, dosyć pokaźna grupa highlinerów. Nie zabrakło takich sław jak Andy Lewis czy obecny rekordzista w długości highline (67 metrów) o polsko brzmiącym nazwisku – Jerry Miszewski. W sumie w sektorze Highland Bowl i Fruit Bowl zostało obitych i przygotowanych dziewięć highline’ów (wszystko to dzięki jednej osobie – Terry Acomb. Wielkie podziękowania!). Mnie udaje się przejść osiem z nich. Nie sposób wymieniać wszystkich przejść, osób, bo nie starczy na to miejsca. Skupmy się więc na ważniejszych faktach. „Korny” pobija swój rekord długości highline dwukrotnie. Najpierw przechodzi 31 metrów, a później 45-metrowy Double Trouble Madness. Damian staje się drugim Polakiem, który pokonuje highline dłuższy niż 50 m – The Great Bongzilla Highline (54 m). Ten ostatni przechodzi dzień przed naszym wyjazdem Faith, ustanawiając nowy kobiecy rekord w długości highline (poprzedni należał do Libby Sauter i wynosił 40 m).

Dla mnie ten czas był doskonałym treningiem psychy. Udało mi się przejść całą masą highlineów w stylu OS & full-man w swami-belt (kawałek taśmy owiniętej dookoła taśmy, która zastępuje uprząż), w tym także mój najdłuższy highline z tym rodzajem „asekuracji” (Double Trouble Madness), oraz dwa pierwsze prawdziwe free-solo na highline (The Trundler – 12 m dł., The Chillum – 19 m dł.)...
Trudno opisać wszystko, co się wydarzyło...

Ciąg dalszy w GÓRY, nr 12 (187) grudzień 2009

A już wkrótce zapraszamy do śledzenia bloga Janka Gałka w serwisie GORYonline!
Goryonline
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-10
HYDEPARK
 

Burka w Nepalu nazywa się sari

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-31
HYDEPARK
 

Revelations

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-30
HYDEPARK
 

Magazyn TATRY (nr 65)

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com