Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2013-12-27
 

Tatrzański klasyk nr 1 Dolina Białej Wody

Wysoko zawieszone doliny, a w nich drzemiące stawy. Siklawy spadające z pionowych progów. Wielkie ściany i owiane nimbem taternickiej legendy szczyty: Ganek, Rumanowy, Żłobisty. Szum pierwotnych lasów. Pustka. I jeden jedyny szlak wiodący przez ten tatrzański skarbiec.

Tytuł artykułu sugeruje, że opisana będzie cała trasa, jednak celowo skupię się na Dolinie Białej Wody, Rohatkę i Dolinę Staroleśną traktując jako jeden z dwóch wariantów zejścia (drugi wiedzie przez Polski Grzebień do Doliny Wielickiej). Proponowana tutaj wycieczka jest bardzo długa, całodzienna, dla osób o dobrej kondycji.

Dolina Białej Wody to część Doliny Białki – największej w całych Tatrach. Dlatego ważne jest, by nie odbywać tej wycieczki w odwrotną stronę. Gdy Białą Wodę będziemy przebywać „na świeżo”, pozostaniemy otwarci na jej piękno i tajemnice – stopniowo przed nami odkrywane. Schodzenie Białą Wodą, gdy idziemy „na zmęczeniu”, marząc tylko o czekającym na nas w Zakopanem sutym obiedzie, tudzież zimnym piwie, może być udręką... A tak na marginesie – macie jakąś receptę na nużące zejście po długiej wycieczce lub wspinaczce?

 

 

Fot. Agnieszka Szymaszek

 

Pomaga śpiewanie na głos (oczywiście z towarzyszem/ towarzyszką wyrypy) lub wzajemne opowiadanie, co byśmy zjedli. Na następnym etapie zmęczenia milczy się. Na kolejnym – zasypia w marszu. Ale my jesteśmy na początku wycieczki i mamy spory zapas energii, a w plecaku smaczne kalorie (może nawet kawę?). Zaczynamy na Łysej Polanie. Początkowy odcinek szlaku wiedzie wzdłuż potoku Białka (według nazewnictwa słowackiego – wzdłuż Białej Wody).

Równolegle do naszego szlaku – po drugiej stronie potoku – prowadzi droga do Morskiego Oka. Granica państw wiedzie korytem Białki. Warto wyjaśnić, że według polskiego nazewnictwa Białka powstaje z połączenia Białej Wody i Rybiego Potoku. Według ustaleń słowackich, Biała Woda opuszcza Tatry, a w Białkę zamienia się dopiero w punkcie, w którym wpada do niej Jaworowy Potok.

Pierwszy odcinek szlaku, wiodący szutrową drogą, wynosi 3,2 km. Mogą się nim poruszać osoby na wózkach inwalidzkich. Dopuszczony jest także ruch rowerowy. Koniec tego odcinka, a jednocześnie początek właściwej wędrówki, zaczyna się na Polanie Biała Woda (1005–1150 m). Można tu odpocząć i nacieszyć się krajobrazem. Stąd otwiera się widok na dalekie jeszcze olbrzymy, między innymi fragment masywu Gerlacha, Batyżowiecki, Kaczy, Zmarzły oraz Wysoką, Ciężki Szczyt, Rysy, Niżne Rysy, Żabi Wyżni Szczyt. Na pierwszym planie dominuje jednak rozległy masyw Młynarza, za którym chowają się na razie imponujące szczyty górujące nad Białą Wodą: Ganek, Rumanowy i Żłobisty.

 

 

Fot. Agnieszka Szymaszek


Wędrując dalej, do Polany Pod Wysoką (umownie można podzielić wycieczkę na kilka etapów), warto uświadomić sobie, że po lewej stronie wznoszą się skały osadowe, rzadkość w Tatrach Wysokich. Niedaleko stąd, w masywie Szerokiej Jaworzyńskiej, a dokładnie – w Horwackim Wierchu oddzielającym Dolinę Białej Wody od Doliny Szerokiej – odkryto w 2004 roku najdłuższą jaskinię w Tatrach: Cień Księżyca. Po drodze podziwiać możemy urwiskowe lasy limbowo-świerkowe, którymi porośnięty jest wyrastający przed nami po prawej stronie masyw Młynarza.

Po ponad dwóch godzinach marszu od Łysej Polany dochodzimy na Polanę pod Wysoką. Warto zrobić tu przystanek. Jeśli dobrze zajrzymy w głąb lasu po prawej stronie, dostrzeżemy drewniany obiekt. To taborisko taternickie u stóp wschodniej ściany Młynarza. Jesteśmy na wysokości około 1300 m n.p.m. Charakter Doliny Białej Wody dobrze oddał Marek Grocholski, redaktor naczelny kwartalnika „Tatry” wydawanego przez Tatrzański Park Narodowy, pisząc w jednym z numerów: „Każdy, kto tam szedł kilkanaście bądź kilkadziesiąt razy – doskonale wie, że szybko czy powoli, z plecakiem czy na lekko, z zadyszką czy bez, na Polanę pod Wysoką trzeba iść dwie godziny i nikt zegara nie oszuka. A dopiero po obowiązkowych dwóch godzinach uchyla się wieko skrzyni z tatrzańskimi skarbami: wiszące doliny, zielone i litworowe stawy, rogate Rohatki, granitowe grzebienie, turnie dzikie i wrota żelazne”.

Lodowce wyrzeźbiły tu „największy i najpiękniejszy w całych Tatrach system kotłów (obecnie dolin wiszących), progami opadających do typowego żłobu o przekroju litery U, którego zdjęcia od lat ilustrują podręczniki szkolne. W dolinach leżą stawy i stawki (większych jest siedem), a potoki staczają się z progów pięknymi siklawami. Dzięki urwistości zboczy, flora zachowała na znacznych obszarach swój pierwotny charakter – nie brak borów świerkowo-limbowych ani urwiskowych formacji kosodrzewiny. Nieodwiedzane przez ludzi zakamarki są siedliskiem dużych drapiieżców – tu między innymi znajduje się główny w Tatrach matecznik niedźwiedzi” (J. Nyka, „Tatry Słowackie”).

W okresie ostatniego zlodowacenia dolinę wypełniał największy lodowiec tatrzański o długości ponad 14 km. Jego maksymalna grubość wynosiła 300 m, a cała powierzchnia głównego jęzora i jego dziesięciu odnóg – około 58 km 2 . W momencie największego zasięgu (mówimy o skali geologicznej, czyli okresie od kilku do kilkudziesięciu tysięcy lat...) lodowiec dotarł w okolice Łysej Polany. Po jego ustąpieniu misy kotłów zostały wypełnione wodami stawów. Szlak zaczyna wznosić się coraz wyżej, a teren staje się bardziej stromy. Wychodzimy z piętra lasu i zaczynamy podejście na próg dolin Litworowej i Kaczej. Potok spływający kaskadami, wzdłuż którego wiedzie szlak, to młoda Biała Woda. Zaraz dojdziemy do miejsca, z którego bierze ona swój początek. To połączenie potoków Kaczego i Litworowego – jeden z piękniejszych odcinków szlaku.
Osiągamy próg, jesteśmy na wysokości około 1600 m n.p.m. Wkraczamy w górne piętra doliny. Znajdujemy się w miejscu o alpejskim charakterze. Lasy zostawiamy w dole. Wokół nas roztaczają się białowodzkie olbrzymy, na czele z masywem Ganku, Rumanowym i Żłobistym.

 

 

Fot. Agnieszka Szymaszek


Przed nami – po lewej stronie – wznosi się Hruba Turnia. Za sobą, po prawej zostawiamy Kaczą Siklawę, a w głębi Zielony Staw Kaczy, jeszcze dalej – prawdziwy klejnot – próg, za którym chowa się zawieszona wysoko Dolina Ciężka. Wędrujemy teraz Doliną Litworową wzdłuż Litworowego Potoku. Ich nazwa pochodzi od rośliny zwanej litworem. Przed nami kolejne strome podejście na próg Litworowego Stawu. W wodzie przeglądają się Ganek, Rumanowy, Żłobisty. Czasem, o określonej porze dnia, staw przybiera litworową barwę wpadającą w szmaragdową. Idealne miejsce
na odpoczynek.

Krajobraz nabiera coraz bardziej surowego charakteru. Zbliżamy się do głównej grani Tatr, którą w tym rejonie na znakowanych szlakach można przekroczyć w dwóch miejscach: przez Polski Grzebień oraz Rohatkę. Jednak, niemal od czasów pierwszych zdobywców Tatr, w tym rejonie znane są także inne w miarę łatwe przejścia, z których korzystają taternicy, turyści pozaszlakowi, a zimą skialpiniści. Nie wiodą nimi znakowane szlaki turystyczne. Chodzi o Wschodnie Żelazne Wrota, którymi można przejść do Doliny Złomisk (części Doliny Mięguszowieckiej) oraz Zawracik Rówienkowy przeprowadzający z Doliny Rówienki (części Doliny Białej Wody) do Doliny Staroleśnej.

Dochodzimy do Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem. Bywa, że nawet do lata zalega na nim kra. Jesteśmy teraz w Dolinie Świstowej, stanowiącej jedno z górnych pięter Doliny Białej Wody. Jest tu cicho, posępnie, wokół skały i piargi. Minąwszy staw, osiągamy rozwidlenie szlaków: skręcamy w lewo i podchodzimy na Rohatkę (2288 m n.p.m.) – najwyższy punkt naszej prawdziwie alpejskiej – pod kątem długości – trasy. To wąska, głęboka przełęcz wcinająca się pomiędzy Małą Wysoką a Dziką Turnię. Podejście na nią stanowi zwieńczenie wycieczki – przed nami najbardziej stromy, jedyny na naszej trasie odcinek ze sztucznymi ułatwieniami – łańcuchami i klamrami, a następnie... długie i interesujące zejście Doliną Staroleśną do Starego Smokowca. Gdybyśmy byli tu zimą i mieli narty, moglibyśmy „zaliczyć” wspaniały zjazd aż do samej miejscowości... Jednak jest lato i przed nami 11,2 km marszu. Zejście z Rohatki do Doliny Staroleśnej jest łagodniejsze niż od strony Doliny Białej Wody. Pocie-szeniem dla zmęczonych będzie zapewne to, że na wysokości 1960 m n.p.m., po zejściu z Rohatki, możemy odpocząć w Zbójnickiej Chacie. Zimne piwo podczas upału lub gorąca herbata i česnakova polevka w chłodny dzień dodadzą nam energii na zejście. Schodząc późnym popołudniem ze Zbójnickiej Chaty na Siodełko, zagłębiamy się w teren ocieniony o tej porze dnia górującymi po prawej stronie masywami Staroleśnego Szczytu i Sławkowskiej Grani.

W ich cieniu drzemią Długi Staw Staroleśny i Warzęchowy Staw. Na ostatnim odcinku trasy przed Siodełkiem żegnamy się z niebieskim szlakiem. Na Siodełko i niżej do Starego Smokowca możemy zejść szlakiem zielonym. Na ostatnim odcinku – z Siodełka – zmęczeni z pewnością skorzystają z kolejki terenowej. Można także wypożyczyć hulajnogę... :-)

Długość trasy: 25,7 km
Czas przejścia: 8 godz. 20 min.
Najwyższy punkt wycieczki: Przełęcz Rohatka
(słow. Prielom) 2288 m n.p.m.

Łysa Polana – Rohatka
Szlak: niebieski
Długość trasy: 14,5 km
Przewyższenie: 1320 m
Czas przejścia: 5 godz. 10 min.

Rohatka – Stary Smokowiec
Szlak niebieski
Długość trasy: 11,2 km
Czas zejścia: 3 godz. 10 min.

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
Łukasz Kocewiak
 
2017-09-28
HYDEPARK
 

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com