Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2007-06-11
 

Tatry - postscriptum do zimy i słowo wstępne do lata

W ostatnim numerze ogłosiliśmy zakończenie sezonu zimowego w Tatrach. Na szczęście daliśmy „asekuracyjny” znak zapytania, bowiem okazało się, iż była to nie do końca prawda.

W ostatnim numerze ogłosiliśmy zakończenie sezonu zimowego w Tatrach. Na szczęście daliśmy „asekuracyjny” znak zapytania, bowiem okazało się, iż była to nie do końca prawda. W „długi” weekend majowy bardzo aktywny wspinaczkowo w tym sezonie Wojtek Kozub wybrał się w towarzystwie Kuby Hornowskiego na małą „wspinaczkowo-wydolnościową wycieczkę”. Czwartego maja około godziny siódmej rano, po dojechaniu na miejsce na rowerach (!), zespół wbił się w Młynarczykowy Żleb. Szczyt Młynarza został osiągnięty około godziny 10.00. Jak donoszą autorzy łańcuchówki, z powodu silnie operujących promieni słonecznych musieli oni robić uniki przed spadającymi co jakiś czas niewielkimi lawinkami lodu i kamieni. Oddajmy głos samym zainteresowanym: „Do wysokości około 1820 metrów szliśmy ściśle dnem żlebu, był to „beton” i lód o nastromieniu do około 60°. Powyżej tej wysokości wspinaliśmy się polami śnieżnymi i żlebem wyprowadzającym na Wyżnią Białowodzką Przełączkę. Z niej, omijając od strony południowej spiętrzenie w grani Młynarza, osiągnęliśmy wierzchołek”.
Ponieważ następnym celem były Niżnie Rysy zespół dość szybko zaczął schodzić i poprzez Młynarzową Przełęcz dostał się do Dolinki Spadowej, z której to około 12.30 rozpoczął wspinaczkę Depresją Dorawskiego. Po niecałych trzech godzinach, o 15.15, zespół osiągnął północny niższy wierzchołek. Na trudności pokonanej depresji zasadniczo składały się dobrej jakości śnieg o nastromieniu do 50-60° i znajdujący się w połowie drogi kilkumetrowy lodowy próg (lód 80-90°) o trudnościach IV. Jako drogę powrotu obrano linię wspinaczki, którą pokonano, posiłkując się dwoma zjazdami. Dalsza droga do dna Doliny Białej Wody biegła przez Młynarzową Przełęcz i Żabią Dolinę Białczańską.
Zdaniem Wojtka warunki, jakie można było zastać w północnych i północno-wschodnich ścianach, były rewelacyjne, charakteryzowała je duża ilość lodu i dobrego śniegu – tak zwanego betonu. Nie on pierwszy twierdzi, że warunki te są bardzo zbliżone do tych, które możemy zastać w porze letniej w górach średnich.

Wracając do ostatniego podsumowania, okazało się, że nie wspomniałem o dwóch ciekawych przejściach długich dróg o charakterze alpejskim. Mam tu namyśli wspinaczki z początku kwietnia. Pierwsza z nich miała miejsce w rejonie Morskiego Oka, gdzie zespół w składzie Robert Rokowski i Adam Pieprzycki (obaj zespół testowy wspinanie.pl) w krótkim czasie uporał się z blisko pięćsetmetrową drogą, jaką jest Filar Kopy Spadowej. Dowiedziałem się ostatnio, iż ta piękna linia, o której napisałem kiedyś, że należy teraz do mniej popularnych, jest dość często pokonywana przez zakopiańskie zespoły złożone z przewodników alpejskich i członków TOPR. Zdaniem Roberta droga jest piękna, a jej trudności niewygórowane. 

Kolejną pominiętą przeze mnie wspinaczką jest przejście z 6 kwietnia, kiedy to krakowski zespół w składzie Marcin Michałek i Adam Przystanek pokonali znajdujący się na Słowacji Filar Gank. Tę długą i piękną drogę mimo nie najlepszych warunków śniegowych przeszli w czasie10,5 godziny. Zespół stratował z taboru pod Wysoką i całość górskiej akcji (tam i z powrotem) z tego miejsca zabrała mu zaledwie 15-16 godzin.
Przypomnijmy, najszybszym zimowym, polskim przejściem tej słynnej tatrzańskiej drogi była prawdopodobnie wspinaczka doborowego zespołu w składzie Janusz Gołąb i śp. Grzesiu Skorek, który to pokonał tę linię w grudniu 2002 roku, w rewelacyjnym czasie dziewięciu i pół godziny.

Muszę przyznać się, że jeszcze nie zdążyło mi się, by w jednym sprawozdaniu z działalności tatrzańskiej znalazły się informacje zarówno z działalności w warunkach zimowych, jak i z działalności typowo „letniej”. Zawsze jest jednak ten pierwszy raz i z przyjemnością donoszę, że sezon letni można już uznać za otwarty. Do wyciągnięcia takich wniosków przysłużyła się zwiększona aktywność na ścianach Zamarłej Turni, Wołowej Turni od południa, a także na ścianie Mnicha, którą odnotowaną w weekend 19-20 maja. Jak mi wiadomo, o ile na dwóch pierwszych ścianach wspinano się tylko po tatrzańskich standardach, to na Mnichu miały miejsce dwie wspinaczki godne odnotowania. Pierwszą z nich jest przejście przez zespół w składzie Marcin Gąsienica-Kotelnicki (TOPR) oraz Michał Król (Vasque Team) najsłynniejszej chyba ze wszystkich znajdujących się na Wschodniej Ścianie Mnicha dróg, mianowicie Wariantu „R”. Było to prawdopodobnie dopiero trzecie powtórzenie tej linii po wyczyszczeniu starych haków na całej długości drogi (w ramach akcji Tatry bez młotka). Partnerzy zmieniali się co wyciąg na prowadzeniu. Pierwsze dwie długości liny padły w drugiej próbie, trzecia zaś została poprowadzona przez Michała „od strzału”. W sumie pokonanie całości drogi zabrało zespołowi około sześciu godzin. Autorzy przejścia są wręcz zachwyceni jakością wspinania na tej drodze i zachęcają do kolejnych powtórzeń.
 
W tym samym dniu Rafał Mikler w zespole z  Przemkiem Wójcikiem (obaj TOPR) zrobili w stylu onsight dwa wyciągi Drogi Wachowicza. Następnie nad okapami połączyli się z dwoma ostatnimi wyciągami Metaliki, z których jeden, o trudnościach VIII+, został pokonany w stylu RP. Zespół zmieniał się na prowadzaniu.

Miejmy nadzieję, że takie dobre rozpoczęcie sezonu zaowocuje co najmniej tak ciekawymi przejściami w jego dalszej, miejmy nadzieję nie deszczowej, części. Tradycyjnie już, wszystkim spragnionym dotyku szorstkiego tatrzańskiego granitu oraz sobie, serdecznie tego życzę.
 
Maciek Ciesielski


Góry 5 (156)  2007

(dg)
 


 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
Piotr Michalski
 
 
Piotr Michalski
 
2017-11-13
GÓRY
 

Phungi – nowa droga rosyjska w Himalajach Nepalu

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-08
GÓRY
 

FJÄLLRÄVEN POLAR 2018 - Twoja podróż życia!

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
Maciek Szopa
 
2017-11-01
GÓRY
 

Akcja ratunkowa na Mt. Everest

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com