
1. Śmiertelny Skok
W Tatrach, w Dolinie Młynickiej doszło do wypadku śmiertelnego. 22 marca lawina ściągnęła dwóch wspinaczy słowackich, którzy wybrali się na przejście dosyć popularnego zimą lodospadu, jaki tworzy się zimą na wodospadzie Skok, w tejże dolinie.
Po przejściu lodospadu i przy schodzeniu wspinacze mechanicznie uwolnili lawinę, która porwała ich i przeciągnęła, przerzuciła przez lodospad. Jednego z taterników zasypała całkowicie, drugiego częściowo. Wstrząs wywołany przez przeskoczenie przez uskok doliny, przez który skacze wodospad, spowodował jeszcze lawinę wtórną. Choć przysypanemu i unieruchomionemu ponad skorupę śnieżną wystawała jedynie głowa i jedna ręka, pozostał świadomy i był w stanie wezwać pomoc przez telefon. Nie był jednak w stanie samodzielnie uwolnić się z lawiniska. Nigdzie nie widział też i nie słyszał swojego partnera. Szybko zawiadomił Horską službę. Po pewnym czasie zdołał wyciągnąć także detektor lawinowy i przekonał się, że przyjaciel znajduje się 13 metrów od niego. W międzyczasie na miejsce przybył już ratownik z psem lawinowym i lekarz. Drugi z zasypanych został zlokalizowany szybko, z pomocą detektora lawinowego i psa. Ratownicy szybko odkopali rannego i zaczęli resuscytację. Przy jego twarzy nie było komory umożliwiającej oddychanie, a zasypany pozostawał pod śniegiem czterdzieści minut. Reanimacja trwała ponad godzinę, jednak niestety nie powiodła się. Drugi z poszkodowanych nie doznał, oprócz lekkich odmrożeń, większych obrażeń i został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Popradzie.
Warto tu jeszcze dodać, że obaj poszkodowani posiadali przyrządy lawinowe i starali się zminimalizować ryzyko. Przy schodzeniu zwiększyli odstępy między sobą, szli po krawędzi stoku, blisko granicy skał i lodospadu. Jednak to nie wystarczyło, wywołali lawinę. Tego dnia w Tatrach był ogłoszony trzeci stopień zagrożenia lawinowego.
2. Szatańska wycieczka
Dzień później, w godzinach popołudniowych, ze szczytu Szatan schodził przewodnik z klientem. W pobliżu wierzchołka, przy wejściu do żlebu, podcięli deskę śnieżną. Lawina porwała dwójkę i obaj spadli pd.- zach. zboczami Szatana aż do Doliny Młynickiej (także oni do tej samej doliny, co zespół przy poprzednim wypadku) i zostali przysypani. Po ustaleniu braku łączności z dwójką rozpoczęła się akcja ratunkowa. Na podstawie lokalizacji poszkodowanych dzięki telefonom, odnaleziono obu Słowaków w dolinie, na powierzchni lawiny. Jednak bez oznak życia. Lawina z przewianego śniegu miała długość 650 metrów. Nie była może szczególnie duża, jednak o jej fatalnych, tragicznych skutkach zdecydował skalny teren i próg skalny, przez który lawina spadła, wraz z ofiarami.
Tak więc końcówka zimy kalendarzowej w Tatrach przyniosła nam tak smutne wieści.
Piotr Michalski