Rafał Król testuje nowe buty Keen Temp Flex Mid
Tempo Flex Mid to buty do kostek, podobne do innych, przeznaczonych do trekkingu modeli marki Keen… Wyposażone jednak są w opatentowaną przez Keena technologię Flex. A ta robi ogromną różnicę.

Tempo Flex Mid to buty do kostek, podobne do innych, przeznaczonych do trekkingu modeli marki Keen… Wyposażone jednak są w opatentowaną przez Keena technologię Flex. A ta robi ogromną różnicę.
Nie jest łatwo o wygodny plecak, a źle dobrany może zepsuć przyjemność z wycieczki. Mam sporo modeli różnych firm i choć żaden nie jest perfekcyjny, to niektórym bardzo blisko do ideału. Jednym z tych godnych polecenia jest Thule Versant, w którym nie znalazłam na razie istotnych wad.
Swój pierwszy kontakt ze szwedzką marką Thule wspominam z dużym sentymentem, ze względu na okoliczności, w jakich miał on miejsce. Rzecz działa się w połowie ubiegłej dekady, kiedy to wspólnie ze znajomymi wyruszaliśmy na jeden z naszych premierowych wspinaczkowych tripów na west. Upchnięcie pięciu osób w starym, poczciwym kombi było nie lada wyzwaniem, a powodzenie tego ambitnego przedsięwzięcia natury logistycznej oznaczało konieczność redukcji bagażu praktycznie do zera, co oczywiście nie wchodziło w rachubę – wszak bez lin i szpeju obejść się było nie sposób. Wypożyczyliśmy więc pakowny box dachowy wiadomego producenta i po kilku godzinach mknęliśmy już słynną autostradą słońca do włoskiej Sperlongi.
Tegoroczą zimę z pewnością zapamiętamy na długo. W końcu spadł śnieg - nie tylko w Tatrach czy też Karkonoszach, ale w całej Polsce. W dodaktu spadł niezwykle obifcie, a zaraz potem fala arktycznego powietrza z północy sprawiła, że nie stopniał od razu, jak to czesto bywało w minionych latach, ale utrzymywał się przez długie tygodnie, zapewniajac idealne wprost warunki narciarzom i snowboarderom. Niestety, żeby nie było zbyt kolorowo, praktycznie przez połowę zimy rządzący (oczywiście w trosce o nasze zdrowie) uniemożliwili funkcjonowanie stokom. Cóż poradzić na takie dictum... zostały nam jedynie skitury i jazda poza trasą. Właśnie w takich okolicznościach miałem okazję sprawdzić w akcji kurtkę Park Run Anorak marki Columbia.
Trudno mi stwierdzić, z czego wynika rosnąca potrzeba robienia wszystkiego szybciej. Z pewnością odkrywcza okazałaby się lektura ciężkostrawnych prac naukowych, których autorzy pochylali swe wysokie, zroszone potem czoła nad tym frapującym problemem, ale… Muszę szybko ogarnąć tekst ;).
Zbliża się zima, co oznacza konieczność zaopatrzenia się w ubrania, które zapewnią nam komfort podczas niskich temperatur. Świetną odpowiedź na niesprzyjające warunki przygotowała norweska firma Helly Hansen, po raz kolejny proponując odzież termoaktywną wykonaną z wełny merynosów. Wydawać by się mogło, że tego typu warstwa ma zastosowanie jedynie podczas zimowych, górskich aktywności. Nic bardziej mylnego. Base layer doskonale sprawdza się też podczas innych sportów uprawianych na świeżym powietrzu, w tym spacerów i pieszych wędrówek.
Złośliwy los sprawił, że z długiego weekendu wróciłem z kontuzją palca, skutecznie uniemożliwiającą uprawianie jakiejkolwiek działalności wspinaczkowej. Nie oznaczało to bynajmniej permanentnego resta! Oprócz zamiłowania do wertykalnych metrów w skale, moje serce i ciało nad wyraz raduje przemieszczanie się po biegowych ścieżkach, zwłaszcza w terenie górskim. Kiedy więc do redakcji trafił najnowszy model La Sportivy przeznaczony do trail runningu, nie wahałem się długo nad zgłoszeniem się na ochotnika do testów. ;-) Tym oto sposobem na kilka tygodni odłożyłem wysłużone Skwamy na półkę, a w moje ręce (a raczej nogi) trafiły nowiutkie i błyszczące Kaptivy.
Jeśli szukacie plecaka na szybkie piesze wędrówki to mogę spokojnie polecić model Out Night Salomona. Do takiej aktywności potrzebny jest plecak lekki, ale równocześnie pojemny, wygodny i dopasowujący się do sylwetki. Do tego oczywiście trzeba gdzieś upchnąć butelkę z wodą, przypiąć kijki czy inne gadżety i akcesoria, które każdy z nas zabiera i bez których nie może się obejść w trasie.
Przyznam, że duże plecaki skłaniają mnie do wysiłku… intelektualnego. Bo z ekwipunkiem jest jak z tekstem – zawsze można go skrócić bez uszczerbku, a nawet z korzyścią dla jakości. Więc jeśli się nieco pokombinuje, to wyposażenie można skompletować tak, żeby było mniejsze i lżejsze. I żeby mieściło się do plecaka, który nie przesłania gór, w które się wybieramy. Da się? Niestety, nie zawsze. A gdzie spakujemy namiot z absolutnie niezbędną absydą? Nie wspominając o paprykarzu szczecińskim, dodatkowych kartuszach gazu, sześciu księgach Władcy pierścieni i ulubionej podusi, bez której nie zaznamy regenerujących właściwości snu. W życiu każdego górołaza przychodzi taki moment, gdy musi rozglądnąć się za większym tobołkiem. 50+ wydaje się rozsądną propozycją – daleką od ascezy minimalizmu, ale też nie pozwalającą zatracić się w konsumpcjonizmie. W sam raz na tydzień z dala od cywilizacji.
Krwista rosso corsa, harmonijne kształty i niemal dająca się wyczuć moc… Wiem, stereotypy bywają paskudne, ale w pewnych sytuacjach, być może też w pewnym wieku, całkiem miło im ulegać. Dlatego nowe speedcross rosso zakładałem na nogi z takim samym nabożnym skupieniem, z jakim wsłuchiwałbym się w charakterystyczne bulgotanie V12 pod maską superauta.
Uczucia to podobno wyłącznie reakcje chemiczne. Sądzę, że jednak coś więcej… Weźmy dla przykładu ulotne chwile górskiego szczęścia. Piękny stan ducha, który osiągamy w momencie szczytowego uniesienia, jest wynikiem chłodnej, matematycznej kalkulacji – podświadomie przeliczamy liczbę dżuli w jednostce czasu, która musi się bilansować z efektywnością źródła zasilania, tak aby „winien” i „ma” – to buchalteryjne yin i yang – pozostawało w kosmologicznej równowadze. Dlatego gdy biorę do ręki obuwie o romantycznej dla księgowego nazwie SH520, oczy raduje estetyczne wykończenie i stonowany wygląd, umysł jednak sprawnie analizuje dużo istotniejsze informacje.
Wydawać by się mogło, że segment kurtek technicznych jest już mocno nasycony i ciężko o nowy produkt, który będzie reprezentował sobą coś odkrywczego i wyróżniał się na tle konkurencji. Tak sądziłem, dopóki w moje ręce nie trafiło najnowsze „dziecko” Aury, czyli X1 – pierwszy syntetyk polskiego producenta.
Gigantyczne testy World Ski Test to jedyna w swoim rodzaju inicjatywa. Podczas ocen sprzętu przeprowadzanych na przygotowanych stokach oraz poza trasami (freeride i skitouring) ciężkim próbom poddawanych jest ponad 200 modeli nart kilkunastu wiodących producentów.
Muszę przyznać, że w Knifre Edge najbardziej podoba mi się imponująca lista wymyślnych rozwiązań, których… jej szczęśliwie oszczędzono. Nie znajdziemy tu kieszonek na media, podwójnych mankietów, miękko wyściełanego kołnierza, fartucha przeciwśnieżnego ani wzmacniających łat. Nie ma nawet chusteczki do przecierania nosa i gogli (w dowolnej kolejności). Co w takim razie model ten posiada? Świętego Graala współczesnej, dobrze zaprojektowanej odzieży outdoorowej: harmonijny minimalizm.
Oto jest pytanie: lepsze spodnie ocieplane czy zwyczajne, założone na kalesony? Szukając raczej dziury w całym niż dwóch w jednym, wyznaję teorię, że z dolną częścią garderoby nie ma co przesadzać – wszak na górskich podejściach nogi grzeją się aż nadto, dlatego w większości przypadków spodnie letnie można traktować jako całoroczne. Lepsze jest jednak wrogiem dobrego, więc kiełkująca nieśmiało w mojej głowie idea komfortowego śmiganiu po śniegu w spodniach typu softshell – z nieprzewiewaną i hydrofobową warstwą wierzchnią oraz miłym kutnerkiem w środku – zmaterializowała się w końcu w postaci modelu SH500 X-Warm. Kombinowałem bowiem chytrze, że skoro zimą softshellowa kurtka z cienką polarową wyściółką jest dla mnie niemal jak druga skóra, to dlaczego ten sprawdzony układ miałby nie funkcjonować w przypadku dolnej części ciała.
Bieganie czasami może nas irytować swoim nieco nachalnym owczym pędem. Trudno jednak nie docenić, że wniosło do konstrukcji butów turystycznych wiele dobrego – przede wszystkim lekkość i amortyzację. Okazało się, że w obuwiu o tych właściwościach łatwiej, bezpieczniej i szybciej pokonuje się długie dystanse. Jeśli akurat nie wspinamy się w strefie śmierci lub nie szukamy odmrożeń w okolicach bieguna, lekka i pochłaniająca uderzenia konstrukcja jest naszym sprzymierzeńcem, co zresztą można udowodnić naukowo. Jeśli podczas 30-kilometrowej wycieczki wykonamy około 42 000 kroków w butach cięższych zaledwie o 250 gramów, zmachamy się tak, jakbyśmy dodatkowo w tym czasie przenieśli… niemal 10 ton! Hm, brzmi abstrakcyjnie, więc nie pogniewam się, jeśli sprawdzicie wyliczenia. ;-)
To jedne z pierwszych butów wspinaczkowych przeznaczonych dla początkujących, jakie miałem na nogach – stało się to po prawie 15 latach wspinania. :-) Wiedziałem, że raczej nie zapewnią mi przewagi nad najtrudniejszymi bulderami czy drogami, bo nie takie ich przeznaczenie, więc skupiłem się na sprawdzeniu, czy nie będą przeszkadzać, wymuszać wątpliwych technicznie rozwiązań i czy łagodny kształt, płaska podeszwa i nieznany mi dotąd komfort nie zabiją we mnie resztek wspinaczkowego wojownika. :-) To mocno sceptyczne podejście zafundowało mi całą masę niespodzianek.
Znacie na pewno te dni: piękna pogoda, ani śladu chmur… Jednak bogate doświadczenie połączone z nabytą przezornością podpowiada, aby na górską wędrówkę na wszelki wypadek spakować kurtkę. Zazwyczaj przypominamy sobie o tym tuż przed wyjściem, gdy do plecaka nie sposób wcisnąć dodatkowego bagażu. No, chyba że mamy do dyspozycji ultralekką wiatrówkę, którą upchnąć można chociażby w kieszeni. A takową właśnie proponuje nam Quechua.
Podczas górskich trekkingów najważniejsze są moim zdaniem dwie rzeczy: dobry plecak i wygodne buty. W pozostały sprzęt można zainwestować w drugiej kolejności, ale jeśli plecak nas uwiera i jest niepraktyczny, a buty uciskają, wędrówka może zamienić się w horror wypełniony odciskami i bolącymi ramionami. Na szczęście znalazłam rozwiązanie przynajmniej jednego z tych problemów.
Szwedzka marka Thule słynie z najwyższej jakości bagażników i innych akcesoriów dla miłośników podróżowania za pomocą czterech kółek. Na szczęście jakiś czas temu postanowiła przekuć wieloletnie doświadczenie na coś przydatnego również dla tych, którzy do przemieszczania się używają własnych nóg. ;-)