facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2005-03-19
 

Spodnie Wielickiego

Przez parę lat poniewierały się w Betlejemce spodnie. Szare wełniane pumpy z mnóstwem klamerek, ciężkie i zupełnie nie nadające się w Tatry.


Spodnie Wielickiego
25. rocznica zimowego Everestu

Przez parę lat poniewierały się w Betlejemce spodnie. Szare wełniane pumpy z mnóstwem klamerek, ciężkie i zupełnie nie nadające się w Tatry. W tych spodniach Wielicki wszedł na Everest. I te spodnie wylądowały w końcu nie na śmietniku historii, lecz w piecu, bo znudziło nam się przekładanie ich z miejsca na miejsce. Tak oto niefrasobliwie pozbyliśmy się czegoś, co mogłoby stać się eksponatem muzealnym, co można byłoby zlicytować na jakiejś aukcji dobroczynnej lub, po odczekaniu jeszcze paru lat, korzystnie sprzedać. Pani z Muzeum Sportu w Warszawie zadowolić się więc musiała jednym butem Leszka Cichego (gdzie jest drugi?), uprzężą model Whillans i biało-czerwoną chorągiewką, która osobiście była na dachu świata. To właśnie wręczył Pani z Muzeum Leszek Cichy, 17 lutego w Centrum Olimpijskim na obchodach dwudziestej piątej rocznicy zdobycia Everestu zimą.
Były tłumy, jak ocenił na oko prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisław Stefan Paszczyk - jakieś pięćset osób. I było ciekawie, i wzruszająco. Pierwszy punkt programu stanowił film Stanisława Jaworskiego nakręcony na wyprawie, będący dowodem na to, że kiedyś to umieli robić filmy... Ścieżkę dźwiękową filmu stanowiły nagrania rozmów prowadzonych przez radiotelefon, wzbogacone o komentarz (fragmenty książki) pięknie czytany przez aktora Cezarego Morawskiego. Na takich imprezach zawsze pada pytanie: "Kto był?" Pojawił się niespodziewanie prosto z Brukseli prezes PZA Janusz Onyszkiewicz, kilka słów powiedział również, oderwawszy się na chwilę od teczek, były prezes prof. Andrzej Paczkowski. Jednak przede wszystkim na scenę zaproszeni zostali uczestnicy sławnej wyprawy. Oprócz Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego byli to (od lewej): Walenty Fiut, który dość pokrętnie tłumaczył, dlaczego to nie on wszedł na wierzchołek, choć był już blisko; Kazimierz Olech, człowiek, który spędził w bazie pod Everestem pół roku (brał też udział w wyprawie wiosennej); Maciej Pawlikowski, uczestnik wszystkich (lub prawie wszystkich) zimowych wypraw himalajskich; operator Józef Bakalarski; Ryszard Dmoch - nieoceniony organizator i aprowizator; Jan Holnicki-Szulc, któremu choroba nie pozwoliła wziąć udziału w ataku szczytowym i Bogdan Jankowski, bez którego nie byłoby łączności. W zastępstwie nieobecnego ciałem, choć na pewno obecnego duchem lidera, grono jubilatów upiększyła żona Andrzeja Zawady - Anna Milewska.
Gwoździem programu miała być zapewne rozmowa Jacka Żakowskiego ze zdobywcami (których nazwał "dwugłowym Małyszem" tamtych czasów), jednak ten wytrawny dziennikarz, który zjadł zęby na niejednym polityku, tym razem kły na naszych himalaistach nieco ukruszył. Z iście tokszołowym zacięciem nie pozwolili wyciągnąć z siebie żadnej tajemnicy, żadnego pikantnego szczegółu dotyczącego wyprawy, czyli nic z rzeczy, które dziennikarze lubią ostatnio najbardziej. Nie było więc gwoździa, a mały sympatyczny gwoździk, po którym podano wino (dużo i dobre) i zaczęły się niekończące się rozmowy.
Taka rocznica skłania oczywiście do refleksji. Everestowski sukces przypadł na doskonały czas dla polskiego himalaizmu. A. Paczkowski, jako historyk, powiedział, że wiatr historii wieje, jak chce i nie wiadomo, dlaczego koniec lat 70. i lata 80. były tak pomyślne dla polskiego wspinania. Paradoksalnie, ani wyposażenie, ani możliwości finansowe nie były wtedy takie jak obecnie, a jednak... Chcielibyśmy sukcesów, dlatego z taką nadzieją spoglądamy na Krzysztofa Wielickiego i jego zmagania z K2, dlatego tak cieszymy się z zimowego wejścia Piotra Morawskiego na Shisha Pangmę. Powstaje pytanie, czy rzeczywiście rośnie nam himalajski narybek? Tego chyba, niestety, nie można jeszcze powiedzieć...

Beata Słama

3 (130) 2005

(kb)

Bartek Pasiowiec
 
2018-10-30
GÓRY
 

David Lama zdobywa samotnie Luang Ri w Himalajach!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com