facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2006-12-30
 

Słoweńcy na Chomolhari

W ubiegłym numerze w podsumowaniu działalności w Ameryce Północnej informowaliśmy o wspinaczkach słoweńskiej Grupy Młodzieżowej...


W ubiegłym numerze w podsumowaniu działalności w Ameryce Północnej informowaliśmy o wspinaczkach słoweńskiej Grupy Młodzieżowej na Alasce. Praktycznie ta sama ekipa, już nie w ramach szkolenia, odwiedziła jesienią tego roku rejon granicy między Tybetem a Butanem. Ich celem był drugi najwyższy szczyt Butanu Chomolhari (7350 metrów), zwany często „the bride of Kangchenjunga”. Plany te udało się zrealizować w 100%.


Najpierw w celach aklimatyzacyjnych wszyscy członkowie ekspedycji zdobyli wznoszący się na wschód od głównego celu szczyt Jangmo Gopsha (6706 metrów). Następnie, 13 października, dwa niezależne zespoły uderzyły dwoma liniami na Chomolhari. Pierwszy z nich, w skład którego weszli młodzi słoweńscy wspinacze –  Rok Blagus (partner Prezelja z czerwcowych wspinaczek na Alasce), Tine Cuder, Matej Kladnik i Samo Krmelj, za swój cel obrał ponad 1900-metrowy,  stromy,  śnieżno-lodowy kuluar znajdujący się w lewej części ściany północnej. Na szczycie stanęli 14 października. Wspinaczka z bazy do bazy zajęła im cztery dni. Powrót nastąpił zjazdami linią przewspinanej wcześniej nowej drogi.
Drugi zespół, w skład którego weszli doświadczeni Marko Prezelj i Boris Lorencic, obrał sobie za cel imponujący północno-zachodni filar. Panowie rozpoczęli swą wspinaczkę w tym samym dniu co pierwszy zespół, a szczyt osiągnęli 16 października. Cała akcja (z bazy do bazy) trwała 6 dni – o dwie doby dłużej niż planowali Słoweńcy. O wydłużeniu się wspinaczki zadecydowały duże trudności (co najmniej M6+) które pokonywali klasycznie, jak i fatalna pogoda – zwłaszcza porywisty wiatr. Fatalne warunki pogodowe, a także nieznajomość zejściowej grani południowej zadecydowały, że wbrew początkowym założeniom autorzy jako drogę powrotu obrali zjazdy nową linią. (Marko dodaje, że nie bez znaczenia był fakt, iż na swojej drodze mieli przygotowane dwa dobre miejsca biwakowe z których podczas zjazdów mogli skorzystać).
Prezelj, który prowadził wszystkie wyciągi drogi, podsumował ją w następujących słowach: „poważna wspinaczka, w której prawdopodobnie bardziej istotne były logistyka i wybór taktyki niż `trudne ruchy ciała’".  Całą drogę natomiast porównał do niesamowitej linii, jaką jest Golden Pillar (ABO: VI 5.11d A3, 2300 m) na Spantiku (7027 metrów). Drogę tę jako pierwszy przeszedł w 1987 roku doborowy brytyjski zespół Mick Fowler i Victor Saunders. Marko w międzynarodowym zespole dokonał pierwszego powtórzenia tej wymagającej linii 6 lat temu. Więcej na temat działalności Marko Prezelja możecie przeczytać w poświeconym mu, specjalnym numerze GÓR nr 138.

11 (150) 2006

(dg)

 


Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com