facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-04-08
 

Sezon 2010 w Patagonii

Tegoroczny sezon w Patagonii był prawdopodobnie najgorszy w ostatniej dekadzie. Od zawsze było wiadomo, iż pogoda w tym rejonie nie należy do najlepszych...
Tegoroczny sezon w Patagonii był prawdopodobnie najgorszy w ostatniej dekadzie. Od zawsze było wiadomo, iż pogoda w tym rejonie nie należy do najlepszych, ale ostatnie sezony, w których liczba słonecznych, nadających się do wspinania dni była często liczona w dziesiątkach, sprawiły, iż chyba wszyscy uwierzyli, że sytuacja pogodowa w tym miejscu zmieniła się na lepsze. Pojawiły się nawet mądre naukowe głosy, że jest to wynik globalnego ocieplenia...

To właśnie chyba owo globalne ocieplenie sprawiło, iż mocny polski zespół (któremu bardzo jako redakcja kibicowaliśmy) w składzie: Adam Pustelnik, Jurek Stefański i Sławek Cyndecki, w ciągu pięciu tygodni pobytu na miejscu miał aż… pół dnia pogody. Niestety wspinaczka, którą tego dnia rozpoczęli Polacy, została przerwana przez ulewny deszcz...

Mimo bardzo wielu świetnych, światowej klasy wspinaczy okupujących ulice Chalten – między innymi bracia Huberowie, David Lama czy też Colin Haley – nie odnotowano wejścia na żaden szczyt w masywie Cerro, a w masywie Fitz Roya zdobyto tylko Aguja Poincenot i Aguja Guillaumet (i to najłatwiejszymi drogami).

Tegoroczny sezon w Patagonii był też fatalny z innego powodu – śmierć poniosło dwóch wspinaczy – jeden w masywie Cerro Torre i jeden w masywie Fitz Roya.

Lepiej zakończył się sezon w Chile. Tam w masywie Torres del Paine działał mocny, austriacki zespół w składzie: Hansjörg Auer i Much Mayr. Celem młodych Austriaków było wytyczenie nowej drogi na wschodniej ścianie Centralnej Turni. Początkowy plan zakładał działalność w prawej części wschodniej ściany – w okolicach drogi Una Fina Linea de Locura, gdzie austriaccy wspinacze wypatrzyli logiczny system rys. Jednak po rozpoznaniu terenu okazało się, że linia ta nie rokuje szans na przejście w całości klasycznie, a taki był główny cel zespołu. W zaistniałej sytuacji wspinacze skoncentrowali się na terenie leżącym jeszcze bardziej na prawo, tuż obok drogi South African.


Much Mayr na wyciągu 7b. Fot.  Hansjörg Auer

W wyniku przebiegającej w stylu big wallowym (z portaledge’ami) wspinaczki, w fatalnych, wręcz zimowych warunkach, Austriacy wytyczyli nową linię, która otrzymała dobrze znaną każdemu wspinaczowi w Polsce (zwłaszcza krakowskiemu) nazwę Waiting for Godot. Droga mająca 750 metrów długości została wyceniona na 7b/M6 i kończy się na przełęczy oddzielającej Turnię Centralną od Północnej.

Podczas wspinaczki Austriacy osadzili cztery spity przelotowe, a także wyposażyli w spity stanowiska w górnej części drogi. Powrót przy potężnym załamaniu pogody odbył się linią nowej drogi. Jest to prawdopodobnie dopiero pierwsza droga w całym masywie Paine, która od razu została poprowadzona w całości klasycznie.

Zapraszamy do zapoznania się z króciutkim wywiadem, jakiego udzielił nam Hansjörg Auer w: GÓRY, nr 3 (190) marzec 2010.
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com