facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-04-02
 

Rock me, baby

Podsumowanie 2009 roku Konrada Saladry. Zalecany podkład muzyczny podczas czytania artykułu: „Rock Me Baby” B.B. King/Eric Clapton/Buddy Guy/Jim Vaughn. Magazyn GÓRY
„Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek…” Nie, nie, nie…, kolejnej wyliczanki nie będzie! Postaram się podnieść poprzeczkę tak wysoko, aby subiektywna synteza mojego sezonu 2009 swoim przekazem i prostotą dorównała chociaż decentracyjnej postawie baranka Shaun’a.

Początek był wyważony i spokojny, pełen optymizmu i pozytywnej energii, zabarwiony promieniami UVA i UVB. Zapowiadała się „koszerna” w swej materii ciągłość skuteczności. Okazało się jednak, że był to sezon przypominający w swej konstrukcji Stairway to Heaven zespołu Led Zeppelin.

Osobista fenomenologia w relacji ze skałą zaczęła zyskiwać na sile już w czasie zimowej wizyty w ojczyźnie Roberto Saviano i jego już mniej przychylnych „kolegów”. W obawie przed ewentualną konfrontacją z którymś z capo di tutti capi, postanowiliśmy założyć własną rodzinę i wtopić się w tło. Teraz już jako The Bar Sleepers mogliśmy bezkarnie korzystać z potencjału etruskiego wapienia i mnogości rodzajów pizzy. Za każdym razem, kiedy wracam do tego miejsca w Umbrii, coraz bardziej doceniam tamtejszych ludzi – za ich pasję do spokoju.

Takiegoż właśnie południowego tranquillo zabrakło, kiedy to w tropikalny kwietniowy wieczór wysłałem jedno ze swoich ścięgien na dwumiesięczne L – quattro. Kontuzja mnie nie zastopowała, a wręcz przeciwnie. Okazało się, że taka przerwa podziałała zbawiennie na motywację i „napinkę” wspinaczkową. W miarę szybko zacząłem rehabilitację i wbrew ogólnie panującej modzie, zamiast u dra House’a, zdecydowałem się na kurację w klinice czeskiego specjalisty – dra Bor’a :). Leczenie obejmowało terapię grupową i spotkania co drugi dzień. Zajęcia prowadzone były przez: neprijemne obliny, hrany, listy, dirky…, a każdy zabieg kończył się vrcholovym vylezem. Jednocześnie, różnorodność narodowego napoju braci z południa zmuszała do bardzo dokładnego studiowania etykiet, celem jak najtrafniejszego wyboru. Efekt był piorunujący!


Pain makes me feel... 8c+, Frankenjura, czyli Tebe - ostatni pierścień Jowisza

Kontynuując przygodę z literkami, kilka tygodni później natrafiłem na pewien artykuł, w którym autor twierdził, że „ból zadaje pytania…” Pewnie coś w tym jest, bo 13 czerwca, gdy udało mi się w końcu odpowiedzieć na wszystkie te pytania, osiągnąłem poziom intencjonalności wspinaczkowej, jakiego wcześniej nie mogłem sobie nawet wymarzyć. Niektórzy ponoć twierdzą, że był to efekt bezpośredniej ingerencji „Jowisza”:).

Prawda czy nie, ważne, że zadziałało, przecież człowiek musi w coś wierzyć. Tak się bujając po „fliperze” naszego układu słonecznego, zobaczyłem to cudo i w tym momencie odezwał się we mnie głos fana motoryzacji a’la „Franek Kimono”. Oto on, stanął przede mną, idealna sylwetka, silnik V12 generujący 520KM, tylny napęd, mały przebieg (licznik niekręcony), jednym słowem dzieło sztuki! Nie był może najnowszy, gdyż we wrześniu 2009 liczył sobie już 6 lat, ale wprost nie mogłem się oprzeć pokusie zabrania go na małą przejażdżkę. Pomimo wieku cena, jaką zapłaciłem za to cacko, była o niebo wyższa niż u przeciętnego berlińskiego „Kebab und Autokomisfuhrera”. Teraz jest to jedna z najcenniejszych zdobyczy w „stajni” mojego kapowniczka:)

W okolicach jesieni zdałem sobie sprawę z tego, że udało mi się odnaleźć kamień filozoficzny...

Dokończenie podsumowania w: GÓRY, nr 1-2 (188-189) styczeń-luty 2010.

Konrada wspierają: WARMPEACE, 603studio.pl, ATEST
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-05
HYDEPARK
 

Hajzer. Droga Słonia.

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com