facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-01-27
 

Polar hands czyli ręce polarnika

Jeden z „tysięcy” listów, które przesyłacie do mnie za pośrednictwem mojej nad wyraz prężnie działającej strony internetowej www.medeverest.pl, za co Wam gorąco dziękuję, obudził we mnie dawno już posklejane, mroczne wspomnienia bólu doświadczanego podczas dwóch pakistańskich zim.
Tekst: Robert Szymczak

Autorem listu jest Piotr Milaniak, rowerzysta – podróżnik. Na rowerze przemierzył między innymi Ladakh, góry Karakorum, Tybet Zachodni, Altiplano w Boliwii, Puna de Atacama w Argentynie i inne (szczegóły na stronie www.pedalrevolution.ovh.org).

Oto fragmenty listu:
Mam jeszcze pytanie – za każdym razem, gdy przebywam w górach (powyżej 4500-5000 m) w pierwszych 2-3 tygodniach wyprawy robią mi się takie cracki, zarówno na piętach, jak i na czubkach palców u rąk. Pod koniec wyprawy (po 2-3 miesiącach) są one tak duże, że spokojnie mogę dotknąć „mięsa” wewnątrz. Duży problem jest ze stopami. Rano są spuchnięte i ciężko wcisnąć buty. W ciągu dnia rany lekko krwawią i dochodzi do przyklejenia się i przyschnięcia do nich skarpet. Zdejmując buta z nogi, muszę zedrzeć skarpetę, przyklejoną do rany. O poranku cała zabawa zaczyna się od początku i tak w kółko. Przed wyprawą byłem u dermatologa, ale maść, którą mi przepisał niewiele pomogła. Podpytywałem się również napotykanych rowerzystów, jak oni sobie z tym radzą, ale nie mieli na to żadnego skutecznego sposobu (pewnie połowa z nich miała ten sam problem). Myślę, że jest to spowodowane przede wszystkim niskimi temperaturami, a także jałowym i monotonnym jedzeniem przez długi czas. Czy mógłbyś polecić jakąś maść? Jak ograniczyć powstawanie takich ran?


Kciuk himalaisty. Zimowa wyprawa na Broad Peak. Fot. Robert Szymczak

Problem bolesnych szczelin na palcach znany w literaturze anglosaskiej jako „polar hands”, czyli w wolnym tłumaczeniu „ręce polarnika”, boleśnie odczułem podczas zimowej wyprawy na Nanga Parbat na przełomie 2006/2007 roku. Trzech z dziesięciu himalaistów, w tym ja, cierpiało z powodu pękającej skóry na końcówkach palców. Choć „paluszek” brzmi jak szkolna wymówka, w górach sprawne palce decydują czasami o bezpieczeństwie. Te drobne i wydawać by się mogło niewinne rany w niewytłumaczalny sposób przyciągają do siebie wszelkie ostre krawędzie, a ciągłe ich uszkadzanie powoduje ich pogłębianie i trudności w gojeniu. Wiązanie butów, przypinanie raków, stawianie namiotu, operacje linowe, przygotowanie jedzenia i inne codzienne czynności wykonywane rękoma stopniowo zaczynają kojarzyć się z bólem. Na Nanga Parbat początkowo stosowałem plaster bez opatrunku, którym owijałem końcówki palców, chroniąc w ten sposób siebie i kolegów przed powiększaniem się szczelin. Plaster powoli zaczynał się kończyć, a i jego przeznaczeniem było opatrywanie poważniejszych ran, więc trzeba było wymyślić coś skuteczniejszego. Wtedy to Tommy Heinrich – argentyński fotograf z ramienia National Geographic, wysokogórski paparazzi i towarzysz wspinaczki, przypomniał sobie rozmowę, którą odbył z lekarzem w bazie pod Everestem…, ale o tym za chwilę.

Ręce polarnika – z czym to się je?

Dokładna przyczyna ich powstawania nie jest do końca poznana. Wydaje się, co słusznie zauważył Piotrek w swoim liście, iż znaczenie mogą mieć warunki środowiskowe. W górach wysokich skóra jest narażona na niską wilgotność powietrza, ogromne wahania temperatury oraz duże promieniowanie ultrafioletowe. Wszystkie powyższe czynniki mogą przyczyniać się do powstawania uszkodzeń skóry. Wpływ niedotlenienia wysokogórskiego, które zmniejsza przepływ krwi przez skórę, także nie jest bez znaczenia. Źle odżywiona skóra łatwiej ulega uszkodzeniom. Jednym z objawów występujących na wysokości są obrzęki zlokalizowane na twarzy, stopach oraz rękach. Skóra na spuchniętych palcach jest napięta, a więc bardziej narażona na pęknięcia.

W literaturze naukowej można znaleźć opisy bolesnych szczelin na palcach u osób długo przebywających w rejonach Antarktydy oraz w Andach. Rany te pojawiają się spontaniczne w zagięciach skóry, naturalnych bruzdach, wokół paznokci oraz na koniuszkach palców. Nie wykazano, by przyczyną ich powstawania były urazy lub infekcje.
Szczeliny goją się szybko i spontanicznie, bez pozostawiania blizn, po zejściu na niższe i cieplejsze wysokości.

Jak zapobiegać powstawaniu „polar hands”?

Należy chronić dłonie przed wysuszeniem stosując tłuste kremy. Neutrogena jest tutaj godna polecenia, ponieważ sprawdziła się na Nanga Parbat i Broad Peaku zimą. Nie powinno się bezpośrednio narażać rąk na niską temperaturę – czyli trzeba nosić odpowiednie rękawiczki, rękawice tudzież łapawice. By ochronić się przed promieniowaniem UV, zaleca się stosowanie kremów z dużym filtrem. Prawidłowa aklimatyzacja pozwala uniknąć obrzęków rąk, a także może sprzyjać mniej drastycznym zmianom w ukrwieniu skóry.

Jak leczyć powstałą już bolesną szczelinę?

Tutaj powróćmy do rozmowy Tommiego z lekarzem w bazie pod Everestem. „Everestowska” metoda
na ręce polarnika to medyczna odmiana „Super Glue”...

Ciąg dalszy poradnika: GÓRY, nr 12 (187) grudzień 2009
Goryonline
 
2018-11-07
BIZNES
 

Przymierzaj/przemierzaj i wygrywaj z marką Salomon!

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-25
BIZNES
 

Columbia przedłuża sponsorowanie UTMB® Trail Running

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-11
BIZNES
 

"Dawno, dawno temu..." - o marce Fjord Nansen

Komentarze
0
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com