facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2012-02-10
 

PHZ Gasherbrum I - życie w bazie

Ze względu na złą pogodę – opad śniegu i przede wszystkim silne wiatry, ostatnich parę dni wyprawa została uwięziona w bazie, więc może parę słów o niej samej.

Ze względów strategiczno towarzyskich polska wyprawa dzieli bazę - to jest mesę i kuchnię z międzynarodową wyprawą Garfrieda Goshla. Dzięki temu mamy do ogrzania jedną mesę za pomocą podwójnej ilości paliwa, oraz międzynarodowe towarzystwo.



Widok na bazę z bliska. Fot. Agnieszka Bielecka

Ponadto utrzymujemy przyjazne stosunki ze znajdującą się po sąsiedzku pakistańską bazą wojskową, świadcząc sobie nawzajem drobne uprzejmości oraz rozgrywając nieliczną ilość meczy szachowych.

Dzień w bazie zaczyna się o 8 rano śniadaniem – na które nie wszyscy docierają, i generalnie rytm dnia wyznaczają pory posiłków. Temperatura w mesie zwykle waha się pomiędzy 5 a 20 st. C w zależności od ilości ludzi oraz grzejników, które ze względów oszczędnościowych, rzadko są odpalane wszystkie naraz.

Jeżeli generator prądu nie odmawia współpracy (co niestety czasem się zdarza) między 16:30 a ok. 20:30 mamy prąd, zwykle wtedy ładujemy wszystkie urządzenia elektryczne, pracujemy nad relacjami, zdjęciami i filmami. Po kolacji (ok. 19:00) czasem oglądamy filmy.
W skrócie, życie w bazie upływa nam na czytaniu, graniu w gry planszowe, pracy nad relacjami, wizytami i rewizytami z pakistańskimi żołnierzami, oraz przygotowywaniu wyjść w góry. Ponadto, dużo czasu pochłania nieustanne reperowanie generatora, dla odważnych możliwa jest kąpiel (trzeba roztopić i podgrzać lód i liczyć się z polewaniem gorącą wodą w przedsionku mesy w temperaturze około 10 st. C), ale nawet najbardziej zdeterminowani ograniczają częstotliwość tej przyjemności do jednego razu w tygodniu.



Kucharze przy pracy. Fot. Agnieszka Bielecka

Każdy uczestnik naszej wyprawy dysponuje jednym namiotem osobistym, w którym magazynujemy nasze prywatne rzeczy i śpimy. W dwóch śpiworach puchowych i na kilku karimatach noclegi są dość komfortowe, choć trzeba się liczyć z faktem, że nad ranem powierzchnia zewnętrznego śpiwora jest dość wilgotna – by nie powiedzieć mokra. Oprócz namiotów osobistych, namiotu mesy i namiotu kuchni, dysponujemy jeszcze namiotem magazynem, oraz namiotem toaletą, który wydaje się najbardziej narażony na szkody związane ze złą pogodą. Jak do tej pory z wyjątkiem pierwszych dni, kiedy trzeba było umocnić namiot – mesę, wiatr nie spowodował większych szkód w bazie.
 
Pozdrawiamy,
Artur, Adam, Janusz, Agna


08.02.2012, godz.17:00 czasu lokalnego

Adam z Januszem są w obozie II, Artur z Shaheenem są w obozie pierwszym, jeżeli pogoda się utrzyma, chłopcy mają w planach założenie obozu trzeciego.

 Adam i pakistańscy żolnierze w bazie wojskowej w tle GI
 Artur i Adam w mesie
 Artur i major pakistański w mesie
 Baza
 Garfried nad szachami w mesie
 
 Janusz i międzynarodowa ekipa w mesie
 Kuchnia bazowa
 Lider i jego termofor
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com