facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

"Patagónicos Desesperados" uklasycznione po 30 latach - Siebe Vanhee i Max Didier wykorzystują okno pogodowe w Patagonii

Aż 30 lat musiała czekać na pierwsze przejście w stylu klasycznym Patagónicos Desesperados (550m, 7a+) - droga wytyczona na wschodniej ścianie Aguja Poincenot w 1989r. przez doborowy szwajcarski zespół w składzie Daniel Anker i Michel Piola. Linię uklasycznili Siebe Vanhee i Max Didier, choć żaden z nich jeszcze kilka tygodni nie miał tego w planach. Ba! Jeszcze całkiem niedawno obaj Panowie się nie znali. 

Max Didier i Siebe Vanhee na szczycie Aguja Saint-Exupéry. Fot. arch. Siebe Vanhee


Pomimo iż sezon w Patagonii teoretycznie w pełni, to jednak warunki pogodowe dotychczas delikatnie mówiąc nie rozpieszczały działających tam wspinaczy. W oczekiwaniu na poprawę aury spora część zdecydowała się stacjonować w El Chaltén. Ta mała miejscowości, leżąca na skraju Parku Narodowego Los Glaciares, jest najlepszą bazą wypadową pod dwa najsłynniejsze szczyty Andów Patagońskich: Cerro Torre (3102 m n.p.m.) oraz Monte Fitz Roy (3405 m n.p.m.). Tam też Belg Siebe Vanhee poznał Chilijczyka Maxa Didiera. Obydwaj musieli zweryfikować swoje plany ze względu na kiepską pogodę i zdecydowali się działać wspólnie. Najpierw weszli na Guillaumet, (drogą Coqueugniot-Guillot 250m, 5) następnie padła Italiana (700m, 7a) na Aguja Saint-Exupéry (zdjęcie powyżej).


Zespół w trakcie wspinaczki na Fitz Roy, zakończonej jednak wycofem. Fot. arch. Siebe Vanhee


Po tej rozgrzewce zaatakowali Argentinę (650m, 6a+, A3) na południowo-wschodniej ścianie Fitz Roy. Jednak zmuszeni zostali do wycofania się, ze względu na pogarszającą się pogodę. Ostatnie dni pobytu w Patagonii poświęcili na zaatakowanie w stylu klasycznym Patagónicos Desesperados (550m, 7a+). Choć droga nie oferuje wybitnie wysokich trudności, to jednak w ciągu ostatnich trzech dekad żadnemu zespołowi nie udało się jej uklasycznić. Wynikało to po cześci z kapryśnej pogody, ale w głównej mierze z tego, iż ta linia bardzo rzadko wybierana była za cel przez jakikolwiek zespół - dość powiedzieć, że pierwsze powtórzenie (z wykorzystaniem sztucznych ułatwień) miało miejsce w 2010r. - wówczas drogę pokonali Oriol Baró i Ramiro Calvo. 


Max Didier wspina się "na drugiego" na jednym z wyciągów Patagónicos Desesperados. 


Nie wiemy na ile fakt, iż droga czekała na na przejście klasyczne podziałał na wspinaczy, faktem jednak pozostaje, że pierwsze przejście w takim stylu zawsze jest jakimś wyzwaniem. Tym bardziej, że na całej długości drogi ekspozycja naprawdę robi wrażenie, a wedle słów samego Siebego, loty bywają spektakularne. ;-) 


Tak prezentuje się topo drogi Patagónicos Desesperados. Fot. arch. Siebe Vanhee

 

Podsumowując... droga czekała 21 lat na jakiekolwiek powtórzenie, pełne 30 na uklasycznienie. A zaledwie po pięciu dniach od przejścia Siebego i Maxa, dwóch Włochów - Leo Gheza i Andrea Tocchini powtórzyło ich wyczyn - w dodatku wszystkie wyciągi pokonując OSem... Niezła historia. ;-)

Źródło: Desnivel & up-climbing.com & Siebe Vanhee na FB

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Weronika Biernacka
 
2019-12-06
GÓRY
 

Nowy cel Alexa Txikona - zimowe Ama Dablam

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2019-11-27
GÓRY
 

Kaukaz – nowy Mit; ukraińska nowa droga

Komentarze
0
 
Weronika Biernacka
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com