facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-01-29
 

PATAGONIA DOBRY POCZĄTEK SEZONU

Tegoroczny sezon w Patagonii rozpoczął się naprawdę bardzo wcześnie i to od razu bardzo dobrymi przejściami (Ascaso, Padros, Novellon i Perez)
 
Tegoroczny sezon w Patagonii rozpoczął się naprawdę bardzo wcześnie i to od razu bardzo dobrymi przejściami. Jeszcze na początku października, czyli tak naprawdę pod koniec panującej w tym czasie na półkuli południowej zimy, w rejonie Cerro Torre pojawił się hiszpański zespół w składzie Dani Ascaso (współautor nowej drogi Insallah mi primo VI, A3, 6a, około 850 m, wytyczonej w 2006 roku na Longmum Tower ok. 4600 m w dolinie Nangma w Karakorum), Santi Padros, Alvaro Novellon oraz Oscar Perez (o tej ostatniej dwójce zrobiło się głośno w zeszłym roku przy okazji powtórzenia przez nich w stylu alpejskim Drogi Japońskiej na Latok III; było to pierwsze powtórzenie tej drogi w tym stylu).


Masyw Cerro Torre. Fot. Marcin Tomaszewski


Celem Hiszpanów było powtórzenie kombinacji dróg Marsigny – Parkin i Ferrariego, które przecinają kolejno południową i zachodnią ścianę Cerro Torre. Kombinacja ta po raz pierwszy została pokonana w czasie bardzo krótkiego okna pogodowego, prawie dokładnie rok temu, przez amerykański zespół w składzie Kelly Cordes i Colin Haley. Wspinaczka ta trwała dwa dni i odbyła się w stylu alpejskim.
Swoją pierwszą i jak się okaże ostatnią próbę Hiszpanie rozpoczęli około godziny czwartej rano. Początkowe łatwiejsze metry drogi pokonali bardzo szybko, wspinając się z lotną asekuracją. Jednak w momencie, w którym doszli pod pierwsze trudniejsze wyciągi, mimo wczesnej godziny, a co za tym idzie stosunkowo niskiej temperatury, ze znajdujących się na lewo od linii ich wspinaczki seraków na zespół posypały się dwie duże lawiny śnieżno-kamienne. W zaistniałej sytuacji cała czwórka (Hiszpanie wspinali się w dwóch niezależnych zespołach) zdecydowała się na rozpoczęcie zjazdów.
Po osiągnięciu lodowca i przyjrzeniu się wiszącym z seraków nawisom podjęto decyzję o zaniechaniu realizacji początkowego planu. Być może do tej decyzji skłonił Hiszpanów fakt, iż jeszcze tego samego dnia wypatrzyli logiczną, wyglądającą na nadającą się do wspinaczki linię, na wznoszącej się na lewo od wariantu Marsigny – Parkin potężnej mikstowej ścianie Cerro Adela (około 2938 m).
Utrzymująca się dobra pogoda (a jednak w słynnej Patagonii też się to zdarza) utwierdziła Hiszpanów w słuszności ich decyzji. Podczas, gdy w linii spadku wariantu Marsigny – Parkin ciągłe coś się sypało, oni rozpoczęli swa wspinaczkę ewidentnym lodowo-śnieżnym kuluarem „przecinającym” wzdłuż wspomnianą wcześniej ścianę Cerro Adela. Warto w tym miejscu dodać, iż do momentu konsultacji z jednym z największych znawców tego rejonu Rolando Garibottim – a miało to miejsce dopiero po powrocie Hiszpanów do domu – nie wiedzieli oni, czy obrana przez nich linia wspinaczki jest dziewicza, czy też biegnie przez nią jakaś droga.
Powróćmy jednak do samej wspinaczki. Rozpoczęła się ona 10 października o godzinie 2.30 nad ranem. Również na tej drodze Hiszpanie wspinali się w dwóch niezależnych zespołach. Podobnie wyglądał łatwiejszy początek drogi, który oba zespoły pokonały z lotną asekuracją. Co ciekawe, po dotarciu pod kluczowe spiętrzenie ściany, zespoły postanowiły się podzielić. Pierwszy z nich, w skład którego weszli Ascaso i Padros, swą dalszą wspinaczkę kontynuował lodowo-mikstowym kuluarem. Na swoich kolejnych trzech wyciągach zastali bardzo trudny, przewieszony lód (do 95°) oraz teren mikstowy sięgający stopnia M5+. Drugi zespół, czyli Novellon i Perez, odbił w lewo. Przez następne metry zmagał się z terenem, którego trudności skalne nie przekraczały stopnia M5. Natomiast zastany lód, podobnie jak na wariancie opisywanym wcześniej, był trudny, a jego nastromienie sięgało 95°.
Oba zespoły osiągnęły szczyt po około piętnastu godzinach wspinaczki non stop. Wspólne zejście, podczas którego Hiszpanie musieli spędzili jedną noc w mało komfortowej jamie śnieżnej, odbyło się na południową stronę szczytu.
Oba hiszpańskie zespoły donoszą o niezbyt wysokiej jakości zarówno lodu i skały. Czyli linia piękna, ale wspinanie na niej – niekoniecznie. Hiszpanie postanowili obu wytyczonym liniom nadać wspólną nazwę, która brzmi Asamblea de Majaras (Zgromadzenie Idiotów). Jej trudności zostały wycenione na ED: M5 95°, 1000 m. 

Góry 12 (163) 2007

(kg)
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-24
GÓRY
 

Złote Czekany 2018 przyznane w Lądku-Zdroju!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com