facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-09-23
 

Oszukując grawitację - Marcin Gąsienica-Kotelnicki o Proszę się wspinać

X lat temu nabyłem „Optymistę”, w którym był artykuł Grześka Głazka na temat historii eksploracji Kościelca i tam właśnie pierwszy raz zetknąłem się z tym tematem. Lata płynęły, ale temat w głowie był wciąż świeży...
Pytał: Maciek Ciesielski

Marcin, na początku gratuluję ci niezwykłego przejścia, jakim niewątpliwie jest klasyczne pokonanie drogi Proszę się wspinać. Jakby nie było jest to pierwsza taka „cyfra” w naszych Tatrach. Wiem też, że jest to dla ciebie coś więcej niż tylko kolejna trudna droga. Przejście klasycznie tego słynnego okapu to zamknięcie jakiegoś okresu w twoim życiu. O ile się nie mylę, pracy nad tą drogą – usunięciu kruszyzny, wymianie haków, patentowaniu – poświęciłeś swoje ostatnie dwa sezony letnie.



Fot. Adam Kokot

X lat temu nabyłem „Optymistę”, w którym był artykuł Grześka Głazka na temat historii eksploracji Kościelca i tam właśnie pierwszy raz zetknąłem się z tym tematem. Lata płynęły, ale temat w głowie był wciąż świeży. W zeszłym roku, wraz z Darkiem Kałużą, naparliśmy kontrolnie, żeby poczyścić i obadać temat. Po lekkiej kosmetyce asekuracji i zrzucie kilku uroczych telewizorów nadszedł czas na wstawki. Pogoda niezbyt nam sprzyjała, więc stwierdziliśmy, że następnym razem będzie lepiej! Tak było kolejne cztery razy. Ściana z każdą kolejną wizytą była coraz bardziej mokra. Scenariusz identyczny, zjazd w okap: mokro, mokro, mokro. Szybka zbiórka i kończyliśmy dzień na Jarońcu lub w Obłazowej. W tym roku wystąpiła tzw. Magia kościelcowych spojrzeń, która świadomie użyta jako narzędzie, kolejny raz zmieniła tor zdarzeń i po kilku sesjach w daszku udało nam się przejść drogę w ciągu. Sprzyjał nam ciepły wiatr, który jest niezbędny, aby osuszyć ciek wodny, spływający przez środek okapu. Proszę się wspinać to super okapik, prawdopodobnie ostatnia taka formacja w Tatrach, która nie miała przejścia klasycznego. Jest jeszcze Prewis na Ministrancie, ale to już zupełnie inny temat.

Czas na standardowe pytanie, czyli: „Z tej dwójki na dwa palce to gdzie się sięga? Do tego podchwytu?”;-) A tak na poważnie, to powiedz parę słów na temat wspinania na kluczowym wyciągu. Czy zdarzyło ci się kiedyś wcześniej wspinać w takim przewieszeniu? Chodzi mi oczywiście o granit.


Wspinanko jest super. Na dzień dobry kilka ruchów masujących bułę i łydkę w płytce po fajnych klameczkach, a później spokojny rejs w daszku. Nie jest to daszek totalny, w połowie można przeciągnąć grzbiet i wyzerować z lekka kaczkę. Do tego miejsca około VI.4+ po szufelkach, aby nie przypalić nazbyt buły. Po wyzerowaniu wspin w przykładnym katolickim daszku. Kilka uroczych bulderowych pociągnięć: krawądka ze słabą kontrą, obła hakodziura, która nijak nie klinuje, krzyżyk do krawędzi, do tego grzebanie na nogach i spinka z brzucha, aby nie wyjechać, bo wyciąga z klam niemiłosiernie i jesteśmy już na krawędzi okapu, wyjazd nóg pod publikę, shaczenie pięty, a później cztery skurcze w płytce i jesteśmy na stanie. Najpiękniejsze jest to, że musisz odkryć sekwencje, patenty, wstawki wkrętki itd. Jeden patent wydaje ci się jakiś znajomy, inny zupełnie obcy, jakaś droga, jakiś chwyt, to nie ta droga, nie to miejsce.W głowie króluje chaos, czujesz się jak John Nash w filmie Piękny umysł, lecz zamiast cyfr wirują chwyty, formacje, wstawki. Odczuwasz, że twój twardy dysk zaczyna się z lekka wieszać. Czyżby wkradło się lekkie szaleństwo? Patrząc wstecz, niewiele jest takich przewieszonych formacji w granitowej części Tatr Polskich. Oryginalnie okap na Wariancie R na Wschodniej Mnicha oferuje podobne przewieszenie, ale jest zdecydowanie mniejszy.


Pierwsze ruchy w daszku

Dotychczas nasi czytelnicy – jeśli chodzi o wspinanie w Tatrach – głównie kojarzyli cię z kilkoma intensywnymi sezonami na Mnichu, kiedy to z różnymi partnerami, po kolei i systematycznie, powtórzyłeś wszystkie najtrudniejsze znajdujące się tam drogi (między innymi Misterium nieprawości – pierwsze powtórzenie i Wariant R Oryginalnie – pierwsze i jak dotąd jedyne powtórzenie). Zdecydowana większość tych wspinaczek odbyła się na drogach dobrze ubezpieczonych boltami, których charakter był bardziej skałkowy niż górski. W przypadku Proszę się wspinać sprawa wygląda zupełnie inaczej, asekuracja na najtrudniejszym wyciągu pozostała niezmieniona (co najwyżej stare haki zostały wymienione na nowsze). Co cię do tego skłoniło? Kilka lat temu, gdy odhaczaliście z Darkiem trudne drogi w tej części Tatr, „o której się głośno nie mówi”, zdarzało się wam czasami dobić jakiego bolta. Wiem, że na Proszę się wspinać asekuracja nie była najlepsza i często zdarzały ci się loty z wyrwanymi przelotami. Skąd zatem takie restrykcyjne podejście?


Z czasem człowiek nabiera pokory, a w pewnych tematach następuje powolna zmiana biegunowości i pozornie bluźnierczy bełkot staje się świętością. Miewaliśmy z Darkiem chwile słabości. Kiedy byliśmy na krawędzi Ciemnej Strony Mocy, a przyduszona psycha szeptała
ogniście niecierpliwą, zgorzkniałą mantrę: „potrzebny spit, wbij go, to nic nie zmienia, posłuchaj prawdy jedynej”...

Dokończenie wywiadu i więcej nt przejścia Proszę się wspinać w: GÓRY, nr 8 (183) sierpień 2009.
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com