facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-11-02
 

Nowa droga w prowincji Syczuan

Z informacji dostarczonych przez serwis mountain.ru wynika, iż silny czteroosobowy zespół wspinaczy z Moskwy i Sankt Petersburga miał na celu pokonać północno zachodni filar centralnie...
O świętej dla Chińczyków górze Siguniang (6250 m), leżącej w masywie Czterech Sióstr, na terenie Parku Narodowego Siguniang, we Wschodnim Tybecie zrobiło się głośno w świecie wspinaczkowym w 2003 roku, kiedy to Brytyjczycy, Mick Fowler i Paul Ramsden zdobyli prestiżowa nagrodę Piolet d`Or (Złotego Czekana), za wytyczenie nowej drogi na północnej ścianie tej góry. Ich linia, która biegła stromym, lodowym kuluarem, schowanym za potężnym skalnym filarem (przez lata nikt nie wiedział o istnieniu tej oczywistej, lodowej drogi biegnącej prosto na szczyt), zyskała nazwę Inside Line i została wyceniona na WI6. O tej sześciodniowej wspinaczce, jak i innych dokonaniach Mick Fowlera, możecie przeczytać więcej w Magazynie Góry (nr 162 / 2007), który częściowo poświęcony był jego osobie.   

Po tej wspomnianej wyżej wspinaczce kilka zespołów zainteresowało się ewidentną formacją, jaką był „ukrywający” lodowy kuluar północno-zachodni filar (do tej pory na tej ścianie jedynymi próbami wspinaczki były te z początku lat osiemdziesiątych, kiedy to amerykański zespół pod kierownictwem słynnego Jima Doniniego próbował pokonać nikłe lodowe kuluary znajdujące się w prawej części tej ściany).
W 2005 roku próbę na tym blisko dziewięćsetmetrowym granitowym (podobno skała jest jak najwyższej jakości) filarze zapisali na swoje konto Amerykanie Chad Kellogg, Joe Puryear i Stoney Richards. Zespół ten pokonał tylko cztery nowe wyciągi w linii spadku ewidentnego systemu rys i zacięć, po czym został dosłownie zmyty ze ściany przez potężne dziewięciodniowe załamanie pogody. Gdy się w końcu przejaśniło, sfrustrowani długim oczekiwanie Amerykanie wybrali sobie inne cele (można napisać, iż przeprowadzili szeroko zakrojony rekonesans).
Podczas zimy 2006-2007 celem zainteresował się zespół japoński. Niestety próba zakończyła się niepowodzeniem. Podobnie jak mająca miejsce w sezonie letnim w 2007 roku próba zespołu rumuńskiego.

W tym samym okresie, z zamiarem ponownego zmierzenia się z tym problemem, powrócił pod Sigunianga, wraz ze swoim partnerem Chad Kellogg. Jednak po wstępnej aklimatyzacji Amerykanie postanowili zaatakować południowo-zachodnią grań tej samej góry, która dawała większą możliwość na pokonanie jej w stylu alpejskim, na lekko. Wyprawa jednak została niespodziewanie przerwana z powodu nieszczęśliwego śmiertelnego wypadku, jakiemu uległa wspinająca się na Alasce żona Chada – Lara-Karen Kellogg*. W związku z zaistniała sytuacją Chad wrócił natychmiast do domu. 

Warto wspomnieć, iż Chad wrócił następnego roku i w towarzystwie swego przyjaciela Dylana Johnsona w ciągu dziesięciodniowej (!) akcji w stylu alpejskim przeszedł wspomnianą wyżej południowo-zachodnią grań. Była to wspinaczka o długości ok. 2000 m, na którą złożyło się 600 m pionowego lasu i dżungli, po którym to nastąpiło 17 wyciągów skalnych w pięknym granicie i 55 (!) wyciągów po skalnej grani, która wraz z wysokością zmieniła się w grań mikstową, a następnie w śnieżno-lodową.
Wspinaczka do góry zajęła osiem dni. Droga zyskała wycenę 5.11, A2, AI 3+ i M5. Na temat jej powagi i wyceny za całość przedsięwzięcia autorzy nie chcieli się wypowiadać. Wystarczy dodać tylko, iż Kellogg stracił ponad 9 kg ze swojej wagi, a Johnson ponad 13 kg...

Ale wracając do tegorocznego przejścia. Wiemy o nim bardzo mało, gdyż jego autorzy ciągle są jeszcze w drodze powrotnej do domu. Z informacji dostarczonych przez serwis mountain.ru wynika, iż silny czteroosobowy zespół wspinaczy z Moskwy i Sankt Petersburga miał na celu pokonać północno zachodni filar centralnie, zrobić coś na wzór jego direttisimy, ale po osiągnięciu mniej więcej jego połowy (po około 500 metrach wspinaczki) skręcili w lewo i połączyli się z drogą autorstwa Fowler-Ramsden. Kontynuując swoją wspinaczkę tą linią osiągnęli wierzchołek Sigunianga.


Nowa droga na Siguniang. Anna Piunowa / Mountain.ru

Jak tylko pojawią się jakieś dodatkowe informacje, to tak szybko jak to tylko będzie możliwe poinformujemy o nich naszych czytelników.

Mountain.ru informuje również o pojawieniu się dodatkowych obostrzeń dla wspinaczy spoza Chin. Każdy powinien zgłosić się po permit pozwalający na odbycie takiej wspinaczki osobiście w siedzibie Chinese Mountaineering Association w Pekinie. Podobno za niedostosowanie się do tych nowych zasad grożą duże kary z wiezieniem włącznie.
Być może zaostrzenie tych przepisów (wprowadzono je w czerwcu) jest związane z tragicznym wypadkiem, jaki na początku roku spotkał działającą w tym rejonie (w szeroko pojętych okolicach) trójkę amerykańskich wspinaczy Micah Dasha, Jonny Coppa i Wade Johnsona.

Lara-Karen Kellogg „wyjechała” ze zjazdu podczas wycofywania się ze wspinaczki na Mount Wake na Ruth Gorge. Przyczyną był brak węzła, a także użycie przyrządu z dość dużym prześwitem – popularne Reverso (jeden z pierwszych modeli) i cienkiej liny, która to dodatkowo się zalodziła...
Idzie sezon zimowy, niech ten wypadek będzie przestrogą. Pamiętajmy, że podczas zjazdów trzeba być zawsze czujnym i zachować jak największą ostrożność. Chwila nieuwagi może sporo kosztować...
Goryonline
 
 
Piotr Michalski
 
Goryonline
 
2018-11-21
GÓRY
 

O tych 4 zasadach pamiętaj wychodząc w góry!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-11-20
GÓRY
 

15-letni Connor Herson klasycznie na The Nose!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com