facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2013-04-23
 

Niepełnosprawni w górach - razem na szczyty

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, czy wróciłbyś w góry gdybyś przestał widzieć, słyszeć lub poruszać się o własnych nogach? Czy miałbyś na tyle siły? Czy miałbyś z kim ponownie ruszyć na szlak?
Pewnie nie, bo nikt z nas nie o tym nie myśli. Mnie tylko raz przez głowę przemknęło, gdy przelatywałam przez kierownicę rozpędzonego roweru „A więc to tak się dzieje...”. Pierwszy raz na w górach na moim nowym rumaku, a tu taki numer! Na szczęście skończyło się na kilku bliznach, na które patrzę codziennie z coraz większą pokorą.

Opowiem Wam o pewnych osobach. Jest ich około osiemdziesięciu i ciągle przybywają nowi. Nie mają rąk, albo nóg, niektórzy nie widzą lub widzą szczątkowo, a dodatkowo niedosłyszą. Część z nich ma problem z równowagą, poruszają się o kulach, chodzikach, wspierają się na ramionach innych... i każdy z nich chodzi po górach. I to wcale nie najłatwiejszymi szlakami.


Pojechaliśmy na Tarnicę. Jeden dzień przeznaczyliśmy na dojazd w Bieszczady, jeden na atak szczytowy, jeden żeby wrócić, każdy w swoją stronę – do Wrocławia, Krakowa, na Hel...
Minęliśmy Przełęcz Bukowską, Rozsypaniec, po drodze zrobiliśmy kilka przystanków. Na jednym z nich uciekliśmy w wszechogarniającą ciszę, jakiej nigdy przecież nie doświadczymy w mieście. Czy trzeba widzieć, żeby ją poczuć? Gdzieś w dole jelenie miały rykowisko. Czy trzeba mieć dobry wzrok, żeby je usłyszeć? Szliśmy z Adamem krok w krok. Jeden upadek, drugi, kawałek na czworakach. Małżeństwo w średnim wieku ochoczo chwyciło Adasia pod ramiona. Biedak nie miał jak się wykręcić. A przecież dobrze sobie dawał radę. Przecież szedł SAM. Na siodle pod Tarnicą zatrzymał nas starszy Pan „Widziałem Was z góry. Nie miałem już sił, chciałem usiąść na trawie i płakać, ale gdy zobaczyłem Was, od razu wrzuciłem szósty bieg!”.

Ślęża. Chętnych do zdobycia szczytu zebrało się ponad pół setki. Żeby nie robić tłoku na szlaku, podzieliliśmy się na trzy grupy: Długodystansowców, Krótkodystansowców i Wózkersów. Każdy ruszył drogą, odpowiednią do swoich możliwości. Bo najważniejsze to wyznaczać sobie realne cele i przesuwać granicę krok po kroku. Zanim wejdziemy na Everest, trzeba najpierw zdobyć osiedlową górkę północną ścianą, bez tlenu i zakładania baz. Bogusia skończyła wycieczkę z dziurą na kolanie i dwiema na łokciach. „Ależ ta Ślęża brudna” - skwitowała z uśmiechem. Mateusz pomknął na handbiku w dół na łeb na szyję. Co z tego, że nie ma nogi, skoro do prowadzenia roweru wystarczą mu sprawne ręce i trochę wyobraźni, żeby nie wystraszyć po drodze ślężańskiego, kamiennego niedźwiedzia, który od wieków strzeże tej magicznej góry.

Śnieżnik – szczyt, który potrafi zaczarować.
Był luty, termometr wskazywał wiele kresek poniżej zera, widoczność niemal zerowa, a śnieg sypał nam prosto w oczy. Szczęśliwcy z rakietami na nogach parli do przodu niemal z prędkością światła, torując drogę pozostałym. Nie było łatwo, szczególnie, gdy niektórym kule zapadały się w świeżym śniegu. Nocne szkolenie z korzystania z GPS, zwiedzanie jam śnieżnych wykopanych przez survivalowców dostarczyło całej ekipie dodatkowych wrażeń, a wszystko Romek zapisał skrzętnie na „filmowej taśmie”. Kiedyś był górnikiem, ale na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił rękę. Teraz dzięki niemu, każdy wyjazd możemy przeżywać wielokrotnie.

Romek o Śnieżniku:
„Po trzech latach stojąc ponownie na tym szczycie i to zdobytym zimą wraz z innymi osobami niepełnosprawnymi i wolontariuszami z projektu „Niepełnosprawni w Górach – Razem na Szczyty” pomyślałem o tym, jaka zmiana dokonała się we mnie i przypomniałem sobie o marzeniu, które kiedyś nieśmiało we mnie zakiełkowało, by wejść i zdobyć wszystkie szczyty, jakie będą w moim zasięgu. Nie te najwyższe, niedostępne i niebezpieczne, ale te które są blisko, a także te, które są w nas i które często lekceważymy, a jednak na co dzień kosztują nas bardzo wiele wysiłku, potu i łez.

Niesamowite jest to, że i tym razem czułem tę energię i moc płynącą z góry. Moc, która wtedy dała mi siłę i odwagę na pokonywanie własnych ograniczeń i słabości, a teraz napełniła spokojem i wiarą w siebie”.

„Niepełnosprawni w górach – Razem na szczyty” to projekt realizowany przy współpracy z Fundacją Jaśka Meli Poza Horyzonty. Biorą w nim udział osoby z niepełnosprawnością ruchową np. po amputacjach i sensoryczną, czyli z dysfunkcjami wzroku i słuchu. Razem z wolontariuszami zdobywają najwyższe szczyty wszystkich pasm górskich w Polsce.

Chcesz do nas dołączyć? „Nie widzę przeszkód” - powiedziałby Radek. Cóż, nie widzi w końcu od wielu lat. Napisz do nas: korona@pozahoryzonty.org
Więcej o projekcie dowiesz się na stronie projektu www.razemnaszczyty.pl oraz na www.pozahoryzonty.org.

Tekst: Magda Jarocka
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Maciek Szopa
 
2018-02-19
GÓRY
 

Wieści z K2: szybkie postępy na Żebrze Abruzzi

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-02-13
GÓRY
 

Wieści z K2 - postępy na nowej drodze

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-02-12
GÓRY
 

Kolejny wypadek i zmiana planów na K2

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-02-09
GÓRY
 

Telewizja France 2 wyemitowała film o Elisabeth Revol

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-02-08
GÓRY
 

Wypadek na K2 - Adam Bielecki trafiony kamieniem

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com