facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-03-31
 

"Nie był drugi, był wielki" - Jerzy Kukuczka

Gdyby Jerzy Kukuczka na ostatnią wspinaczkę wziął inną linę, może uniknąłby śmierci.
Andrzej Dryszel

Pierwszy raz spotkałem Jerzego Kukuczkę 20 lat temu, w tym samym roku, gdy zdobył Koronę Himalajów. Był gościem honorowym balu sylwestrowego, w którym uczestniczyła m.in. ówczesna Miss Polonia, Monika Nowosadko, słynąca z nadzwyczajnego wzrostu i małomówności. Kukuczka, człowiek pogodny i wesoły, a przy tym nieprzesadnie wysoki, parokrotnie ruszał z nią w tan, próbował pogadać. Ze średnim skutkiem. Pogadać z nim za to chcieli inni goście, podchodzący do stołu i namawiający go na górskie zwierzenia. Kukuczka jednak robił się małomówny, odpowiadał półgębkiem „tak” albo „nie”. Był już wtedy bardzo sławny, 18 września 1987 r. wszedł na 14., ostatni, ośmiotysięcznik. Absolutnie nie uważał jednak, że osiągnął coś, czym mógłby się szczycić. Nie było w nim cienia pozy ani kreowania się na wielkiego zdobywcę gór. Choć przecież był największy. A gdy kilka miesięcy później dziennikarze pytali, jakie przeżycie zrobiło na nim najsilniejsze wrażenie, to, choć jego kariera górska obfitowała w wiele dramatycznych momentów, odpowiedział natychmiast: „Taniec z Miss Polonią, Moniką Nowosadko”.

Wielki wyścig

Nazwa Korona Himalajów jest nieprecyzyjna, bo z 14 szczytów ośmiotysięcznych cztery leżą w Karakorum, w tym K2, najtrudniejsza góra świata. Dwadzieścia kilka lat temu wydawało się, że jeden człowiek nie jest w stanie zdobyć wszystkich ośmiotysięczników. Postanowił jednak zrobić to Reinhold Messner, genialny wspinacz z włoskiego Tyrolu, który w latach 1970-1984 pokonał już dziewięć z nich i wtedy zapowiedział, że wejdzie na pozostałe. Kukuczka, nieco młodszy (ur. w 1948 r. w Skoczowie), później niż Messner trafił w góry wysokie i do 1984 r. wszedł na sześć ośmiotysięczników. Polak wspinał się jednak rewelacyjnie, światowe media spekulowały, czy przegoni Messnera. Zaczął się wielki wyścig. W połowie 1985 r. wynik brzmiał 11:9 dla Tyrolczyka. Kukuczka, z pewnością najlepszy wspinacz świata, dokonał rzeczy niebywałej – w ciągu niespełna półtora roku (21 stycznia 1985 r. – 18 lipca 1986 r.) zdobył pięć ośmiotysięczników, z czego aż trzy zimą, na dwóch zaś, także na K2, wytyczył nowe, niezwykle trudne drogi (choć każda droga na drugi szczyt Ziemi jest skrajnie trudna). W ogóle, z wyjątkiem swego pierwszego ośmiotysięcznika, Kukuczka wspinał się albo zimą, albo niezdobytymi wcześniej ścianami. Messner, oficjalnie udający, że nie zauważa konkurenta, wzmocnił tempo. W latach 1985 i 1986 zdobył po dwa szczyty ośmiotysięczne, choć łatwiejszymi drogami niż Kukuczka – i nie dał sobie odebrać zwycięstwa. – Prowadzący przyśpieszył i dopingowany przez środki masowego przekazu, które rywalizacji nadały spektakularność, kosztem stylu ostatnich dwóch wejść – wyścig ten wygrał – komentowała Wanda Rutkiewicz. Kukuczka trochę ironicznie opisywał swe pierwsze spotkanie z wielkim Tyrolczykiem pod Lhotse: „– Pan Messner idzie! Wyprawa pana Messnera! Dwaj zdyszani Szerpowie biegną w dół, gdyby znali polskie porzekadło, krzyczeliby zapewne: Z drogi śledzie... Rozbijają jego namiot, długo z niego nie wychodzą, wszystko w nim pieszczą, wieszają lampę, rozkładają wytworne legowisko. Po kilkunastu minutach wyłania się karawana. Idzie on...”. Polak skompletował Koronę Himalajów rok po Messnerze. Dostał wtedy od niego słynną depeszę: „Nie jesteś drugi, jesteś wielki”, która w dyskretny, acz oczywisty sposób podkreślała, kto był pierwszy. Sam Kukuczka nie uważał swego dokonania za jakiś tytuł do chwały. „Czy ktokolwiek pamięta nazwisko wspinacza, który wszedł na Everest po zdobywcach Hillarym i Tenzingu?”, spytał na jednym ze spotkań. Korona Himalajów ogromnie natomiast ucieszyła jego żonę. – Byłam niesłychanie szczęśliwa, że już zdobył wszystkie ośmiotysięczniki, poczułam wielką ulgę. Mówiłam sobie: jak dobrze, że to się skończyło, teraz nie będzie tak często jeździć w góry, więcej czasu spędzi z synami. Podczas tego całego narzuconego przez media wyścigu bałam się, że coś mu się stanie. Potem odetchnęłam – mówi dziś Cecylia Kukuczka. Jerzy zginął 24 października 1989 r., atakując nieprzebytą południową ścianę Lhotse, najtrudniejsze urwisko świata.

Więcej na: www.przeglad-tygodnik.pl/index.php
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-24
GÓRY
 

Złote Czekany 2018 przyznane w Lądku-Zdroju!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com