Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2007-02-13
 

Na Marsie też są szczyty...

 Halo, baza, są na szczycie, rekord świata!” – taki okrzyk radości usłyszeli 17 lutego 1980 r. himalaiści, biorący udział w zimowej wyprawie na Everest pod kierownictwem Andrzeja Zawady. Po raz pierwszy człowiek stanął na szczycie ośmiotysięcznika zimą.

 
„Hurra! Halo, baza, są na szczycie, rekord świata!” – taki okrzyk radości usłyszeli 17 lutego 1980 r. himalaiści, biorący udział w zimowej wyprawie na Everest pod kierownictwem Andrzeja Zawady. Po raz pierwszy człowiek stanął na szczycie ośmiotysięcznika zimą.

Książkę „Lider. Górskim szlakiem Andrzeja Zawady” Ewa Matuszewska poświęca człowiekowi, dzięki któremu sukces ten był możliwy. Do rąk czytelnika trafia pozycja biograficzna przedstawiająca  dzieciństwo jej bohatera, następnie jego sukcesy jako alpinisty i kierownika wypraw w górach wysokich oraz końcowe epizody życia. Książka powstała z inspiracji jego żony, aktorki Anny Milewskiej – i zaważyło to, moim zdaniem, na jej charakterze. Ewa Matuszewska stawia bowiem swojemu bohaterowi pomnik z brązu, starannie wypolerowany, bez rys i zadrapań.

„Kierownikiem był genialnym...”, „Nigdy nie było kogoś takiego jak on i nigdy nie będzie...”, „Był człowiekiem pod wieloma względami imponującym” – takie mniej więcej wypowiedzi, przeplatane wspomnieniami działalności górskiej, przytacza na ponad 350 stronach. Czy taki był w rzeczywistości? Tym, którzy go osobiście nie znali lub byli zbyt młodzi, by jego sukcesy pamiętać, trudno jednoznacznie ocenić, czy postać przedstawiona w książce jest prawdziwym wizerunkiem Andrzeja Zawady.

Trudne warunki i ekstremalne sytuacje zawsze są źródłem konfliktów i przyczyniają się do powstawania emocji o temperaturze wielokrotnie wyższej od panującej na zewnątrz wyprawowego namiotu. Wieloosobowe wyprawy, silne indywidualności, nierzadko różne nacje – aż dziwne, że prawie wcale nie wspomina się przy okazji ekspedycji Zawady o waśniach i sporach. Tylko nazwisko jednego himalaisty jest w tym kontekście wielokrotnie przywoływane. Jednak Andrzej Zawada, mający „niesamowitą zdolność godzenia sprzeczności” z takich sytuacji wychodzi oczywiście bez szwanku...

Przyznam szczerze, że taki sposób opisywania człowieka, któremu na pewno należy się szacunek i uznanie za dokonania na arenie himalaizmu zimowego, bardzo mnie raził. Zdania typu: „Malubiting został zdobyty, ale nie wierzchołek główny. Dlaczego? Bo zabrakło Zawady. On by nie przepuścił takiego niedopatrzenia” wywoływały uśmiech na twarzy, a czasem wręcz irytowały. Bardziej przekonująco brzmiały gawędziarskie anegdoty z początków taternickiej kariery Zawady (słynne „Skokami, panowie!”), wspomnienia małych uroczystości z wręczaniem flag przed wyruszeniem na atak szczytowy, opis 70-letniego Zawady wyruszającego na akcję górską, by zmobilizować swoją ekipę do walki czy przywoływany obowiązkowy punkt ze spisu ekwipunku członków himalajskiej ekspedycji – garnitur z apaszką. Pełnienie funkcji reprezentacyjnych poza granicami kraju było dla Zawady tak samo ważne jak pobijanie kolejnych górskich rekordów Polski i świata. Wyżej niż Everest już nie można? Ale przecież „na Marsie są szczyty, które mają po 25 tysięcy metrów. Tak więc pewne perspektywy są” – takie kierunki wyznacza Lider pod koniec swojego życia.

Ewa Matuszewska napisała świetną książkę wspomnieniową o Wandzie Rutkiewicz „Uciec jak najwyżej”. Z Rutkiewicz znała się bardzo dobrze i postać tej znanej himalaistki w świetle ciekawych epizodów z życia, przepełnionej emocjami i sprzecznościami, jak żywa z tej książki się wyłania. „Lider” natomiast wypada blado i nieciekawie. Tak naprawdę zamiast portretu Zawady otrzymujemy głównie opis jego „górskich szlaków” i szerzej himalaizmu zimowego.

Mimo tych uwag krytycznych uważam, że jest to ważna pozycja o tematyce górskiej i w bibliotece prawdziwych kolekcjonerów takiej literatury powinna się znaleźć. Nie tylko z powodu wartościowej strony edytorskiej (twarda oprawa, kredowy papier, piękny projekt okładki, klimatyczne czarno-białe zdjęcia), ale przede wszystkim ze względu na próbę zebrania i opracowania wielu źródeł o Zawadzie traktujących. Szkoda tylko, że nie zawsze można jednoznacznie określić, z którego roku pochodzą i w jakich okolicznościach konkretne wypowiedzi powstały.

Kamila Gruszka

Ewa Matuszewska, Lider. Górskim szlakiem Andrzeja Zawady, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2003

Góry 2 (153) 2007

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
Łukasz Kocewiak
 
2017-09-28
HYDEPARK
 

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com