facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2016-01-11
 

Magiczne Lyngen

...czyli o skiturach i wspinaniu na północy Norwegii rozmawiamy z Pawłem Karczmarczykiem


Paweł, porozmawiajmy o kraju, w którym od wielu lat mieszkasz – Norwegii. Jak to się stało, że się tam znalazłeś?

Bez żadnych czarów. Po prostu wsiadłem w samochód i pojechałem. Raz, drugi, trzeci…  Spodobała mi się Norwegia i z czasem pojawiło się więcej powodów, żeby uznać ją za dobrą bazę i miejsce pracy. 



No właśnie – przewodnictwo stało się twoim zawodem. Jaki jest rynek dla tej profesji w Norwegii?

Potencjalnie bardzo dobry. To jeden z najbardziej górzystych krajów na świecie.  Ale wśród Norwegów outdoor jest jak filozofia, żeby nie powiedzieć – religia. Przewodnik będzie najczęściej pełnił rolę dobrego nauczyciela w drodze do samodzielności w górach. Równolegle na tym rynku znajdują się odwiedzający kraj turyści, których w dużej mierze przyciągają góry. Tym, co wyróżnia norweskie góry od innych, jest ich położenie nad jedną z najdłuższych i najbardziej rozbudowanych linii brzegowych spośród wszystkich krajów świata. Lokalny przewodnik zawsze może poszczycić się lepszą znajomością terenu i warunków, a co za tym idzie – może pomóc bardziej efektywnie i bezpiecznie zorganizować kwalifikowanym turystom czas.



Mieszkasz już wiele lat wśród Norwegów – co powiesz o nich jako ludziach?

Nie lubię generalizować. Ludzie w Norwegii są różni, ale przede wszystkim równi. Wszystkich obowiązują te same zasady. Rzadko zwracają sobie uwagę. Jeśli postępujesz wbrew przyjętym zwyczajom, najczęściej oznacza to, że jesteś przyjezdny. Dużo rzeczy działa w prosty sposób, bez obawy, że ktoś będzie kombinował. Ma to swoje zalety, ale może też według mnie prowadzić do lekkiego uśpienia, mniejszej kreatywności, fantazji…



A o wspinaczach? Wydają się być tradycjonalistyczni i przywiązani do swoich zasad. Całkiem niedawno prezes Norweskiego Klubu Alpejskiego (NTK) zrugał publicznie Roberta Jaspera za wbicie spitów na jednym z problemów.

To się łączy z poprzednim pytaniem. Wspinacze nie są nadludźmi. Twoje osiągnięcia ani autorytet nie zwalniają cię z przestrzegania zasad, wobec których wszyscy są równi. Żeby lepiej zrozumieć to „wyznanie”, trzeba postudiować teorie wybitnego norweskiego filozofa (ekozofa) – Arne Næssa. Według jego filozofii, samorealizacja oznacza, że jeśli ktoś nie wie, w jaki sposób rezultaty jego działań wpłyną na innych, nie powinien ich podejmować. 



Oficjalne zasady NTK mówią, że naturalna asekuracja jest integralną częścią wspinaczki lodowej i górskiej. Etyka nakazuje wyczekać na odpowiednie warunki, umiejętności bądź nadejście następnej generacji wspinaczy, aby dany problem został rozwiązany przy użyciu własnej asekuracji.

Wspinałem się w Gudvangen na linii Kjerskredkvelven (tylko na własnej), która pokrywa się częściowo z jedną z nowych propozycji Roberta Jaspera i widziałem wiele niepotrzebnych spitów. Wiem, że kilku wspinaczy czekało na odpowiednie warunki na tych drogach.

 

 

 

Chciałbym porozmawiać o północy Norwegii, która jest w Polsce nieznana, a jak się zdaje, oferuje mnóstwo wspinania i kapitalny skituring. Przeciętny polski wspinacz słyszał o Trollach i Rjukan i sądzi pewnie, że dalej na północ rozciąga się już tylko kraina wiecznej nocy i lodu. Jak jest naprawdę?

Tereny Norwegii za kołem polarnym są naprawdę kapitalne. Jak się ostatnio zwykło mówić: petarda! Zarówno pod względem wspinaczkowym, jak i narciarskim. Piękne, strzeliste góry wyrastają tam prosto z morza. Wystarczy kilka wyciągów wspinaczkowych bądź kilkaset metrów podejścia na foce i zaczynasz górować nad magiczną przestrzenią, fiordami, otwartym morzem, małymi wyspami.  Granica między fantazją i rzeczywistością się rozmywa i trzeba się mocno uszczypnąć, żeby nie zapomnieć, że jest się w górach. Obalmy też mit o wiecznej nocy. Noce polarne trwają od końca listopada do początku stycznia. Po tym okresie dni zaczynają się szybko wydłużać w stronę białych nocy, a od końca maja do końca lipca słońce nie zachodzi za horyzont w ogóle. Prawdziwe perły północy to: Lofoty, wyspa Senja oraz półwysep Lyngen i okoliczne wyspy Uløya i Kågen.



No właśnie – Lyngen. Ostatnio to chyba najmodniejszy kierunek dla skiturowców. Dlaczego?

Rzeczywiście, Lyngen cieszy się dużą popularnością wśród narciarzy z całego świata. Przyjeżdżają tu Szwajcarzy, Francuzi, Niemcy, Amerykanie, Japończycy, Anglicy… Nie oznacza to, że w górach jest tłok. Półwysep Lyngen to 1500 km2 terenu alpejskiego, ze strzelistymi wierzchołkami o niepowtarzalnym charakterze, lodowcami, dolinami i rzekami. W rejonie tym znajdują się sto dwadzieścia cztery wierzchołki przekraczające 1000 m wysokości (w praktyce oznacza to minimum 1000 m deniwelacji!). Półwysep okalają dwa duże fiordy i piękne wyspy z kolejnymi celami narciarskimi, a jego północny koniuszek wcina się w wielkie Morze Północne. To chyba wystarczające powody.




Byłeś tam?

Byłem w rejonie do tej pory trzy razy na kilkutygodniowych wyprawach. Zapowiada się, że będę tam jeździł częściej . W ostatnim sezonie poprowadziłem trzy turnusy dla klientów w polskiej bazie Lyngen Outdoor Center na wyspie Uløya.



Co powoduje, że to tak atrakcyjny rejon?

Przepiękne widoki na wycieczkach turowych, jednoczesne doświadczenie gór i morza, duża ilość świeżych opadów, możliwości zarówno dla bardziej, jak i mniej doświadczonych jeźdźców.



O co chodzi z puchem? Wydaje się, że powinno tam być wilgotno, zatem skąd puch?

Śnieg jest zmienny w górach, a szczególnie jeśli pada na wysokościach od 0 do 1834 m (to wysokość Jiekkevearri – najwyższego wierzchołka Lyngen). Niżej będzie bardziej mokry, wyżej lżejszy, miejscami przewiany. Jedno jest pewne: świeże dostawy puchu gwarantowane, a jazda w nieprzejeżdżonym terenie zawsze daje satysfakcję. 



Jakie są najpopularniejsze wycieczki?

Na samym półwyspie warte polecenia są tury na: Istinden (1495 m), Store Kjostinden (1488 m),  Tafeltinden (1395 m), Trollvasstinden (1440 m), Storgalten  (1219 m, możliwy dostęp z łodzi) i wiele innych. W obowiązkowym pakiecie znalazłaby się też wyspa Kågen i wierzchołek Store Kågtinden (1228 m, dostęp z łodzi) oraz spektakularny trawers masywu Blåtinden (1139 m) na wyspie Uløya. Dodatkowo warte polecenia są tury na głównym lądzie w pobliżu miejscowości Djupvik, z superwidokami na cały półwysep Lyngen i szczyty Storbmegaisa (1288 m) i Storhaugen (1142 m).  




Bardzo popularne są turnusy pod hasłem „narty z łodzi”. Co o nich sądzisz?

Pływanie po fiordach to dodatkowa frajda, jeśli warunki są sprzyjające. Można podpłynąć też pod wystawy, które nie są dostępne inaczej. Ja jestem jednak zwolennikiem stacjonarnej bazy na lądzie, aby zachować większą dynamikę z możliwością użycia samochodu. Na tygodniowym turnusie dwie wycieczki z łodzi to wystarczająca atrakcja. Doświadczenie wielkiej wody jest i tak wszechobecne każdego dnia. W dobrej bazie na lądzie można też lepiej wypocząć i zregenerować się przed następnym dniem. Ogień w kominku czy sauna po wycieczce są nie do przecenienia…



Jak rozumiem, są to tereny głównie narciarskie, mniej wspinaczkowe?

Głównie po to ludzie tu przyjeżdżają. W przewodniku The Lyngen Alps autorstwa Sjura Nesheima i Eivinda Smelanda, znajduje się dużo propozycji wspinaczki zimowej. Zarówno ścianowych dróg mikstowych i lodowych, jak i trawersów grani. Przy dobrej logistyce można wszystko połączyć w fajne wyprawy skialpinistyczne. Bardzo dużo ścian czeka na pierwszych zdobywców.  Na samej wyspie Uløya, gdzie spędziłem najwięcej czasu w zeszłym sezonie, znajdziemy dwu-, trzywyciągowe linie lodowe o różnych trudnościach i wiele ścian bez żadnej aktywności wspinaczkowej.



Wspinanie odbywa się głównie zimą?

Najbardziej znane skalne wspinanie w okolicy to wyspa Kvaløya nieopodal Tromsø. Bardziej wtajemniczeni na pewno słyszeli o słynnej ścianie Blåmann.




A jak wyglądają typowe warunki zimą? Nie jest to przypadkiem coś w rodzaju „Szkocji do kwadratu”?

Ciężko mi się wypowiedzieć o warunkach kalendarzowej zimy, bo w tym rejonie działałem dotychczas w okresie wiosennym. Dobrej jakości lód można znaleźć na zacienionych wystawach jeszcze w pierwszej połowie kwietnia.



Czy dla tatrzańskiego zimowego wspinacza jest to twoim zdaniem atrakcyjny rejon?

Myślę, że jest on atrakcyjny dla każdego zimowego wspinacza, w szczególności dla tych, którzy szukają nowych wyzwań na dziewiczych ścianach i lubią przygody .



Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.


zdjęcia: Paweł Karczmarczyk


lyngen-outdoor.com


Więcej informacji o Lyngen znajdziecie w GÓRACH 246 Numer Specjalny Zima.


Numer dostępny również na urządzenia mobilne.

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Maciek Szopa
 
2018-07-22
GÓRY
 

Andrzej Bargiel zjechał na nartach z K2!!!

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-07-22
GÓRY
 

Andrzej Bargiel zdobył K2 - teraz rozpoczyna zjazd!

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-07-21
GÓRY
 

Bardzo dobre warunki na K2 - 31 osób na szczycie

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com