facebook
 
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 
2026-09-28
 

Leniwy rytm Manaslu

O trzeciej nad ranem szlak wiodący wokół Manaslu jest zalodzoną, wąską ścieżką, która tonie jeszcze w mroku. Promienie światła z naszych czołówek rozprasza pył unoszony przez wiatr, gdy powoli rozpoczynamy długie podejście ku przełęczy Larkya La. Na wysokości ponad 4000 metrów nawet spokojne ruchy wymagają wysiłku. Oddech skraca się, mróz jest ostrzejszy, a sam marsz zaczyna instynktownie dopasowywać się do prostego schematu: krok, oddech, pauza.

Na szlaku do Dharamsali, z widokiem na szczyt Larkya (6249 m)


W INNYM WYMIARZE

 

To chyba właśnie odróżnia pętlę Manaslu Circuit od wielu innych himalajskich tras. Nie chodzi wyłącznie o krajobrazy czy wysokość, ale o to niespieszne poznawanie gór, które zachowały swój dziki, surowy charakter.

 

Trasa prowadzi przez środkowo-zachodni Nepal, wokół ósmego co do wysokości szczytu świata. Choć to jeden z klasycznych trekkingów w Himalajach, nadal jest stosunkowo niezatłoczony i surowy, w porównaniu z innymi, bardziej popularnymi szlakami, takimi jak choćby ten wiodący pod Everest czy wokół Annapurny. Wędrujemy wzdłuż doliny Budhi Gandaki, mijamy wioski przesiąknięte kulturą tybetańską i zmierzamy ku najwyższemu punktowi – przełęczy Larkya La, położonej na wysokości 5106 metrów.

 

Ale nasza przygoda zaczyna się znacznie wcześniej niż na początku szlaku. Już długa podróż z Katmandu do Macha Khola odcina nas od świata, który znamy na co dzień. Miasto zostaje daleko w tyle, a droga wcina się w głębokie doliny, przecinane przez mętne rzeki i wyboiste trakty zawieszone na stromych zboczach. To powolne przechodzenie w inny wymiar pozwala oswoić się z rytmem wyprawy i skłania nas do głębszego zapoznania się z surową naturą tego regionu.

 

Pierwsze dni wędrówki mijają w niemal tropikalnej scenerii. Dolina Budhi Gandaki jest wąska, pełna wilgoci i gęstej roślinności, a droga zmusza do nieustannego podchodzenia i schodzenia. Towarzysząca nam rzeka żłobi głębokie wąwozy i dyktuje nieregularny rytm marszu, który przeplatają wiszące mosty, kamienne schody i mozolna wspinaczka. W tych niższych partiach szlak prowadzi głównie przez wioski Gurungów – ludu od wieków związanego z regionem Gorkha, który po dziś dzień żyje zgodnie z tradycyjnym rolniczym rytmem.

 

Przy szlaku Manaslu Circuit, na kawałku skały, wita nas skromna informacja

 

WYŁĄCZNIE TO, CO NIEZBĘDNE

 

Im wyżej jednak wychodzimy, tym szybciej zmienia się krajobraz. Za Namrung (2630 m) i Lho (3180 m) dolina stopniowo się otwiera, a szlak wkracza w krainę ludu Nubri. Ta społeczność tybetańskiego pochodzenia do dziś kultywuje swój język, tradycje i praktyki religijne głęboko zakorzenione w buddyzmie himalajskim. Wioski stają się coraz bardziej proste i surowe. Zbudowane z kamienia i drewna, skupiają się wokół klasztorów oraz murków mani, pokrytych misternymi płaskorzeźbami i barwnymi flagami modlitewnymi. Spośród nich największe wrażenie zrobiło na mnie Samagaun, leżące na wysokości około 3500 metrów. To wioska poprzecinana wąskimi uliczkami i górskimi strumieniami, gdzie domy przylegają bezpośrednio do obór, a ludzie i zwierzęta dzielą wspólną przestrzeń – jaki, osły, kury i zaledwie garstka mieszkańców. Jednak najbardziej zaskoczył mnie nie sam wygląd wioski, ale to, że jest ona samowystarczalna. Można poczuć, że jest to miejsce zbudowane wyłącznie z tego, co naprawdę niezbędne. I właśnie dlatego niczego tu nie brakuje.

 

W górach to uczucie często powraca. Wszystko jest tam prostsze, sprowadzone do tego, co najważniejsze. Z tej prostoty bierze się poczucie harmonii, którą coraz trudniej znaleźć w codziennym życiu.

 

Wioska Samagaun jest też punktem startowym do wielu ciekawych wędrówek aklimatyzacyjnych. Jeden ze szlaków prowadzi do jeziora Birendra, zasilanego bezpośrednio z lodowców pokrywających stoki Manaslu, którego szmaragdowozielone wody w pogodne dni nabierają niemal nierealnej barwy.

 

Spracowane dłonie starszej kobiety z ludu Nubri

 

Tekst i zdjęcia / MASSIMO CAPPUCCIO
Tłumaczenie / HANNA TRUBICKA


* * *

 

Tekst w całości przeczytasz w 304 (3/2026) numerze Magazynu GÓRY.


GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór >  link

 

 


Więcej nowości i ciekawych artykułów znajdziesz na naszym nowym serwisie: www.magazyngory.pl
Kinga
 
2026-03-31
GÓRY
 

Pierwsze polskie wejście na Sziszapangmę

Komentuj 0
Kinga
 
2024-10-09
GÓRY
 

Z Makalu i Kanczendzongi na nartach

Komentuj 0
Kinga
 
Kinga
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2026 Goryonline.com