facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 
2013-09-24
 

Latarka Fuel firmy Princeton Tec

Powoli lecz zdecydowanie zbliża się jesień. Dla niektórych osób oznacza to przeniesienie części swojej aktywności z otwartych przestrzeni pod suche i ciepłe dachy hal sportowych i siłowni. Jednakże dla wielu z nas krótsze dni oznaczają możliwość podziwiania gór w zupełnie odmiennej scenerii.

Jak ważnym elementem naszego wyposażenia jest latarka, wiedzą wszyscy ci, których noc w górach zastała bez źródła światła. Bezsprzecznie latarka jest jednym z tych przedmiotów, które na stałe powinny zagościć w naszym plecaku.

Nowoczesne latarki dzięki zastosowaniu oświetlenia typu LED posiadają bardzo długi czas pracy, a używane tylko w sytuacjach awaryjnych mogą przez długie miesiące spokojnie spoczywać w naszych plecakach, do momentu, w którym ich użycie będzie niezbędne. Wśród latarek outdoorowych prym wiodą latarki czołowe, tak zwane czołówki. Są one wygodne, ponieważ nie absorbują rąk, pozwalając tym samym na podparcie się o skałę, czy też wędrówkę z kijkami trekkingowymi. Są one również lekkie, tym bardziej, że do ich zasilania najczęściej używane są baterie typu AAA, tak zwane „małe paluszki”.

Fot. outblog.pl



„Cud niepamięci”

Fuela przetestowałem nad Bałtykiem i w Tatrach. Przed wyjazdem z Wrocławia zapoznałem się z instrukcją oraz umieszczonymi na opakowaniu danymi. Już pierwszego dnia urlopu, zupełnie niechcący, przystąpiłem do dosyć ciężkiego dla latarki testu – kąpieli w Bałtyku, która w założeniu miała być jej sesją zdjęciową. W pamięci miałem informację, że jest ona wodoodporna. Na opakowaniu przecież jak byk było napisane „WATER RESISTANT”. No właśnie…, ale na jakim poziomie? Niezrażony, jak to śpiewał Staszek Soyka, „cudem niepamięci”, pozwoliłem Fuelowi na wielokrotną kąpiel w morzu. Okazało się, że latarka, niczym Wenus z Milo skąpana w morskiej pianie, wręcz posągowo znosiła niedogodności, które jej zgotowałem. Przez cały czas trwania sesji, jak i po jej zakończeniu, latarka świeciła, nie wykazując śladów zalania. Dopiero wieczorem, tak na wszelki wypadek, wyciągnąłem z niej baterie. Okazały się one wilgotne. Woda dostała się do środka, pomimo tego latarka nie przerwała swojej pracy. Na drugi dzień, po ich włożeniu, w dalszym ciągu działała bez zarzutu. Po powrocie do Wrocławia okazało się, że producent zapewnia, iż latarka posiada wodoodporność na poziomie pierwszym, co zabezpiecza ją przed deszczem i zachlapaniem. Podczas pobytu nad morzem Fuel udowodnił, że nie boi się nawet słonej wody, a swoją wodoodpornością spokojnie przeskakuje poprzeczkę, którą gwarancją wyznaczyła mu firma Princenton Tec.

 

…ale do rzeczy

Latarkę otrzymujemy w plastikowo-kartonowym opakowaniu, na którym producent umieścił wszystkie niezbędne informacje dotyczące swojego wyrobu. Głównymi z nich są: moc, zasięg oraz czas pracy. Firma Princeton Tec udoskonaliła Fuela, wyposażając go w 4 superjasne diody, które w najmocniejszym trybie dają światło o łącznej mocy 70 lumenów. Wcześniejsza wersja tej latarki posiadała diody o mocy 43 lumenów. Dzięki zastosowaniu nowych LEDów latarka zwiększyła swój zasięg i przy nowych bateriach oświetla teren do 52 metrów.

Na odwrocie opakowania znajduje się tabela pokazująca stosunek czasu pracy baterii do długości wiązki światła. I tak: latarka przy najmocniejszym trybie potrafi oświetlić teren w odległości do 39 metrów przez 50 godzin. Przy ustawieniu trybu energooszczędnego – emitującego najsłabsze światło, potrafi świecić 146 godzin, oświetlając przestrzeń do 20 metrów. Pośredni tryb pozwala na pracę latarki przez 90 godzin. W tym czasie Fuel będzie oświetlał teren do 28 metrów. Latarka posiada również opcję „Flash”. W tym trybie pracuje 96 godzin, doświetlając obszar do 39 metrów. Na opakowaniu znajdziemy również informację, że latarka waży 78 gramów. Jest to waga podana wraz z bateriami. Moja kuchenna waga podczas pomiaru pokazała, że latarka bez baterii waży 37 gramów. Jest to dobry wynik.

Dodatkowo na opakowaniu znajdziemy jeszcze dwie inne, dość istotne informacje. Firma PTec zaznacza, iż otrzymujemy latarkę wyprodukowaną w USA, co ma świadczyć o tym, że produkt ten posiada odpowiednio wysoką jakość. Potwierdza to druga strona opakowania, na której możemy przeczytać, iż firma PTec daje na swój sprzęt 5 lat gwarancji. To dobre świadectwo.

Zawartość opakowania

Producent zadbał, by latarka była gotowa do użycia zaraz po odpakowaniu. Do zestawu, w którego skład wchodzą: latarka, opaska, instrukcja obsługi oraz naklejka, dołożył komplet 3 baterii typu AAA (małych paluszków). Niestety instrukcja dołączona do latarki nie jest w języku polskim, niemniej jednak odległości podane w metrach, piktogramy oraz tabele w niej użyte, w połączeniu z prostotą użytkowania latarki sprawiają, że nawet młody tatrzański świstak poradziłby sobie z jej obsługą ;). Zestaw dopełnia naklejka z logotypem producenta.

Fot. outblog.pl


Konstrukcja

Dużą zaletą latarki jest jej opatentowana konstrukcja. Fuel zaprojektowany został na podobieństwo obrotowego walca. Takie rozwiązanie eliminuje możliwość przypadkowej zmiany kąta padania światła poprzez zahaczenie i obrót latarki.

Fot. outblog.pl

Materiały i wykonanie

Plastik, z którego został wykonany Fuel, jest solidny i twardy. Nic w tej latarce nie skrzypi ani nie trzeszczy. Klapka zamykająca baterie osadzona jest na metalowym zawiasie, a zatrzask ją domykający trzyma solidnie. O tym, jak mocne jest zamknięcie komory baterii, świadczy to, iż producent do podważenia jej zatrzasku zaleca używania sprzączki regulującej długość opaski. Nawet w przypadku upadku latarki zamknięcie porządnie zabezpiecza komorę baterii przed otwarciem.

Czytaj dalej tutaj >>

Tekst: Michał Woźnica / Outblog.pl

Źródło: www.ceneria.pl

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Monika Młodecka
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-20
BIZNES
 

Salewa zdobywa dwie nagrody Gold Award 2018

Komentarze
0
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com