Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2007-10-12
 

Kinga Baranowska na Dhaulagiri - pada, ciągle pada...

Pogoda nie rozpieszcza na Dhaulagiri (8167 m n.p.m.) Kingi Baranowskiej i Dodo Kopolda.


Pogoda nie rozpieszcza na Dhaulagiri (8167 m n.p.m.) Kingi Baranowskiej i Dodo Kopolda. Duże opady śniegu przerywane są krótkimi „oknami” dobrej pogody. Duże zagrożenie lawinowe nie sprzyja postępom w zdobywaniu kolejnych obozów. Poczytajcie sami...

05.10.2007
Zdecydowaliśmy się wczoraj zejść do bazy. Z prognozy wynika, że to załamanie również potrwa parę dni, a lepiej przeczekać je w BC niż wyżej.

04.10.2007
Wczoraj dotarliśmy do jedynki, w głębokim śniegu. Dziś wyszliśmy do dwójki, ale w południe znów załamała się pogoda. Nie zdołaliśmy znaleźć miejsca na dwójkę, znów śnieży i widoczność jest na 10 m. Cała grupa zawróciła - wyszliśmy w 9 osób. Nie jest bezpiecznie, niestety. Nie wiemy, ile potrwa to załamanie pogody :(

01.10.2007
Dziś drugi dzień pogody, ale z góry wciąż spadają lawiny. Udało się zrobić pranie i małe porządki. Dziś będziemy się powoli szykować do wyjścia w górę. Założyliśmy też chorągiewki modlitewne w bazie, by pogoda utrzymała się jak najdłużej. Nasz kucharz nabawił się lekkiej ślepoty śnieżnej, pieką i łzawią jego oczy, gdyż chodził bez okularów przez pół dnia.



30.09.2007
Pierwszy dzień bez opadu śniegu!! Aż na bezdechu sprawdzałam rano, jaka jest pogoda, gdyż podejrzanie cicho było w nocy - nic nie dudniło o namiot... I tu pokazała się Dhaula w całej okazałości! Z mego namiotu zobaczyłam też Dhaula II, gdzie w tej chwili wspinają się moi znajomi z Polski, których serdecznie pozdrawiam :)

29.09.2007
Dziś zawaliła się nasza kuchnia pod wpływem nagromadzonego na dachu śniegu. Wystarczyła tylko noc, wieczorem odgarnialiśmy śnieg, by namiot nie wytrzymał tego ciężaru. Od 6 rano walczyłam z żywiołem. Potem udaliśmy się na lodowiec, gdzie wylądował helikopter i próbowaliśmy znaleźć pod śniegiem nasze rzeczy. Nadaremnie... Śniegu jest tak dużo, że to jak szukanie igły w stogu siana... Ale nie poddamy się łatwo! 

28.09.2007
Przeczytałam już wszystkie książki, jakie zabrałam na wyprawę (dwie). Mając w pamięci tegoroczną Nangę, gdzie nie zdążyłam przeczytać nawet 40 stron - myślałam, że to w zupełności wystarczy. Oczywiście starzy wyjadacze powiedzą - ja to przesiedziałem w niepogodzie dużo więcej, co marudzisz! Dla mnie to faktycznie nowe doświadczenie, od przyjazdu nie przestaje padać ani na 5 min. Baza przypomina labirynt tuneli, pod warunkiem, że się je stale odśnieża. Trzeba też uważać na śnieg zalegający na namiotach. Załamała się już mesa Francuzów i śnieg wpadł do środka. Istne pobojowisko!

26.09.2007
Mokry śnieg dudni cały czas w mój namiot.. Piszę teraz dziennik słuchając Stinga, a za chwilę kucharz zawoła nas na obiad serwując stek z jaka, frytki i surówkę... Robimy tunele między namiotami, by dojść chociażby do toalety. Dziś ze 20 min. przekopywałam się do namiotu prysznicowego, by w końcu się umyć.

Dwie ekipy cały czas są w obozie I. Niedobrze. Nie mogą zejść do bazy, bo teren poniżej jest bardzo lawiniasty, nie chcą ryzykować. Dhaula na razie bardzo nieprzystępna. Słyszę tylko huk lawin, które z niej spadają.. Widziałam ją tylko pierwszego dnia, kiedy to pozwoliła nam rozbić bazę. 

25.09.2007
Niestety trzeci dzień z rzędu śnieży, w bazie napadało ponad pół metra śniegu, w wyższych obozach dość niebezpiecznie, lecą lawiny. Moim i Dodo zajęciem jest głównie odkopywanie namiotów, by ciężki, mokry śnieg ich nie połamał...


Dhaulagiri ("Biała Góra") - szczyt w Himalajach o wysokości 8167 m n.p.m. oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Jest siódmym co do wysokości ośmiotysięcznikiem świata i do tej pory niezdobytym przez żadną Polkę. Obok Dhaulagiri do ośmiotysięczników, na których jeszcze nie było żadnej polskiej himalaistki, należą Kangchenjunga i Manaslu. Szczyt został zdobyty w 1960 roku przez wyprawę szwajcarską m.in. przez Kurta Diembergera, zaś pierwszego i jak do tej pory jedynego zimowego wejścia na Dhaulagiri dokonali Polacy: Jerzy Kukuczka i Andrzej Czok w 1985 roku.

Dhaulagiri nie jest popularną górą, co sezon działa tu stosunkowo mała ilość wypraw i to raczej o charakterze sportowym; nie organizuje się w ogóle wypraw komercyjnych. Grań szczytowa jest eksponowana, długa i niełatwa orientacyjnie stąd odcinek ten należy do kluczowych w trakcie całej akcji górskiej i może być on pokonywany tylko przez Himalaistów z dużym bardzo dużym doświadczeniem i wprawą.

Łączność na wyprawie zapewnia operator telekomunikacyjny firma EXATEL.

Bieżące informacje z wyprawy na:
www.wyprawy.onet.pl 
www.kingabaranowska.com
www.himalaya2007.expedition.sk

Źródło: www.kingabaranowska.com

2007-10-12

(kg)

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
Piotr Michalski
 
 
Piotr Michalski
 
2017-11-13
GÓRY
 

Phungi – nowa droga rosyjska w Himalajach Nepalu

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-08
GÓRY
 

FJÄLLRÄVEN POLAR 2018 - Twoja podróż życia!

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
Maciek Szopa
 
2017-11-01
GÓRY
 

Akcja ratunkowa na Mt. Everest

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com