facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-04-14
 

Dziennik wyprawy Polish Everest Expedition 2010

Uczestnicy wyprawy działają w ramach idei zdobycia "Korony Ziemi" czyli wejścia na najwyższe szczyty wszystkich kontynentów, a także uczczenia 30 rocznicy pierwszego zimowego wejścia na Everest.
Dzień  IX  - 03.04.2010

Skoro świt jedziemy busem do granicy z Tybetem, a potem do Zhangmu na 2300 m. Na granicy atmosfera nerwowości, ciągłej inwigilacji, mnóstwo tajniaków. Przechodzimy wiele kontroli, szukują treści związanych z Dalajlamą. Miejscowi przenoszą nasz sprzęt na plecach przez most graniczny.

Dzień  X – 04.04.2010

Z Zhangmu przemieszczamy się do Nyalam na 3700 m. Pogoda słoneczna, ale jest ok. 0 stopni. Droga, jakiej nie powstydziłoby się żadne alpejskie państwo, wiedzie kręto wzdłuż rzeki. Po południu pada śnieg - w tym miasteczku pamiętającym komunistyczne czasy, gdzie władza bezwstydnie jeździ landcruiserami, a bieda aż piszczy dookoła.

Dzień  XI – 05.04.2010


Dziś w ramach aklimatyzacji wchodzimy na pobliski szczyt 4050 m. Idzie z nami Dawa Sherpa i Kena, który kręci film dla Qobina. Schodząc mijamy grupę Dana Mazura, który już od lat organizuje ekspedycje na Everest.

Dzień  XII – 06.04.2010


Ruszamy do Tingri na 4300 m. Mijamy przełęcz Tonla Pass na 5050 m. z której widać Sisha Pangme, jeden z 14 ośmiotysięczników. W Tingri dopada nas cała masa dzieci krzycząca „hello money”. Spotykamy też naszą rodaczkę z Calgary, która z mężem Gordonem ze Szkocji chce zakończyć koronę ziemi.

Dzień  XIII – 07.04.2010

Wspinamy się na pobliski wierzchołek 4700 m. W oddali widać cel naszej misji - Everest i Cho Oyu z jego kopiastą czapą.
 
Dzień  XIV – 08.04.2010

Ostatni etap do bazy na 5150 m mija bez przeszkód, nie licząc paru check pointów. W bazie mała draka, ponieważ nie pozwalają wywiesić naszej flagi narodowej.

Dzień  XV – 09.04.2010

W celach aklimatyzacyjnych idziemy w stronę bazy wysuniętej. Po drodze mijamy symboliczny cmentarz osób, które straciły życie na Evereście.

Dzień  XVI – 10.04.2010


Odwiedzamy miejscowy monastyr buddyjski, gdzie miejscowy duchowny błogosławi naszą  ekspedycję. Czterogodzinna wędrówka dobrze robi na naszą kondycję.

Dociera do nas tragiczna informacja z Polski. Jesteśmy mocno wstrząśnięci i zszokowani tym, co się stało. Łączymy się w bólu ze wszystkimi...

Dzień  XVII – 11.04.2010

Z samego rana ważenie i pakowanie na yaki całego ekwipunku. Ponad 1,5 tony zmierza do Middle Campu na 5800 m. Z dalszej wyprawy rezygnuje Malezyjczyk.
 
Dzień  XVIII – 12.04.2010


Dalsza wędrówka wzdłuż niemającego końca lodowca Rongbuk do ABC czyli bazy wysuniętej na 6400 m. Pokonane przez nas 22 km daje nam się we znaki.

Dzień  XIX – 13.04.2010

Urządzamy naszą bazę, rozkładamy mesę, namioty osobiste, kuchnie. Temperatura w nocy
-10 stopni, ciśnienie 450 hPa, wiatr na szczycie 135 km/h. Łatwo nie będzie…

Źródło: http://www.everest2010.pl/
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com