facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2004-03-02
 

Droga pod PIK LENINA

...dwa warianty dotarcia w masyw Pamiru. Są to dwie skrajne względem siebie koncepcje...


W artykule przedstawiam dwa warianty dotarcia w masyw Pamiru. Są to dwie skrajne względem siebie koncepcje. Każda z nich jest możliwa do zrealizowania, ale namawiałbym do poszukania jakiegoś własnego rozwiązania, będącego wypadkową poniższych sposobów. Podróżując po krajach byłego ZSSR, musicie być przygotowani, iż ceny oraz patenty dojazdowe, które sprawdziły się rok temu, aktualnie mogą się dalece mijać z rzeczywistością. Koszt waszej podróży w dużym stopniu zależeć będzie od pomysłowości i determinacji. Na Wschodzie, dowiadując się o cenę jakiekolwiek usługi, musicie zaczerpnąć informację z kilku źródeł. Najlepiej, jeśli te wiadomości nie płyną z ust osób bezpośrednio zaangażowanych w daną transakcję.
Pierwsza cena za przejazd podawana przez taksówkarzy z Biszkeku będzie prawdopodobnie kwotą stu dolarów. Jednak przy odrobinie chęci i umiejętności targowania się ręczę, iż zamkniecie się w granicach dwóch-trzech dolarów.
Przedstawiony przeze mnie (atrakcyjny cenowo!) wariant drugi jest dość trudny, ale możliwy do zrealizowania. Cała sztuka polega na delikatnym lawirowaniu między nieustającymi okazjami płacenia frycowego.
Chciałbym przestrzec przed traktowaniem tego materiału jako instrukcji dotarcia pod Pik Lenina. Raczej podchodziłbym do poniższych słów, jak do pewnego szkicu, obrazującego, gdzie i kiedy można trochę przyoszczędzić. Pamiętajcie, w przypadku wyjazdów o podobnym charakterze "rzadko zdarza się wejść dwa razy do tej samej rzeki".
To tylko dwie luźne propozycje. Istnieją jeszcze inne rozwiązania, jak na przykład możliwość skorzystania z usług jakiejś agencji trekkingowej.
Wybór należy do Was...

WARIANT "PROMINENT"

Na kilka tygodni przed wylotem z kraju powinniśmy skontaktować się pocztą elektroniczną z jedną z kirgiskich agencji trekkingowych na przykład z firmą Tien-Shan Travel, mającą swoją siedzibę w Bishkeku. Dzięki nim jesteście w stanie, jeszcze będąc w Polsce, załatwić wszelkie udogodnienia, które pozwolą na przebywanie, podróżowanie i wspinanie się w Kirgistanie.
Podróż do Kirgistanu możemy z powodzeniem zrealizować za pośrednictwem rosyjskiego Aeroflotu albo też linii Kirgiz Air. Samoloty Aeroflotu odlatują z Moskwy do Biszkeku codziennie o 21:25. Koszt takiego połączenia (w dwie strony) waha się w granicach 325-400 $. Do ceny tej należy doliczyć jeszcze około 11 $ opłaty lotniskowej.
Pamiętajcie! Jeśli lecicie z Warszawy z przesiadką w Moskwie, jesteście zwolnieni z konieczności posiadania wizy do Federacji Rosyjskiej. Jeśli jednak udajecie się do "stolicy stolic" koleją, powinniście wcześniej uzyskać wizę tranzytową (szczegóły w drugim wariancie).
Możecie także zastosować "patent kijowski", a więc przejechać pociągiem do Kijowa i następnie udać się już drogą powietrzną do Kirgistanu. Zaletą tego rozwiązania są troszkę niższe ceny przelotu oraz brak konieczności posiadania wizy ukraińskiej.
Wcześnie rano (4:05) lądujecie w Biszkeku. Ani przez chwilę nie będziecie się czuć zagubieni, ponieważ wyjdzie po was przedstawiciel agencji, z usług której korzystacie. Tego samego dnia wylatujecie Jakiem 40 (taki autobus ze skrzydłami) do Osh, przeskakując tym samym małą przeszkodę na waszej trasie w postaci grzbietu Tien-Shanu. W trakcie drogi pod Pik, jak i wracając, warto dla celów regeneracyjnych, choćby na jedną noc, odwiedzić hotel w Osh. Z Osh, po około ośmiu godzinach jazdy samochodem wynajętym przez biuro, dostajecie się do Bazy Głównej, mieszczącej się na Polanie Ługowej pod Pikiem Lenina.
W bazie głównej czeka na was wszystko, co jest niezbędne przy poważnej górskiej działalności: krótkofalówki, telefon satelitarny, namioty, stołówka i wiele innych udogodnień, które pozwolą wam poczuć "smak prawdziwej przygody".

Wariant 1
Podróż:
Rezerwacja dokumentów przez agencje oraz odebranie z lotniska w Biszkeku przez człowieka agencji ceny w Euro odpowiednio na grupę: 30,00, na osobę: 5,00
Przelot: Warszawa - Biszkek - Warszawa: na osobę 540,00
Przelot: Biszkek - Osh - Biszkek: na osobę 90,00
Hotel "Osh Intourist" nocleg + śniadanie: na osobę 30,00
Spotkanie z przedstawicielem biura na lotnisku w Osh: 20,00; 3,30
Przejazd Osh - Baza główna - Osh (6-16 osób): 360,00; 60,00
Zezwolenie na przebywanie w strefie przygranicznej: na osobę 10,00

Koszty ponoszone w bazie głównej:
Namiot ( 3 osobowy), 3 posiłki dziennie, prysznic lub sauna, elektryczność / 1 dzień: na osobę 22,00

Usługi dodatkowe:
Krótkofalówka (Motorolla lub Alniko)/ 1 dzień: na osobę 2,20
Pożyczenie liny na trudniejsze partie/za każdy pasaż: na osobę 15,00

Koszt dla jednej osoby przy 6 osobowym zespole (14 dni pobytu po Pikiem w tym 7 dni opłaconych w Bazie): 1 013,10 Euro


Rachunek, jaki przedstawi wam firma trekkingowa wzbogacony zostanie dodatkowo o około dziesięć procent prowizji.

WARIANT "PIONIER"

Pierwszym krokiem w celu zorganizowania wyprawy w Pamir, podobnie jak w przypadku wcześniej omawianym, winno być skontaktowanie się z jakąś agencją kirgiską. Zwracamy się jednak do nich z prośbą o załatwienie tylko jednej drobnej formalności, np. zezwolenia na przebywanie w strefie przygranicznej. Prosimy również o potwierdzenie rezerwacji tej usługi poprzez wysłanie nam faksu (będzie to oczywiście kosztować). Posiadając taki papierek, który w sposób wyraźny wskazuje na cel naszego wyjazdu, rozpoczynamy załatwiać w Polsce wszelkie kwestie wizowe. Udajemy się wpierw do Konsulatu Republiki Kazachstanu z siedzibą w Warszawie. Do uzyskania wizy potrzebne nam będzie jedno zdjęcie (oczywiście nasze), ksero posiadanego faksu z agencji oraz kwota 40 $. Następnego dnia możemy się już zgłosić po odbiór wizy tranzytowej, zezwalającej na dwukrotny przejazd przez Kazachstan. Przepisy normujące, jakie zaświadczenia upoważniają nas do otrzymania wizy tranzytowej przez Kazachstan, zmieniają się dość często, dlatego też należy się przed wyjazdem skontaktować z Konsulatem w celu otrzymania aktualnych wytycznych.
Od pierwszego października wprowadzono nowe przepisy regulujące zasady wjazdu obywateli RP do Federacji Rosyjskiej. Odszedł na zawsze okres świetności słynnej wizy AB, którą można było bez zbytnich problemów uzyskać w Urzędzie Spraw Obywatelskich. W tym roku, by przejechać przez Rosję, zmuszeni jesteśmy posiadać wizę tranzytową. Opłata wizowa na jeden przejazd przez Federację wynosi 15$ i wydana nam zostanie na podstawie dokumentu potwierdzającego rzeczywisty cel naszej podróży. Za taki dokument może swobodnie posłużyć uzyskana wcześniej wiza kazachska. Okres tranzytu upływa po dziesięciu dniach - później jesteście już w Rosji nielegalnie. [Uwaga: Według aktualnych przepisów i naszych informacji sprawdzonych naocznie w sierpniu 2004 mając wizę do jakiegokolwiek z państw ościennych Federacji Rosyjskiej leżącego na trasie naszej podróży np. pociągiem obywatele polscy mają prawo do dziesięciodniowego tranzytu przez teren Federacji Rosyjskiej bez wizy tranzytowej. Jednak należy się nastawić na ostre pertraktacje z pogranicznikami, którzy spróbują nam wmówić, że tak nie jest - przyp. redakcji].

Pierwszy nasz cel stanowi Moskwa. Koszt przejazdu pociągiem na trasie Moskwa - Warszawa wynosi 320 PLN. Oczywiście nie korzystamy z tego rozwiązania komunikacyjnego - to przecież ćwierć posiadanych przez nas funduszy!!!. Udajemy się do Terespola, gdzie przygranicznym pociągiem przedostajemy się na terytorium Białorusi. Za kwotę nie przekraczającą 30 $ zakupujemy bilet do Moskwy. Można także starać się zdobyć bilety już do Biszkeku, ale może to nie być łatwe. Najważniejszy jest ruch - a więc napieramy na Moskwę. Tutaj rozpoczynamy wojnę o bilet do Biszkeku. Może uda nam się go zdobyć w jeden dzień, ale całkiem możliwa jest kilkudniowa batalia. Jeśli kwestie biletowe oraz termin odjazdu pociągu (odjeżdżają dwa, trzy razy w tygodniu) zmuszą nas do pozostania na parę dni w Moskwie, można spróbować uśmiechnąć się do proboszcza kościoła polskiego w Moskwie - może zgodzi się was przenocować (mam nadzieję, że przez tę informację nie popadam w jakieś straszne tarapaty). Istnieje także możliwość wynajęcia łóżka w stojących, specjalnie przygotowanych do tego celu wagonach sypialnych na Dworcu Białoruskim.
Dla tych, którzy nigdy nie byli w Moskwie należy się krótkie wyjaśnienie. Dworców w Moskwie jest kilka. Jadąc z Brześcia, pojawiamy się na dworcu Białoruskim, natomiast podróż do Kirgistanu rozpoczniemy z Dworca Kazańskiego. Mała rada... Wszędzie w Moskwie poruszajcie się metrem -  to najszybsze i najtańsze rozwiązanie (bomby to zjawisko sporadyczne).
Jeśli jednak pomimo ostrej walki w kolejkach dworcowych, nie uda wam się dostać biletów - nie popadajcie w panikę. Będąc małą grupą możecie spokojnie spróbować wejść do pociągu bez biletów, oczywiście przy wcześniejszym nawiązaniu współpracy z szefem danego wagonu.
Rozpoczyna się kolejny etap waszej eskapady. Trzy doby jazdy pociągiem. Podróż ta zrekompensuje wam wcześniejsze boje przy kasach biletowych. Ludzie w pociągu będą przemili. O to, że nie spotkacie autochtonów nie martwiłbym się. Jak kiedyś jechałem to był potrójny nadkomplet. Te trzy doby naprawdę szybko zlatują - pod warunkiem, że się nie strujecie, ale o tym już w "Dotknięciu pustki"...

Kolejny etap to przedarcie się przez Tien-Shan do liczącego sobie trzy tysiące lat miasta Osh. Są tylko dwie możliwości: samolotem (ale nas oczywiście takie ułatwienia nie interesują) albo samochodem przez nieustannie remontowaną górską drogę. Trasa ta stanowi szlak towarowy, którym przewozi się żywność z Osh na Oszski bazar w Biszkeku. I właśnie udając się na ten bazar mamy największe szanse nawiązać kontakt z jakimś przewoźnikiem.
700 kilometrów górską drogą przez Tien-Shan to prawdziwa perełka krajoznawcza. Mankament stanowi tylko tunel na wysokości czterech tysięcy  metrów. Tunel ten posiada aż dwa pasy natomiast nie posiada wentylacji. Przy jakichkolwiek kłopotach, korkach w sposób błyskawiczny wypełnia się spalinami. Dwa lata temu zaczadziło się w ten sposób 8 osób.
Pobyt w Osh to czas, kiedy należy nadrobić zaległości związane z brakiem zgody na przebywanie w strefie przygranicznej. Dokumenty te możemy załatwić na komisariacie policji.
 
Naszym następnym celem jest Sarisz Mogoł - miejscowość leżąca już w Kotlinie Ałajskiej tuż przed samym grzbietem Pamiru. Dostać się możemy tam miejscowym autobusem. Będzie miło, ale tłoczno, jednak po kilku dniach w pociągu powinniśmy być już zahartowani.
Podróż stukilometrową trasą zabierze nam około piętnastu-dwudziestu godzin. Ta droga nauczy nas pokory i cierpliwości. Co zakręt szofer będzie dolewał wody do chłodnicy, a my będziemy mieli kilkanaście minut czasu na rozprostowanie kości.
W Sarisz Mogoł czeka nas kilka godzin mocnego targowania się o tani transport do Bazy Głównej. Chciałbym Wam zwrócić uwagę na mały szczegół. Określając kwotę i cel podróży, przypilnujcie, by umowa zakładała transport na koniec Polany Ługowej, a nie na jej początek (gdzie mieściła się dawniej baza). Zaoszczędzicie w ten sposób trochę kilometrów dymania z worami...

Kiedy przybędziecie już na polanę, warto skorzystać z tamtejszych namiotów. Po wypiciu kilku kieliszków wódki z szefem obozu można wypertraktować całkiem przyzwoitą stawkę - około 2 $ za dobę.

Wariant 2
Podróż:
Przejazd pociągiem: Terespol-Moskwa -Terespol: na osobę $36,00
Przejazd pociągiem: Moskwa - Biszkek - Moskwa: $110,00
Przejazd samochodem: Biszkek - Osh - Biszkek: na grupę $110,00, na osobę $27,50
Turbaza w Osh - nocleg: $2,00
Przejazd autobusem : Osh - Sari Tash - Osh: $18,00
Przejazd samochodem terenowym: Sary Tash - Baza Główna - Sary Tash: $10,00

Formalności:
Rosyjska wiza tranzytowa - dwa przejazdy: $30,00
Kazachska wiza tranzytowa - dwa przejazdy: $40,00
Zezwolenie na przebywanie w strefie przygranicznej: $10,00
Opłata za przesłanie faksu z agencji: 10 $

Koszty ponoszone w bazie głównej:
Namiot 3 osobowy: $2,00

Koszt dla jednej osoby przy 4 osobowym zespole (14 dni pobytu w rejonie w tym 7 dni opłaconych w Bazie): $290,50


Przedstawione powyżej zestawienia cen mają charakter poglądowy i oczywiście nie obejmują większości cen noclegów oraz kosztów wyżywienia i ubezpieczenia.

CIEKAWSZE ADRESY:

Ambasada RP w Moskwie
ul. Klimaszkina 4, 123557 Moskwa
tel. centrala (0-07-095) 231 15 00
sekretariat 231 15 36, 231 15 11
fax. 231 15 15, 231 15 55
tel. satelitarny 234-40-23
e-mail: embassy@polandemb.ru
www: www.polandemb.ru 

Ambasada RP w Kazachstanie
480099 Ałmaty, Kazachstan
ul. Dżarkiencka 9, róg ul. Iskanderowa 11/13 (rejon Górny Gigant)
tel. (007-3272) 581-551, 581-617
fax. 581-550
e-mail: ambpol@maiz.kz 

Ambasada Republiki Kirgiskiej w Mińsku
220002 Minsk, Starovilenskaya 57
tel. (0-0 375 17), 234 91 17
fax (0-0 375 17) 234 16 02
e-mail: manas@nsys.minsk.by

Ambasada Republiki Kazachstanu w Warszawie
ul. Królowej Marysieńki 14, 02-954 Warszawa
tel. 642 53 88; fax 642 34 27
e-mail: kazdipmis@hot.pl
kzdipmis@ant.pl

Tien Shan Travel
Vladimir Birukov,
Tien-Shan Travel Ltd., 
127 Tscherbakov str., 
Bishkek, 720042
Kyrgyz Republic
Tel/Fax:
+996 (312) 270576
E-Mail: travel@tien-shan.com


 
Dotknięcie pustki

A więc udało się - jedziesz w Pamir!!! Siedzisz sobie wygodnie w wagonie restauracyjnym pociągu relacji Moskwa - Biszkek. Przykładasz głowę do szyby - wiatr kazachskich stepów rozwiewa Ci włosy. Ogrania cię błogostan, czujesz jak przepełnia cię duch globtrotera, pragnienie poznania "nowego". Z namaszczeniem smakujesz dopiero co kupione winogrona i przepijasz je wodą z kazachskich studni. Ech....jest cudownie!.
Nagle twój anielski nastrój przerywa nutka niepokoju, która przebiega w jakiś fizyczny, trudny do zdefiniowania sposób przez twoje ciało. Czujesz zimny pot na skroniach, twoje czoło ogarnia fala gorącego powietrza, która powoli przesuwa się w dół, w stronę bioder. Jeszcze kilka sekund wcześniej miałeś wątpliwości, co do dalszego rozwoju tego stanu... Teraz już jesteś pewny - rozpoczynasz szaleńczy bieg... Masz do przemierzenia wagon, o potrójnym nadkomplecie ludzi. Przeciskasz się przez kolejne metry widząc upragnione drzwi wagonowego kibla. Teraz musisz spokojnie oddychać i myśleć o czymś przyjemnym - jesteś dziesiąty w kolejce...
Potem nastaną dni ciężkie, w trakcie, których pociągowy kibel stanie się twoim nowym domem i nic nie będzie już takie jak dawniej...

Złego dobre poczatki...

A można było tego uniknąć....

Kłopoty z żołądkiem świeżo upieczonych podróżników po Azji to problem powszechny. Można jednak zminimalizować zagrożenie stosując kilka skutecznych metod. Jeszcze przed wyjazdem z kraju powinieneś zabezpieczyć się w odpowiednie środki farmakologiczne - działające w sposób silny i zdecydowany.
Zapewniam - węgiel to za mało. Środki oczywiście same też niczego nie rozwiążą (to chyba mało odpowiednie słowo). Niezbędne są odpowiednie działania profilaktyczne. Po pierwsze starajmy się przechodzić na tamtejszą dietę w sposób stopniowy. Przez cały czas należy pić wyłącznie przegotowaną wodę. Nawet jeśli idziemy myć zęby, dobrze sobie wcześniej zagotować trochę wody. Można kupować tylko te napoje, które mają oryginalne zamknięcie. Popularne ostatnio tabletki odkażające wodę mają niewielki współczynnik efektywności, a woda smakuje po nich okrutnie.
Najlepiej kupować owoce posiadające skórkę (mandarynki, banany itp.). Jeśli kupujemy arbuza, należy go wydłubać ze środka, a nie kroić w plastry - unikniemy wtedy kontaktu ust z palcami. Ostatnie przykazanie... Myj ręce najczęściej, jak tylko możesz !!!
Te wydawałoby się dziecinne i uprzykrzające pobyt zasady pozwolą w jako takim stanie dotrzeć w góry.
Pamiętaj - porządna kilkudniowa sraczka może tak cię odwodnić, że góry będą ostatnią rzeczą, o jakiej będziesz myślał. Oczywiście stopniowo powinniśmy rezygnować z tak ostrej formy izolacji naszego żołądka od nowych smakołyków i przyswajać się do tamtejszej flory bakteryjnej.
W trakcie wspinania pamiętaj (!!!) - woda z lodowca to nie jest dar bogów, eliksir życia. Zagotuj ją!! Chyba że zamiast obozów chcesz zakładać "kible".
Można też zastosować inną metodę. Już od pierwszych dni zabrać się za poznawanie i smakowanie tamtejszych specjałów, mając jednocześnie świadomość, iż nie będzie to lekki kawałek chleba. Wkalkulować sraczkę w cenę poznania świata i odnaleźć w tym przyjemność -  niewielu osobom to się udało.

Tekst: Rafał Ziobro

" Góry", nr 3 (118), marzec 2004

(kb)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-04-10
HYDEPARK
 

Górskie wyprawy fotograficzne

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-03
HYDEPARK
 

Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-03-14
HYDEPARK
 

Denis Urubko – „Skazany na góry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-12-18
HYDEPARK
 

Kurtyka. Sztuka wolności

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com