facebook
 
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 

Cuba Libre

Do obszernej wiaty wchodziło się pod nisko zwisającym okapem z ostrych, suchych liści kokosowych, które jak gont chroniły wielki stół przed opadami letniej pory deszczowej. Przez ostatni tydzień po zachodzie słońca komfortowo poruszało się w koszulkach, lecz tego wieczoru zaczął wiać zimny wiatr. Temperatura spadła do zaskakujących 17°C i wszyscy wskoczyli w puchówki.

 Ekipa wraca ze skał z poczuciem dobrze wykonanej roboty – w tle ściana Los Portales. Od lewej: Michał Sęk, Patryk Potrawiak, Piotr i Antek Piotrowscy, Adam Wolski, Jędrek Dąbrowski, Kasia Knothe i Artur Kraszewski, a na czele Ola Przybysz – spiritus movens przedsięwzięcia

 

Po robocie każdy chciał jak najszybciej spłukać z siebie pył, guano, glony i kolce opuncji zmieszane z potem, co przy 11 osobach oznaczało długą kolejkę pod prysznic. Licząc na to, że kubański rząd włączy nam prąd i pojawi się ciepła woda, ustawiłem się jako ostatni w poczekalni. W międzyczasie siadłem do kolacji. Gdy człowiek, przyzwyczajony do dostępności wszystkiego, ograniczy swoje oczekiwania, cieszą go proste rzeczy. Przykład: po raz pierwszy od ośmiu dni na kolację dostaję kaszę zamiast ryżu. Jedząc, pogrążam się w rozmowie i zapominam o kolejce. W pewnym momencie błyska latarnia na końcu wsi, a lodówka w kuchni zaczyna buczeć monotonnie.

 

– Bueno! – krzyknąłem z radością i poszedłem po ręcznik.

 

 Po ciężkiej harówce związanej z przygotowanie nowych dróg przychodzi moment, który jest ukoronowaniem pracy ekipera – pierwsze prowadzenie. Ola Przybysz na Abeja te deja 7b, wytyczonej i obitej przez Kasię Knothe

 

PIERWSZE WRAŻENIE

 

Konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością często kończy się drastycznym otwarciem oczu. Kurtyna z wizerunkiem malowniczej wyspy pełnej czerwonych Cadillaców i wesołej muzyki gwałtownie opadła z pierwszą wizytą na obrzeżach Hawany… Jakież mamy szczęście żyć w kraju tylu możliwości! Ile czasu musi minąć, aby zmienić tę władzę? Czy faktycznie mogę jakoś pomóc tym ludziom? Tego rodzaju myśli, kłębiące się w głowie podczas 10 godzin lotu, nie dawały mi spać. Stres napędzony fake newsami i wzmacniany relacjami ludzi sprawił, że każdy z nas martwił się o bezpieczeństwo 30-kilogramowych bagaży i ryzyko rewizji czy problemów celnych. Na szczęście sprawnie opuszczamy lotnisko.Negocjacja ceny za taksówkę, sprawdzanie kart eSIM i poszukiwanie adresu (na wyspie bardzo dobrze działa Airb’n’b)… Udało się! Na miejscu spotykamy Olę i Sebastiana, z którymi uzgadniamy kluczowe sprawy, dojadając resztki pokładowego prowiantu.

 

Najważniejsze zadania na następny dzień to wymiana waluty, znalezienie śniadania oraz kolejny etap podróży. Teoretycznie nie ma tu kantorów. Handel uliczny jest zakazany, a sklepów jak na lekarstwo. Gdy doszliśmy pod szpital, zaczęliśmy pytać ludzi, gdzie można wymienić pieniądze. Po kilkunastu minutach jakiś młodzian znający język angielski wyraził chęć pomocy, więc z Piotrem ruszyliśmy za nim do cinkciarza. Zebraliśmy pieniądze od całej grupy, więc po wymianie mój podręczny plecak był wypchany po brzegi plikami banknotów.

 

Poszliśmy coś zjeść. Dziura w ścianie kamienicy zakryta była kratą, przez którą sprzedawca serwował pizzę po 300 peso, a w okolicy znaleźliśmy kolejne okno z wodą i przekąskami. Misja wykonana. Kolejna: dostać się na dworzec i pokonać 700 kilometrów z Hawany do Holguín. Kierowca poinformował, że bagaże musimy ułożyć na końcu autobusu, w miejscu wymontowanych siedzeń. Od razu wskoczyłem na stos toreb i próbowałem umościć się w możliwie wygodnej pozycji, w której miałem spędzić kolejne 16 godzin.

 

 Patryk i Adam obmyślają taktykę pokonania ogromnej agawy, wyrastającej dokładnie w linii wymarzonej drogi

 

Do Holguín zajechaliśmy w środku nocy, aby władować się do domu Juniora, na chwilę odpoczynku. Kilka kaw postawiło nas na nogi, co pozwoliło zaplanować następny dzień podczas oglądania wschodu słońca z betonowego dachu. Po załatwieniu zapasów jedzenia i brakującego sprzętu w skwierczącym upale wróciliśmy do punktu, z którego taksówki miały nas zabrać do Bariay – celu naszej podróży. Gdy przejeżdżaliśmy piaszczystą drogą przez wioskę, mieszkańcy skromnych chat patrzyli w naszym kierunku, jakbyśmy zorganizowali performance. Domki z desek, przykryte suchymi liśćmi palmy, przeplatały się gdzieniegdzie z murowanymi prostokątami domów, prażącymi się w 35°C.

 

W Villa Negrito Dajami i Francisco przywitali nas tak, jakbyśmy w końcu wrócili do domu z dalekiej wyprawy. Rzuciliśmy torby w salonie, w którym porządku i dobrej energii strzegła siedząca w kącie czarna laleczka voodoo, otoczona wszelkimi potrzebnymi rzeczami, łącznie z pastą do zębów. O tej porze roku słońce zachodzi tu koło 19:00, więc nie zastanawiając się długo, poszliśmy na rekonesans w skały.

 

Oplecione lianami drzewa nosiły ślady niedawnego huraganu, trzymając w gałęziach kępki trawy przypominające o sile żywiołu. Za płytką rzeką, na jednym z zakrętów szutrowej, wyboistej drogi, zobaczyliśmy w oddali główną ścianę Los Portales. Obok leżą dwa wyniosłe pagórki, które według historycznych doniesień były pierwszym punktem orientacyjnym dostrzeżonym przez Kolumba płynącego do Nowego Świata. Na dalszym planie – kolejne ściany czekające na odsłonięcie z zarośli i wyeksplorowanie. W tym momencie wybrzmiały w głowie kolejne pytania: „Czy wszystko to trzeba obić? Jak pogodzić wspinanie z nieszkodzeniem naturze?”. Formacje wylane przez tufy były tak duże, że widzieliśmy je z daleka, natomiast sam kształt rejonu, zamkniętego w półkolu przypominającym płaskowyż, zdawał się zapraszać do tworzenia nowych dróg.

 

 Podróżowanie po Kubie jest przygodą samą w sobie, a jedną z atrakcji była jazda typowymi kubańskimi taksówkami,
czyli amerykańskimi krążownikami szos z lat 50.

 

Tekst / JĘDRZEJ DĄBROWSKI
Zdjęcia / MARCIN CIEPIELEWSKI

 

* * *

 

Tekst w całości przeczytasz w 304 (3/2026) numerze Magazynu GÓRY.


GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór >  link


Więcej nowości i ciekawych artykułów znajdziesz na naszym nowym serwisie: www.magazyngory.pl
 
Kinga
 
2026-10-02
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Czeskie piachy dla początkujących - Krizovy vrch

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
 
Kinga
 
2025-09-18
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Nie azeruj z Azerami

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2025-09-15
WSPINACZKA SPORTOWA
 

7 Polaków wystartuje w Mistrzostwach Świata w Parawspinaczce w Seulu!

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2025-07-16
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Żulerka nad Wełtawą

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2026 Goryonline.com