facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-07-27
 

Columbia - Jammin’ Journey

Kiedyś bardzo byłam nastawiona na odzież techniczną, specjalnie przystosowaną na wyprawy w góry i tylko marki produkujące taki sprzęt budziły moje zaufanie...
Tekst: Kamila Gruszka

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy testowałam intensywnie odzież marki Columbia: kamizelkę Jammin’Journey Fleece Vest oraz rozpinaną bluzę Jammin’ Journey Fleece Full Zip.

Trochę o marce Columbia

Muszę przyznać, że przed otrzymaniem tych rzeczy nie bardzo wiedziałam, czego się mogę po marce Columbia spodziewać. Nie była ona obecna w mojej świadomości jako marka outdoorowa i nie spotykało się jej w specjalistycznych sklepach górskich. Minęło kilka miesięcy i wiele się w tej materii zmieniło. Jakiś czas temu bowiem wprowadzono nowy system dystrybucji marki w Polsce i w tej chwili za pomocą prężnej działalności firmy Columbia Sportswear Poland Sp. z o.o. produkty Columbii trafiają do budzących zaufanie sklepów (Skalnik, Cerro Torre, JanmarSport, Asport). Również działalność PR-owa przynosi efekty - coraz więcej bowiem wiemy o technologiach stosowanych przez firmę.

Wrażenia z codziennego użytkowania


Również moje niemal codzienne użytkowanie doprowadziło do tego, że zaczęłam darzyć tę markę coraz większym zaufaniem. Mogę także polecić ją innym jako sprawdzającą się na co dzień oraz na wyjazdach, rozumiejąc pod tym terminem nie ekstremalne wyprawy, tylko takie będące przedłużeniem naszego codziennego aktywnego życia, jak odwiedziny u znajomych, wakacje za granicą, weekendowy wypad w skały czy spływ kajakowy. W czasie takich wyjazdów bowiem częściowo czas spędzamy aktywnie, ale potem zasiadamy za stołem, przed kominkiem czy przy ognisku i w tym samych ciuchach, co w ciągu dnia, czujemy się świetnie.

Taka jest zresztą filozofia firmy - Columbia produkuje rzeczy przeznaczone dla zwykłego człowieka, który tylko może jest trochę bardziej aktywny w życiu niż jego sąsiad i mimo że od czasu do czasu gdzieś wyjeżdża, to jednak niekoniecznie marzy o wejściu na Everest czy zjeździe na nartach z Elbrusa lub opłynięciu jachtem świata dookoła.



Kamizelka Jammin’Journey Fleece Vest oraz bluza Jammin’ Journey Fleece Full Zip.
Fot. Columbia


 

Tak właśnie oceniałam moją kamizelkę i zapinaną na zamek bluzę Columbia.
Od razu moją uwagę zwróciło to, że nie jest to na pewno odzież na ekstremalne wyprawy. Zaczęłam je nazywać pieszczotliwie “ciuszki” i… używać niemal codziennie. Ponieważ nie jestem osobą, która lubi chodzić ubrana w koszulę z kołnierzykiem zapiętą do ostatniego guzika, w rzeczach tych czułam się naprawdę świetnie. Dzisiejsze pośpieszne życie (praca, dzieci, różne aktywności w czasie wolnym) wymusza na nas szybkie decyzje w kwestiach ubioru. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. 10 minut do zamknięcia przedszkola? O rany, trzeba lecieć po dzieci! Najłatwiej mi było wtedy chwycić polar Columbii i popędzić, gdzie trzeba, nie martwiąc się o to, że będę wyglądać nieświeżo. Bluza ta okazała się naprawdę uniwersalna. Zimą zakładałam ją pod kurtkę jako dodatkową warstwę ocieplającą, wiosną jako warstwę wierzchnią w niedeszczowe dni, latem świetnie sprawdzała się w chłodne wieczory. Dodatkowo to, że była zapinana na zamek, ułatwiało regulację ciepła, bo po prostu można ją było rozpiąć, czy łatwo zdjąć, gdy robiło się zbyt ciepło.

Kamizelka z kolei spełniała rolę głównie ocieplającą w przypadku niepewnej pogody. Doskonale sprawdzała się w okresie wiosennym jako dodatkowa warstwa przy krótkim rękawku lub pod kurtką, gdy na polar z długim rękawem było zbyt gorąco.


Minimum technicznych szczegółów


To, co podobało mi się w Columbii to to, że jednocześnie ciuchy te fajnie wyglądają. Może nie mają super technicznego kroju, ale nosząc je na co dzień, czułam się w nich wręcz… elegancko. W porównaniu bowiem do “solidnych” wzorów niektórych firm (niestety, szczególnie tych polskich - chociaż i w tej materii sporo się zmienia), obydwa egzemplarze odzieży fleece’owej Columbii wyglądały delikatnie i bardzo kobieco - oczywiście jak na ciuch outdoorowy. Na pewno duży w tym udział wstawek stretchowych: w kamizelce bardzo wysmuklających sylwetkę, ciągnących się od rękawów do dołu po obu stronach, w kurtce m.in. przy ciekawie wyprofilowanych rękawach. Wyprofilowanie rękawów w okolicach nadgarstków jest warte osobnego wspomnienia, bo dla mnie był to rewelacyjny patent. W zimniejsze dni można było dzięki elastyczności materiału naciągnąć sobie rękaw na rękę, tak że nie trzeba było używać rękawiczek. Zimno też tak łatwo nie wnikało wtedy pod rękaw, co przyczyniało się do dodatkowej izolacji.

Ciuch na wyjazd

Odzież ta rewelacyjnie sprawdzała mi się na wyjazdach...


Dokończenie recenzji sprzętu eksperta Cenerii na www.ceneria.pl.


KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2021 Goryonline.com