facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2017-01-13
 

Choroba wysokogórska

Planowałeś pierwszy wyjazd w góry wysokie? Dla wielu z was będą to pierwsze spotkania z wysokościami większymi niż tatrzańskie, dla innych – nowe rekordy wysokości w Pamirze lub Kaukazie. 

Góry wysokie często porażają nas swoim pięknem, surowością i niedostępnością, wiążą się także z wieloma wyzwaniami i niebezpieczeństwami. W pierwszym odcinku naszego cyklu Marcin Miotk, autor pierwszego polskiego wejścia bez tlenu na Mount Everest, omówi zagadnienia związane z chorobą wysokogórską. 


Everest - używanie dodatkowego tlenu jest tu powszechne, nawet podczas zejścia

Everest - używanie dodatkowego tlenu jest tu powszechne, nawet podczas zejścia


A JEDNAK MOŻNA

Choroba wysokogórska
 (ang. Acute Mountain Sickness – AMS) znana jest od tysięcy lat. Dla starożytnych była wielką zagadką – twierdzili oni, że winni są bogowie, którzy sprowadzają na ludzi szaleństwo. Grecy, słaniając się ze zmęczenia na szczycie Olimpu (2917 m n. p. m. ), uważali, że jest on zarezerwowany dla Bogów. To jednak nie wspinacze wnieśli początkowo największy wkład w lepsze zrozumienie wpływu wysokości na zdrowie człowieka.  Dokładniejsze poznanie tego zjawiska zawdzięczamy baloniarzom, którzy już w połowie XIX wieku wznieśli się balonem na wysokość ok. 10 000 m n.p.m. Potem dopiero pałeczkę przejęli alpiniści. Dzięki brytyjskiej eksploracji Everestu już w latach dwudziestych minionego stulecia wiadomo było, że człowiek może spędzić kilka dni na wysokości około 8000 m, pod warunkiem, że stopniowo będzie się aklimatyzował. Powyżej 8000 m konieczność użycia sztucznego tlenu wydawała się nieunikniona. Jednak początkowo przeciwnikiem używania sztucznego tlenu był nawet słynny Brytyjczyk George Leigh Mallory – uważał on takie ułatwienia za niesportowe. Dopiero dwie nieudane wyprawy w 1921 i 1922 roku przekonały Mallory’ego, że bez użycia sztucznego tlenu nigdy nie zdobędzie swojej wymarzonej góry, skutkiem czego podczas swojej ostatniej wyprawy w 1924 roku zaczął on używać tlenowego wspomagania. Również John Hunt, kierownik pierwszej zwycięskiej ekspedycji na Everest w 1953 roku, stwierdził, że gdyby nie dodatkowy tlen, którego używali pierwsi zdobywcy Edmund Hillary i Tenzing Norgay, wyprawa z pewnością nie dotarłaby na szczyt. Konieczność użycia tlenu podczas wspinaczki na szczyt potwierdzał również fizjolog tej ekspedycji dr Griffith Pugh, według którego „tylko ludzie wyjątkowi mogą wejść na ponad 8200 metrów bez dodatkowego tlenu”. Dopiero w roku 1978 Peter Habeler i Reinhold Messner udowodnili, że można wejść na najwyższy szczyt Ziemi bez dodatkowego tlenu. Wejścia dokonali od strony Nepalu, drogą klasyczną przez Przełęcz Południową. Część komentatorów nazwała ten wyczyn pierwszym prawdziwym wejściem na Mount Everest. Szerpowie jednak nie mogli uwierzyć, że oto jacyś przybysze spoza Nepalu są zdolni do takiego wyczynu, którego nie udało się dokonać dotąd żadnemu tubylcowi. Po cichu nawet kwestionowano osiągnięcie Europejczyków, oskarżając ich o korzystanie z miniaturowych butli tlenowych. Oskarżenia jednak nie potwierdziły się. Messner w roku 1980 uciszył wszystkich niedowiarków, dokonując pierwszego solowego wejścia bez użycia tlenu – tym razem od strony tybetańskiej. Obecnie wejścia bez tlenu na Everest zdarzają się bardzo rzadko – co roku udaje się to tylko kilku osobom na kilkuset zdobywców, którzy wchodzą z tlenem.

KĄCIK NAUKOWY

Dla lepszego zrozumienia wpływu wysokości na ludzkie zdrowie konieczna jest krótka lekcja z pogranicza fizyki, chemii i medycyny:
1. Torricelli: Powietrze ma ciężar. 
2. Pascal: Ponieważ gęstość powietrza maleje wraz ze wzrostem wysokości, ciśnienie atmosferyczne spada przy wznoszeniu się.
3. Na poziomie morza ciśnienie atmosferyczne wynosi 760 mililitrów słupa rtęci (mmHg).
4. Dorosły człowiek podczas spoczynku zużywa około jednej trzeciej litra tlenu na minutę. W trakcie intensywnego wysiłku, z jakim mamy do czynienia podczas wspinaczki np. na Everest, zapotrzebowanie to wzrasta ponad dziesięciokrotnie. 
5. Tlen stanowi 21 procent powietrza, dwutlenek węgla 0,04 procent, reszta to głównie azot.
6. Na szczycie Everestu powietrze zawiera taki sam procent tlenu, ale ponieważ ciśnienie atmosferyczne spada do 30% tego z poziomu morza, ciśnienie cząstkowe tlenu w powietrzu ulega proporcjonalnie zmniejszeniu – innymi słowy organizm trudniej absorbuje tlen.
7. Aby na dużej wysokości dobrze dotlenić organizm zaczynamy szybko oddychać. Ta dodatkowa wentylacja podnosi zawartość tlenu we krwi, ale nigdy do takiej, jaka jest na poziomie morza. Niedotlenienie organizmu spowodowane dużą wysokością nosi nazwę hipoksji.
8. Regulatorem oddychania jest dwutlenek węgla, wytwarzany w organizmie jako zbędny produkt przemiany materii. Krew przenosi dwutlenek węgla do płuc, skąd zostaje on wydalony za zewnątrz. Im szybciej oddychamy, tym więcej dwutlenku węgla wydychamy i jego ciśnienie cząstkowe w płucach obniża się, dzięki czemu zostaje więcej przestrzeni dla tlenu.
9. Reakcją organizmu na dużą wysokość jest obniżenie tlenu we krwi, które z kolei stymuluje nerki do produkcji erytropoetyny – hormonu, który pobudza szpik kostny do produkcji krwinek czerwonych (erytrocytów), zawierających hemoglobinę, której większe stężenie we krwi poprawia znacznie transport tlenu do organizmu.
10. Większa ilość krwinek czerwonych zwiększa jednak lepkość krwi, co utrudnia pracę serca. Wyjaśnia to, dlaczego urodzeni na dużej wysokości (np. Szerpowie) mają większe serca, które efektywniej pompują krew. Ich płuca i tkanki maja więcej naczyń włosowatych, co znacznie ułatwia pobieranie i transport tlenu. 

 

CHOROBA WYSOKOGÓRSKA - GDZIE JEST GRANICA?

Na jakiej wysokości zaczynamy odczuwać skutki choroby wysokogórskiej? U ludzi, którzy zamieszkują tereny nizinne pierwsze objawy choroby górskiej pojawiają się na wysokości ponad 3000 metrów. Jednak w dużej mierze jest to sprawa indywidualna. Niektórzy odczuwają już wysokość podczas pobytu nad Morskim Okiem (1500 m n.p.m.) – nie do końca zdając sobie chyba sprawę, z czego wynika ich kiepskie samopoczucie. Często powtarzana teoria mówi, że istnieje zjawisko „pamięć wysokościowej” – oznacza ono, że człowiek, który co najmniej raz w życiu przebywał na danej wysokości (np. 4000 m n.p.m.), będzie się czuł się na tej wysokości lepiej, gdy np. za rok lub dwa ponownie osiągnie tą wysokość – oczywiście w porównaniu do nowicjusza na tej wysokości. Na wysokości 5000–7800 m n.p.m. aklimatyzacja przebiega już bardzo wolno, a sprawność fizyczna obniża się. Powyżej wysokości 7800 m wkraczamy w „strefę śmierci” – następuję tutaj gwałtowny spadek sił fizycznych, regeneracja organizmu nie jest zaś możliwa. Spada masa ciała, organizm nie tylko spala nadmiar tłuszczu, ale również wykorzystuje białka zawarte w mięśniach. Okres przebywania na tej wysokości należy ograniczyć do maks. 2–3 dni.


Na dużej wysokości mamy do czynienia ze stopniowym spadkiem tzw. pułapu tlenowego (VO2max), czyli maksymalnych zdolności pochłaniania tlenu przez organizm ludzki. Spadek VO2max obserwujemy już od niedużych wysokości (ok. 1400–1600 m n.p.m.), dalej postępuję ono w miarę liniowo: o około 11% na każde 1000 m wzrostu wysokości. Na wysokości szczytów ośmiotysięcznych VO2max wynosi tylko ok. 20% wartości z poziomu morza.

OBJAWY

Tempo przyzwyczajania się do wysokości jest cechą indywidualną. Nie ma jednej granicy (wysokości), na której pojawiają się objawy choroby wysokościowej. Jak jednak te objawy rozpoznać? Oto najczęstsze z nich:
1. Ból/zawroty głowy – najczęściej występujący objaw. 
2. Bezsenność – jeśli występuje długo, szczególnie źle wpływa na regenerację sił. 
3. Brak apetytu. 
4. Rozdrażnienie/drażliwość.
5. Bóle mięśni. 
6. Ogólne zmęczenie.
7. Nudności/otępienie – apatia, brak zdania, podejście na zasadzie „wszystko mi jedno”.
8. Wymioty – typowa reakcja organizmu na znaczne niedotlenienie organizmu.
9. Obrzęk twarzy, rąk, stóp – bardzo dobitny objaw choroby, łatwo poznać po spuchniętej twarzy lub palcach u rąk.
10. Problemy z oddawaniem moczu – bardzo charakterystyczny objaw, często skutek obrzęku płuc.

Podczas wyprawy musimy bardzo dobrze obserwować swojego partnera/partnerów: jak się zachowują, czy oddają mocz, czy nie są spuchnięci. Czasami osobie chorej jest ciężko się przyznać ze coś jej dolega, jest bierna i nie ma ochoty na akcję górską.


Sprowadzanie alpinisty z objawami choroby wysokościowej

Sprowadzanie alpinisty z objawami choroby wysokościowej


KONSEKWENCJE CHOROBY WYSOKOŚCIOWEJ 

Obrzęk płuc (w literaturze nazywany skrótem HAPE High Altitiude Pulmonary Edema) – na dużej wysokości płucne naczynia krwionośne zwężają się. Problem w tym, że niektóre zwężają się bardziej od innych, sprawiając że przez pozostałe, drożne naczynia krwionośne przepływa więcej krwi, co powoduje wzrost ciśnienia krwi w płucach. Można to porównać do zatkanego częściowo prysznica – poprzez drożne dziurki woda wydostaje się z większym impetem (ciśnieniem). To zwiększone ciśnienie powoduje, że pęcherzyki płucne przesiąkają, gromadzi się w nich płyn, który przeszkadza w wymianie gazowej. Pojawiają się trudności w oddychaniu, zalegający płyn dosłownie chlupocze w płucach, co wyraźnie słychać. W konsekwencji człowiek dusi się, ponieważ oddychanie staje się niemożliwe. Chora osoba kaszle, ma krótki oddech, jest śpiąca, cierpi na bóle w klatce piersiowej. Chorego trzeba szybko sprowadzić w dół, podać tlen (lub umieścić w worku ciśnieniowym) i odpowiednie leki.

Obrzęk mózgu  (HACE High Altitiude Cerebral Edema) – płyn z niedotlenionych naczyń krwionośnych w mózgu przenika na zewnątrz. Powstaje opuchlizna, która powoduje wzrost ciśnienia wewnątrz czaszki. Zdolności ruchowe i umysłowe chorego pogarszają się w błyskawicznym tempie, prowadząc do śpiączki, po której następuje śmierć. Choroba ta jest bardzo niebezpieczna, ponieważ chory może nie zauważyć symptomów choroby, które pojawiają się niemal bez ostrzeżenia. Podobnie jak przy obrzęku płuc najlepszym lekarstwem jest szybki transport chorego w dół. 

KONSEKWENCJE NIEDOTLENIENIA

Efekt drugiego człowieka
 – na bardzo dużych wysokościach (najczęściej powyżej 7000 m n.p.m.) alpiniści na wskutek niedotlenienia doświadczają wrażenia, że ktoś im towarzyszy podczas wspinaczki, wspina się razem z nimi. Objawem takiego wrażenie jest częste oglądanie się za siebie, czekanie na kogoś lub nawet opisywane w literaturze rozlewanie herbaty do dwóch kubków. Efekt ten mogłem zaobserwować podczas swojego wejścia na Everest – nie jest on niebezpieczny, miałem wręcz wrażenie, ze ktoś się mną opiekuje, ktoś nade mną czuwa. 

Gorączka szczytowa (ang. summit fever) – aby wspinać się w Himalajach trzeba mieć duże doświadczenie górskie, motywacje. Jednak granica między rozsądkiem a chorobliwą żądzą wejścia na szczyt jest bardzo cienka – szczególnie, gdy myślimy o niej na wysokość np. 8500 m. Duża wysokość powoduje, że nasz otępiały mózg nie odbiera wszystkich bodźców. Widoczny w oddali szczyt mami nas swoją bliskością. Czytając literaturę górską, często nie dajemy wiary jak można było zawrócić 100 metrów przed szczytem. Przecież to nonsens – myślimy. Wydaje się, że 100 metrów to przecież kilka, kilkanaście minut. Doświadczeni alpiniści wiedzą jednak, że może to zająć nawet dwie, trzy godziny – które później decydują o bezpiecznym powrocie. 


Szerpowie - naród naturalnie przystosowany do dużych wysokości

Szerpowie - naród naturalnie przystosowany do dużych wysokości


LEKARSTWA

Lekarstwami zajmują się lekarze, a nie alpiniści, także podane poniżej medykamenty mają charakter jedynie informacyjny. Przed wyprawą należy udać się do lekarza w celu przepisania odpowiednich medykamentów. Należy również pamiętać, że leki, które pomagają jednym, mogą szkodzić drugiej osobie (uczulenia, alergie itp.).

Na ból głowy wystarczy zwykły lek przeciwbólowy, np. Ibupron. Nie należy jednak przesadzać. Niektórzy używają też aspiryny, ale generalnie nie jest ona polecana, ponieważ rozrzedza krew i w razie krwotoku ciężko jest zatamować krew. Jeśli już używamy aspiryny – najlepiej pół tabletki.

Diamox lub Duramid – leki działające moczopędnie, często stosowane w celu przyspieszenia aklimatyzacji, najczęściej sprawdzają się w początkowym stadium aklimatyzacji.

INNE UŻYTECZNE

Gamow bag – worek ciśnieniowy stosowany do ratowania osób z silnymi objawami choroby wysokogórskiej. Chorego umieszcza się w specjalnym worku, które następnie pompuje się w ten sposób, aby ciśnienie w jego wnętrzu symulowało niższą wysokość. Szczególnie przydatne narzędzie w rejonach górskich, gdzie trudno sprowadzić chorego na niższą wysokość (np. w Tybecie).


Gamow bag – worek ciśnieniowy stosowany do ratowania osób z silnymi objawami choroby wysokogórskiej.


Pulsoximeter – przyrząd do mierzenia zawartości tlenu w krwi, pozwala zmierzyć stopień aklimatyzacji.


Pulsoximeter




Tekst i zdjęcia: Marcin Miotk 
Góry nr.144



Przeczytaj Online liczne artykuły o tematyce górskiej. Wiele praktycznych porad i wskazówek naszych ekspertów na każdy temat - Górski Magazyn Sportowy

Goryonline
 
2015-09-17
GÓRY
 

Tłumaczenia zaleceń komisji medycznej UIAA

Komentuj 0
Goryonline
 
2018-02-13
Tylko w GÓRACH
 

Moc na talerzu, odc.2 - Przed treningiem: Budyń jaglany

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-02-06
Tylko w GÓRACH
 

GÓRY (259): wspinaczkowe podsumowanie 2017 roku

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-02-06
Tylko w GÓRACH
 

Domowy izotonik - Moc na talerzu, odcinek pierwszy

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-02-05
Tylko w GÓRACH
 

W czym na K2? Janusz Gołąb o wyposażeniu członka wyprawy

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com