facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Tylko w GÓRACH Top artykułów z GÓR

Elbrus – vademecum zdobywcy

Elbrus (5642 m) – najwyższy szczyt Kaukazu, uważany też za najwyższą górę Europy. W tej kwestii trwa jednak nieustanny spór geografów i alpinistów. Według listy wierzchołków zaliczanych do Korony Ziemi, zaproponowanej przez Messnera, Elbrus dzierży miano najwyższego w Europie, więc każdy, kto kolekcjonuje jej perły, z pewnością będzie musiał się na niego wspiąć… A na dodatek wejdzie też na Mont Blanc, tak na wszelki wypadek ;).

 
 
 

Aconcagua – vademecum zdobywcy

Najwyższa góra Ameryki Południowej i druga co do wysokości w Koronie Ziemi. Leży w argentyńskiej części Andów, najdłuższego pasma na świecie. Bardzo często mówi się, że jest siedmiotysięcznikiem. Choć do tego miana brakuje jej naprawdę niewiele metrów, to jednak formalnie pozostaje sześciotysięcznikiem. Dla wielu osób stanowi przepustkę w góry najwyższe – nie bez powodu, ponieważ poza szczytami Himalajów i Karakorum jest najwyższa na świecie. Dlatego po zdobyciu jej wierzchołka można śmiało planować wyprawę na swój pierwszy ośmiotysięcznik.

 
 
 

Ueli Steck – „Jeśli nie akceptujesz ryzyka, nie powinieneś wchodzić w ścianę”

30 kwietnia 2017 roku, stoki Nuptse w Himalajach… Trudno w to uwierzyć, ale minęły już 3 lata od śmierci Ueli Stecka. Z tego powodu przypominamy archiwalny wywiad, który był opublikowany w GÓRACH w grudniu 2015 roku. Z UELI STECKIEM rozmawiał ŁUKASZ ZIÓŁKOWSKI.

 
 
 

Adam Ondra – „W takich chwilach ciężko mi kontrolować emocje”

„Nie musisz pytać mnie o źródło motywacji. To naturalna część mnie. Wspinam się, bo po prostu to lubię” – tak swoją filozofię przedstawiał Adam Ondra w 2012 roku. Jak jeszcze wyglądało jego podejście do wspinania 8 lat temu? Tego dowiecie się z archiwalnego wywiadu, jaki z Adamem przeprowadził Maciek Szopa. Od tego czasu zmieniło się naprawdę wiele…

 
 
 

Island Peak – vademecum zdobywcy

Jeden z najpopularniejszych, niskich sześciotysięczników – Island Peak ma 6189 metrów, więc wysokością nie może się równać na przykład z Aconcaguą, która ma prawie 7000 metrów. Jednak pod względem trudności technicznych jest zdecydowanie bardziej wymagający i stanowi świetne przygotowanie do ambitniejszych wejść. Zresztą, dość często bywa wykorzystywany do aklimatyzacji w drodze na Mount Everest czy Lhotse. 

 
 
 

Najtrudniejsze zjazdy w Tatrach – część 2

O klasykach ekstremalnego narciarstwa w Tatrach z EDWARDEM LICHOTĄ rozmawia Barbara Suchy.

 
 
 

Kulisy planu serialu „Ratownicy”

Wiosną 2010 roku napisano scenariusz 13-odcinkowego serialu, którego bohaterami mieli być ratownicy górscy pracujący w Tatrach. Oryginalny pomysł zakładał, że będą to TOPR-owcy, jak się jednak niebawem okazało, plany filmowców rozbiły się o mur przepisów TPN, który w zbyt dużym stopniu chciał ingerować w scenariusz. Oczywiście skończyło się na uniwersalnej wymówce o potrzebie ochrony przyrody… Kto wie, może i dobrze się stało. Solidarnie, współpracy odmówił także TOPR.

 
 
 

Najtrudniejsze zjazdy w Tatrach – część 1

O historii ekstremalnych zjazdów narciarskich w Polskich Tatrach z PIOTREM KONOPKĄ rozmawia Barbara Suchy.

 
 
 

Róża czy wampir?

Każda dekada ma swój niepowtarzalny styl i swoich bohaterów, jednak lata 80. odcisnęły wyjątkowe piętno na historii wspinania sportowego. Sprzęt, trening, trudności dróg – w tych wszystkich aspektach nastąpiły wtedy rewolucyjne zmiany. Niemal co roku pojawiał się nowy stopień trudności, ruch w skale urósł do rangi sztuki, a progres wydawał się nie mieć końca. 

 
 
 

Zdobyć wrzątek

Historia kuchenek nie jest długa, a rozpoczęła się około 1892 roku. Do tego czasu człowiek mógł dotrzeć tylko tak wysoko, jak wysoko potrafił wnieść opał, rozpalić ognisko i powiesić nad nim kociołek. Nie byłoby eksploracji gór najwyższych, rejonów polarnych ani innych odludnych miejsc, gdybyśmy nie wynaleźli sposobu na topienie śniegu lub lodu i pozyskiwanie z nich wody, najlepiej w postaci wrzątku. To niby oczywiste, ale obecnie mało kto się nad tym zastanawia. 

 
 
 

Yukon Quest w wersji biegowej

O niedźwiedzim mięsie, biegu 1000-milowym szlakiem gorączki złota, miesiącu spędzonym w totalnej głuszy i na wielkim mrozie z Michałem Kiełbasińskim rozmawia Piotr Gruszkowski.

 
 
 

Zygmunt Andrzej Heinrich – pierwszoplanowa postać drugiego planu

Himalajski wyga, dla którego góry wysokie były drugim domem. Stały się też miejscem wiecznego spoczynku. Miał na koncie zimowe i letnie wejścia na ośmiotysięczniki, liczne sukcesy na szczytach siedmiotysięcznych. Skromny, ostrożny, bezkonfliktowy, ciężko pracujący na sukces wyprawy. Mimo niewątpliwych osiągnięć, pozostaje dziś nieco w cieniu bardziej medialnych himalaistów swojego pokolenia.

 
 
 

"Jeden dzień z życia" - 31 grudnia 1988r. - Lhotse

Dokładnie 31 lat temu, w noc sylwestrową, Krzysztof Wielicki dokonał jednego ze swoich największych wyczynów - samotnie stanął na szczycie Lhotse (8516 m n.p.m.), w dodatku w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa w górach. Było to (i jest takim do tej pory) jedyne w historii pierwsze zimowe wejście na ośmiotysięcznik dokonane samotnie. Z tej okazji zapraszamy Was do lektury tekstu, będącym zarazem fragmentem najnowszej książki naszego himalaisty, w którym przybliża kulisy wydarzeń tamtego dnia.

 
 
 

Conrad Anker - wspinacz uniwersalny

Niewielu jest na świecie wspinaczy, którzy mają tak imponujący wykaz przejść jak Conrad Anker. Znajdziemy w nim nowe drogi i rekordy czasowe na El Capitanie, wejścia na wszystkie główne wierzchołki Cerro Torre, wielkie ściany Alaski i Antarktydy, a także trudne siedmiotysięczniki w Himalajach i Karakorum oraz dwa wejścia bez tlenu na Everest. Jeśli dodamy do tego tak różne fakty, jak znalezienie ciała George’a Mallory’ego, partnerstwo z legendarnymi alpinistami lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku oraz... niewątpliwą elokwencję, będzie jasne, że nie tak łatwo we wspinaczkowym świecie o równie ciekawego rozmówcę. Oto dowód.

 
 
 

"Strzeż się piorunów" - jak zachować się podczas burzy w górach?

To, że w czasie burzy nie powinno się chodzić po górach, to „oczywista oczywistość”. Zwłaszcza że w komunikatach meteo często pojawiają się burzowe ostrzeżenia, dzięki czemu możemy dopasować naszą wycieczkę do prognoz. Z drugiej strony, wszystkiego przewidzieć się nie da – prawdopodobnie nieraz jeszcze zostaniemy przez burzę zaskoczeni.

 
 
 

Papieską drogą na Monte Bianco

Mówiąc o wejściu na Mont Blanc, większość osób z pewnością myśli o drodze przez Aiguille du Goûter, znajdującej się po stronie francuskiej. Coraz częściej jednak, wobec jej ogromnego zatłoczenia, rosnącego wraz z ociepleniem klimatu ryzyka związanego z koniecznością przejścia przez zagrożony lawinami kamiennymi Grand Couloir, a wreszcie wobec ciągle rosnących cen w schronisku Goûter i surowych kar za nielegalne biwakowanie, ambitniejsi spośród wysokogórskich turystów wybierają wejście od strony Włoch. 

 
 
 

Rejony wspinaczkowe na lato: Gorges du Verdon

Każdy szanujący się wspinacz, czy to początkujący, który zapragnął rozpocząć przygodę z wielowyciągowym wspinaniem, czy też mistrz skały szukający nowych wyzwań, powinien odwiedzić trzy perełki wśród europejskich rejonów wspinaczki wielowyciągowej: Verdon, Arco i Paklenicę. Dwa ostatnie były już prezentowane na łamach GÓR, czas więc na moim zdaniem absolutny numer jeden – Verdon.

 
 
 

Rejony wspinaczkowe na lato: Tupá Skała

Bez wątpienia nie jest to flagowy rejon skałkowy Słowacji. Tupá Skała to kolejna propozycja dla tych, którzy odwiedzili już Súlov, Jelenec, Predhorie lub Hrádok i zastanawiają się, gdzie by tu pojechać.

 
 
 

Rejony wspinaczkowe na lato: Varazze

Panuje powszechna opinia, że lato po prostu nie nadaje się do uprawiania bulderingu . Lepiej przerzucić się na wspinanie z liną, jazdę na rowerze albo najlepiej na snorkling. Jednak oczywiście, o ile tylko nie planujecie ataków na 8C, przez cały rok można znaleźć fajne miejscówki do uprawiania głaźnictwa. I to nawet niekoniecznie gdzieś w Alpach. Jedną z ciekawszych opcji na spędzenie letniego urlopu albo zahaczenie podczas wakacyjnej objazdówki po Europie jest włoskie Varazze, leżące w malowniczej Ligurii.

 
 
 

Kyparissi - grecki tuforaj

Za każdym razem, gdy zdarza mi się jechać przez Francję czy Hiszpanię, czyli, jak to mówię, w jedynym słusznym kierunku, ciężko mi uwierzyć w liczbę mijanych po drodze mniej lub bardziej imponujących ścian. Już po raz któryś kręciłam z niedowierzaniem głową na widok majaczących gdzieś w oddali skał, a na usta cisnęły się ciągle te same zdania: „Idę o zakład, że nie ma tam ani jednej drogi”, „Mają tego tyle, że na taką skałkę pewnie nikt nawet nie spojrzał” i w końcu klasyczne „U nas to byłby najlepszy rejon w kraju, z milionem kombinacji”. Nie ujmując nic pięknej polskiej Jurze czy nie mniej urodziwym dolnośląskim Sokolikom, o Tatrach nawet nie wspominając, każdej wizycie u naszych dalszych południowo-zachodnich sąsiadów towarzyszy jednak pewne poczucie niesprawiedliwości. Nie tak miało być, wszystkie te orogenezy i inne dziadostwa dały ciała i wręcz przesadnie upodobały sobie kraje właśnie takie jak Francja, Hiszpania, Włochy czy Grecja.

 
 
 
 
1
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2020 Goryonline.com