facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2012-12-28
 

Buty do nart "jak druga skóra"

Stopy są najpierw skanowane, potem tworzony jest ich specjalny drewniany model, dobierane są plastikowe części, a na koniec forma jest specjalnie dopasowywana z użyciem pianki. Tak powstają buty narciarskie w austriackim Lech am Arlberg, które są jak druga skóra.
W Lech am Arlberg od 1921 roku działa manufaktura butów narciarskich. W tym zakątku austriackich Alp już czwarte pokolenie rodziny Strolzów uprawia zawód ortopedycznego szewca butów narciarskich i przy użyciu nowoczesnych technologii robi buty narciarskie na miarę.

Tworzone przez firmę Strolz buty są robione indywidualnie dla każdego klienta, którego stopy są najpierw skanowane, potem tworzony jest ich specjalny drewniany model, dobierane są plastikowe części, a na koniec forma jest specjalnie dopasowywana z użyciem pianki, gdy klient ma buty na sobie. W ten sposób powstają buty, przylegające jak rękawiczki. Jak przyznaje szefowa Austria Info (dawny Austriacki Ośrodek Informacji Turystycznej) Franca Kobenter na taki sprzęt decydują się fanatycy narciarstwa w kombinacji z grubym portfelem.

Ceny takich butów narciarskich wahają się od 728 do 898 euro, czyli średnio na model dopasowanych butów do nart wydamy ok. 3,5 tys. zł. Na rynku firmy produkujące sprzęt narciarski m.in. Fischer, Salomon, Atomic, Head prześcigają się pomysłach jak buty narciarskie uczynić mniej sztywnymi, ale jednocześnie zachować ich podstawową ochronną funkcję. Wiele butów posiada specjalne systemy ułatwiające odpowiednio w zależności od potrzeb: jazdę po trasie, poza trasą oraz chodzenie. Amatorzy sportów zimowych wydają duże pieniądze na nowinki technologiczne, austriacka firma Strolz na buty robione indywidualnie ma ok. 2500 zamówień w sezonie.

Kilka lat temu, również Franca Kobenter prywatnie miłośniczka zimowego szaleństwa, uznała, że zafunduje sobie takie buty. Jak opowiadała : Proces tworzenia buta narciarskiego w 100 proc. szytego na miarę trwa około trzech dni. Na początku staje się na specjalnym urządzeniu, którym specjaliści robią profil nogi i stopy, aby uzyskać trójwymiarowy skan. Później indywidualnie dobiera się kolor buta i zatrzasków, w ostatniej fazie rozpoczyna się proces dopasowywania.

Jak wspominała Kobenter, był taki moment, kiedy but był już prawie gotowy, ale między dwoma warstwami zewnętrzną i wewnętrzną trzeba było pozostałą przestrzeń wypełnić pianką. - Stałam ubrana w prawie gotowe już nowe buty narciarskie, czekając na ostateczne dopasowanie butów do stóp - wspomina Kobenter - wówczas dostałam kieliszek szampana i obsługa firmy Strolz spytała mnie czy jestem odporna na ból, odpowiedziałam, że tak, jestem. Chwilę później obudziłam się na ławce w tym zakładzie. Nic nie pamiętając - jak się okazało - zemdlałam z bólu w momencie tłoczenia pianki dopasowującej but.

Pytana czy zdecydowałaby się jeszcze raz na taką mękę, by mieć dopasowane buty, Kobenter odpowiada, że nie jest pewna czy tak, ale jak po chwili przyznaje w sumie warto było, bo w tych butach każdy nacisk na krawędzie nart się inaczej przekłada. Jest to tak doskonale dopasowanie, że naprawdę ciężko porównać indywidualnie dopasowane buty z takim dostępnymi w zwykłych sklepach.

W butach, które produkowała firma Strolz, jeszcze gdy były robione ze skóry, jeździła narodowa narciarska drużyna austriacka. Pod koniec lat 60-tych, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze plastikowe buty narciarskie, firma przystosowała się do tych zmian i z powodzeniem sprzedaje do dziś plastikowe modele, a jak ocenia je Kobenter, są zupełnie jak druga skóra.

Czytaj całość na: http://menstream.pl
Goryonline
 
2018-09-21
BIZNES
 

Otwarcie Salewa Store w Warszawie

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-07-25
BIZNES
 

Konkurs Mountopia 2018 rozstrzygnięty!

Komentarze
0
 
Monika Młodecka
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com