facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-07-13
 

Broad Peak - stoi obóz II

Zamieszczamy najnowsze informacje od Marcina Miotka z bazy pod Broad Peakiem.
2010.07.12 - BC

Dzień zaczął się opadem śniegu. Miejmy nadzieję, że pogoda poprawi się w ciągu najbliższych dni. Dzień mija na czytaniu książek i słuchaniu muzyki (...)

2010.07.11 - BC

Dzisiaj kolejny dzień regeneracji sił w bazie. Dalszą działalność górską będzie determinować pogoda, a w szczególności prognozy pogody.
Zamierzamy wyjść do góry i założyć obóz 3 na wysokości 7050 m - kiedy to nastąpi? Inshalah, jak najszybciej (...)

2010.07.10 - Baza

Dzisiaj do bazy wróciła piątka, która założyła obóz 2, tak więc wszyscy jesteśmy w bazie i odpoczywamy przed kolejną akcją górską.

2010.07.09

Na szczęście nie nastawiliśmy żadnego budzika rano. Leniwie wstajemy około 9 rano, a precyzyjniej to palące słońce czyni przebywanie w namiocie mało komfortowym zajęciem. Ustalamy z Tommym, że ja wychodzę do góry na rekonesans, a on w międzyczasie pakuje nasz namiot i robi depozyt, który będziemy chcieli tutaj zostawić może na następne wyjście. Zaczynam się zbierać do wyjścia w kierunku obozu 3 - zamierzam tylko wyjść do wysokości 6600-6700, aby trochę "zmotywować" mój organizm do lepszej adaptacji na dużej wysokości, żeby podczas następnego wyjścia do góry na nocleg na wysokości około 7000 m był on mniej bolesny.
Szło mi się dobrze, pogoda była piękna - droga w kierunku obozu 3 była lekko wylodzona, ale nic strasznego. Zrobiłem sobie mały odpoczynek, zjadłem słodkie batony i zacząłem powoli schodzić. Gdy dotarłem do obozu 2, Tommy właśnie kończył pakowanie i po chwili zaczęliśmy schodzić na dół w kierunku bazy pod K2, gdzie dotarliśmy wraz z ostatnimi promieniami słońca.

2010.07.08

Dlaczego Broad Peak?


Nasza wyprawa posiada pozwolenie na atakowanie dwóch szczytów w Karakorum: K2 i Broad Peak. Oba szczyty leżą obok siebie w odległości 1 godz. drogi po lodowcu, co umożliwia akcję górską z naszej bazy pod K2.

Wybrana przez nas droga Basków na K2 charakteryzuje się bardzo małą ilością platform pod namioty aż do ramienia K2, czyli obozu 4 na wysokości około 8 tys. metrów. Powoduje to, że w akcji górskiej w przypadku dobrego okna pogodowego nie mogą wziąć udziału wszyscy, bo po prostu nie ma miejsca. Z drugiej strony każdy chce wykorzystać dobrą pogodę do "robienia" klimatyzacji.

Odrębnym aspektem jest używanie tlenu - Tommy, Kinga i ja świadomie nie posiadamy tlenu do akcji górskiej na K2. Założenie atakowania K2 bez użycia tlenu z natury powoduje, że schemat aklimatyzacji powinien być inny i musi obejmować co najmniej jeden wypad na wysokość około 8 tys. metrów przed atakiem szczytowym.

Powyższe założenie spowodowało, że musieliśmy z Tommym rozpocząć akcję górską na Broad Peaku, aby nie stracić okna pogodowego.

Po szybkim śniadaniu wyszliśmy o 4 rano w kierunku bazy pod Broad Peak, gdzie zaczyna się wspinaczka. Mieliśmy ciężkie plecaki, ponieważ wszystko nieśliśmy sami - namiot, śpiwory, kurtki puchowe, jedzenie, gaz, sprzęt wspinaczkowy. Pogoda zapowiadała się wspaniała. Takie wczesne wychodzenie ma kilka zalet - śnieg jest twardy, więc nie zapadamy się po kolana. Szczeliny są jeszcze zmrożone, a co najważniejsze - nie dokucza wszędobylskie słońce, które momentalnie wysysa siły i powoduje, że z Passata stajemy się w jednej chwili Polo - jeśli chodzi o moc na górze.

Po dojściu do bazy pod Broad Peakiem kierujemy się na lodowiec, który jeszcze dobrze zmrożony nie nastarcza dużych problemów. Zaczynamy mozolnie się piąć do góry - po trzech godzinach docieramy do obozu 1. Jesteśmy jeszcze cały czas w cieniu! Dopiero podczas odpoczynku dopada nas słońce. Robi się przyjemniej, ciepło, chociaż doskonale zdajemy sobie z Tommym sprawę, że w drodze do obozu 2 będziemy jeszcze to słońce przeklinać (...)

Po krótkim odpoczynku ruszamy w kierunku obozu 2 na wysokości 6300 - słońce przypieka niemiłosiernie. Nasze plecaki z każdym metrem wydają się być cięższe. Mimo że mamy wrażenie, iż posuwamy się powoli, wyprzedzamy innych - może wcale nie jest z nami tak źle - próbujemy się pocieszać (...)

W końcu po 6 godzinach od wejścia w ścianę docieramy do obozu 2. Z wielkim trudem znajdujemy platformę na nasz malutki, lekko ponad kilogramowy namiocik. Jego waga niestety jest odwrotnie proporcjonalna do komfortu spania. Gotujemy nieskończone ilości płynów, makaronów. Powoli robi się ciemno. Łączymy się jeszcze z bazą i chciałoby się powiedzieć zapadamy w błogi sen po ciężkim dniu, ale niestety to nieprawda. Nowa wysokość i ciasny namiot powodują, że walczymy o każde kilka minut snu.


Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-11-14
GÓRY
 

Zmarł Paweł Zadarnowski, ratownik TOPR

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-30
GÓRY
 

David Lama zdobywa samotnie Luang Ri w Himalajach!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com